Warsztaty sensoryczne Nespresso Selection Vintage 2014

Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu są bez wątpienia  spotkania w miłym towarzystwie przy pysznej kawie. Chyba większość z nas uwielbia takie posiadówki. Ten aromatyczny napar ma w sobie coś niesamowitego, pociągającego, co zbliża do siebie ludzi, integruje, tworzy ciepłą i luźną atmosferę. Nie wyobrażam sobie nieśpiesznych poranków bez gorącej kawy, nie umiem rozpoczynać intensywnych dni bez tej dawki mocy i wreszcie nie znam lepszych, wspólnych chwil bez popijania małej czarnej.

Jakiś czas temu miałam przyjemność brać udział w niezwykłych warsztatach sensorycznych organizowanych przez markę Nespresso z okazji wprowadzenia na rynek nowej, starzonej kawy SELECTION VINTAGE 2014. Odbyły się one w przepięknym butiku, na Nowym Świecie 47 w Warszawie. Spotkanie zaowocowało nie tylko nowymi znajomościami ze świetnymi osobami, ale również nadzwyczajnymi doznaniami smakowymi. Podczas spotkania miałyśmy przyjemność nie tylko wypróbować nowej kawy, ale także dowiedzieć się jak powstała, czym się charakteryzuje i jak wygląda proces jej degustacji.

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO

Processed with VSCO

Processed with VSCO

Edycja limitowana zaskakuje smakiem i inspiruje. Marka Nespresso stara się, aby zaspokoić gusta klientów/smakoszy kawy o najbardziej wyrafinowanych gustach. Tak powstała ta wyjątkowa, aksamitna „kawa ukształtowana przez czas”, która charakteryzuje się wyrazistym smakiem o delikatnych nutach kwiatowych oraz eleganckim aromacie drewna. Ziarna Arabiki, które zostały wykorzystane do stworzenia SELECTION VINTAGE 2014 leżakowały w specjalnym, kolumbijskim magazynie bez okien, gdzie były poddawane szczegółowej kontroli. Ciekawostką jest, że dojrzewały nieopodal równika, na wysokości ok.3700, w klimacie o chłodnym powietrzu i małej ilości tlenu, dzięki czemu wilgotna para zamarzała i nie miała możliwości wchłaniania w ziarna.

Po zaparzeniu kawy możemy wyczuć nuty drzewne, zaś po zmieszaniu cremy z naparem bardzo charakterystyczne nuty owocowe. Ponieważ jest ona poddawana kontroli procesu starzenia kwaskowatość zostaje zredukowana. Kawę postarzaną wyróżnia owocowa, bardzo delikatna kwasowość. Jej body, czyli konsystencja i ciężar odczuwany na podniebieniu i języku, jest gęste, o konsystencji syropu i gładkiej, aksamitnej teksturze. W smaku odczuwamy nuty owocowo- kwiatowe, a również aromaty drzewny, czekolady i kakao.

Muszę przyznać, że jako wielbicielka kawy byłam w raju. Degustacja odbyła się w bardzo kameralnym gronie wybranych blogerek oraz ekspertów Nespresso. Miałyśmy wirtualną możliwość przenieść się do miejsca, gdzie zbierana jest i dojrzewa nowa starzona kawa. Mogłyśmy przyjrzeć się drzewku i otworzyć ziarno kawowca, poczuć jego charakterystyczny zapach. Jest przepiękny! Wreszcie wypiłyśmy morze pysznej kawy rozmawiając na bliskie nam tematy. Mała czarna łączy ludzi!

Klimat spotkania, inspirujące osoby, niesamowity zapach świeżo parzonej kawy na długo pozostaną mi w pamięci. Było to niesamowite spotkanie, za które bardzo dziękuję marce Nespresso. Wy również macie możliwość degustacji nowej, wyjątkowej kawy SELECTION VINTAGE 2014, wykaz butików znajdziecie tu.

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

 

Luty jest tym miesiącem

Luty to miesiąc, gdy jak co roku wpadam powoli w panikę. Zaczynam myśleć o wiośnie i od razu mi się przypomina, że zaraz potem nastaje lato. Krótkie spodenki, bikini, topy na ramiączkach, zwiewne sukienki…to wszystko w mig odkrywa całą drastyczną prawdę jak się człowiek odżywiał w sezonie zimowym . Czy nad aerobiki wolał leżenie brzuchem do góry oglądając  Comedy Central i czy zamiast sałatki na kolację zajadał grzaneczki z serem i keczupem. Niestety tegoroczny sezon zimny był tragiczny w skutkach dla mojej figury. Nie pomogła mi nawet odwiedzana systematycznie pływalnia. I o ile długości basenów pokonuje już wiele, o tyle zadowolenia z mojej sylwetki mam zero. Dieta to 80% sukcesu, koniec kropka. I ponieważ luty to miesiąc, kiedy zaczynam się bać lata (tak boję się!) to zawsze w lutym biorę się za siebie i nawet mi to zazwyczaj wychodzi jak sobie pomyślę o tych szortach i topach. W ramach motywacji obejrzę sobie kilka metamorfoz na fanpejdżu Chodakowskiej i zmierzę swe obwody. Jestem pewna, że po takim czymś odechce mi się wszelkich słodyczy. Jakie są Wasze sposoby na zrzucenie balastu? Na utrzymanie postanowień? Wszelkie rady przyjmuję z wdzięcznością.

A Was zostawiam z tymi pięknymi goferkami, bo takowych w najbliższym czasie u mnie więcej nie zobaczycie:P

Processed with VSCO with hb1 preset

 

 

 

 

 

12

Processed with VSCO with hb1 preset

Poduszki pikowane Moyha

Zastawa w listki Nord Store

Szare talerzyki Helen House

Wizyta w showroomie Westwing

W ten piątek miałam niesamowitą przyjemność uczestniczyć w uroczystym otwarciu prasowym pierwszego w Europie showroomu Westwing.  Sklep mieści się w warszawskiej Arkadii i muszę przyznać, że zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Oprócz dużego wyboru dodatków w różnych stylach (dla każdego coś dobrego;)) znajdziecie tam przepiękne stylizacje wnętrz. Są wyjątkowe, tak jak oferta sklepu i co dwa tygodnie zmienia się jedna z nich! Nie ma czasu na nudę! A dzięki temu macie możliwość zobaczenia na żywo i dotknięcia produktów dostępnych w klubie zakupowym Westwing oraz skomponowania wnętrza niepowtarzalnego, gdyż produkty są dostępne w limitowanych ilościach. W tej chwili w sklepie znajdziecie meble i dodatki w czterech stylach: karnawałowym glamour, zimowym scandi, alpejskim chalet oraz klasycznej elegancji.

Sam klub zakupowy działa już w 14 krajach, na 3 kontynentach, gdzie codziennie miliony wielbicieli (w Polsce jest ich już 1,7 mln) pięknych wnętrz odnajduje perełki designu z całego świata.

Ja sklep pokochałam już bardzo dawno temu i wiele artefaktów upolowanych online znalazło ciepły azyl w naszym mieszkaniu. M.in. reprodukcja popularnego krzesła Acapulco Chair oraz miękki, wygodny fotel na drewnianych nóżkach. Dorwałam tam także charakterne, grubo ciosane stołki oraz wymarzoną lampę nocną;) wszystko w bardzo dobrych cenach. Moja natura łowcy każe mi codziennie przy porannej kawie choć zerknąć na nową ofertę z prawie 1000 nowościami! To już uzależnienie!

W sklepie stacjonarnym szczególnie spodobały mi się dywany w bardzo modnym stylu Vintage. Przecierane, w szarościach, granatach. A także dekoracje ścienne: zegary, lustra, obrazy…Zarówno dywan, jak i mój faworyt- miedziane lustro złożone z błyszczących kuleczek kiedyś będą moje! 😉

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

lustro2

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Fot.: Kasia z Minimaliv

Przepiękne dziewczyny:  Kasia, Dominika, Kasia!

W sklepie znajdziecie także bardzo duży wybór świec zapachowych, albumów wnętrzarskich, tekstyliów, lamp, ceramiki. Wszystko skomponowane tematycznie i z wielką starannością. Ten stacjonarny showroom to oczko w głowie marki Westwing.

„Lion. Droga do domu”

Mały chłopiec, który zostaje oddzielony od rodziny i walczy o życie w okrutnych i bezlitosnych realiach jednego z najbardziej zaludnionych miast na świecie. Indie, w których wielu najmłodszych żyje w dramatycznych warunkach, żeby przeżyć muszą pracować, żebrać, kraść, zostają pozostawieni na pastwę losu. Książka „ Lion. Powrót do domu” to jedna z tych historii, które na długo pozostają w pamięci. Nie sposób zrozumieć jak 5 letni chłopiec może sobie poradzić sam na ulicy, bez najbliższych, bez grosza przy duszy i bez żadnej nadziei, a w obliczu tak niebezpiecznych okoliczności. I ile trzeba siły woli, by po wielu szczęśliwych latach powrócić w poszukiwaniu rodziny.

To prawdziwa historia o niezwykłej sile, odwadze i „męstwie”  (jeżeli można tak określić postawę małego dziecka) chłopca imieniem Saroo. Kilkulatek w przypływie paniki z powodu niemożności odnalezienia brata na stacji kolejowej, wsiada do pierwszego lepszego pociągu i zasypia. Zostaje uwięziony na wiele godzin i uwolniony dopiero w oddalonej o 1500km od miejsca zamieszkania Kalkucie.  Nie ma kompletnie pojęcia skąd przyjechał, ile spał, ani jak się nazywa. Jego nowym miejscem zamieszkania zostaje dworzec kolejowy, gdzie dorośli (co jest dla nas po prostu niepojęte) w ogóle na niego nie zwracają uwagi i nie próbują pochylić się nad jego losem. Musi za to walczyć z innymi dziećmi o przetrwanie,  uciekać przed gangami porywaczy, spać na ulicy i żywić się resztkami. Bardzo przejął mnie ten fragment książki. Nie potrafię sobie wyobrazić jak głębokie przeżycia musiałby to być dla takiego małego chłopca. W dalszej części opowieści wydaje się o tym nie pamiętać, ale jestem pewna, że na zawsze odcisnęły piętno na jego życiu. Saroo miał to szczęście, że poznał również wspaniałomyślnych ludzi, którzy mu pomogli i trafił do sierocińca, a stamtąd do nowej rodziny, do Australii. Pomimo, że zamieszkał na drugim końcu świata nigdy nie stracił nadziei, że odnajdzie miejsce, w którym się urodził i swoich najbliższych. Przez wszystkie lata pielęgnował  wspomnienia i powtarzał je w pamięci by o niczym nie zapomnieć, gdy przyjdzie mu wpaść na odpowiedni trop.

Całkiem niedawno obejrzałam ciekawy filmik obrazujący, co jest najważniejsze w życiu i na czym powinniśmy opierać pozostałe jego aspekty. Znalazła się tam oczywiście rodzina. Główny bohater zdaje się o tym wiedzieć. Nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach, nigdy nie porzucił pragnienia odnalezienia swojej indyjskich rodziców i rodzeństwa. Zrobił absolutnie wszystko, co było w jego mocy, aby osiągnąć swój cel. Książka to przede wszystkim opowieść o wielkiej sile miłości, która ma większą moc niż czas, przestrzeń i wszelkie przeciwności losu.

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Hygge.Klucz do szczęścia.

Istnieją takie słowa, których nie da się przetłumaczyć. Są unikalne dla danej kultury, oznaczają ważne, wyjątkowe dla niej zjawiska. Aby zrozumieć ich sedno należałoby pobyć w danym otoczeniu, poobserwować, gdyż są nieuchwytne na pierwszy rzut oka. Takie jest także duńskie słowo Hygge.

W zeszłym tygodniu wpadła mi w ręce książka Meik Wiking „Hygge. Klucz do szczęścia”. Książka o tyle niezwykła, że otwiera oczy na istotę radości życia. Radości życia Duńczyków, najszczęśliwszego narodu na świecie, którzy swoim przywiązaniem do domowego ogniska, wspólnie spędzanego czasu z rodziną i przyjaciółmi oraz miłością do upiększania otoczenia zarażają coraz większą rzeszę nowych wyznawców kultury hygge.

Przyznam, że książkę połknęłam w jeden dzień, jest to ten rodzaj literatury, który sprawia, że natychmiast się relaksuję, poprawia mi się humor i ogólny komfort psychiczny. No uwielbiam po prostu czytać o innych niż nasze stylach życia, od razu dystansuję się do naszej polskiej rzeczywistości. Już sama lektura jest bardzo przyjemna, a wdrażanie w życie wskazówek w niej zawartych może znacząco podnieść jakość naszej codziennej egzystencji oraz przede wszystkim uświadomić nam jak  ważne jest by świadomie projektować własne szczęście, jak wiele jest zależne od nas samych.

Pierwszą i fundamentalną zasadą szczęścia jest przebywanie RAZEM. Z rodziną, przyjaciółmi. Na luzie, bez spinki. Robienie czegoś wspólnie, celebrowanie małych przyjemności w miłej atmosferze jest najbardziej hygge. Duńczycy są narodem, który uwielbia światło. Hyggowanie prawie zawsze łączy się z paleniem świec. Bardzo ważne jest otaczanie się miłymi w dotyku przedmiotami. Wielkimi kocami, poduszkami, drewnem, roślinami. Daje to poczucie bliskości natury, spokoju, wewnętrznego komfortu. Życie tu i teraz, bez telefonów komórkowych, komputerów. Wspólne gotowanie i jedzenie pysznych potraw, rozmowy, gry planszowe, pikniki, ogniska, kino, grzybobranie, jeżdżenie na rowerze. Wszystko w otoczeniu bliskich nam osób. Tworzenie swoistej tradycji z przyjaciółmi- cotygodniowe pichcenie, niedzielne oglądanie seriali.

Nie jest to tajemnicą, że tylko odpowiednio zachowana proporcja między pracą, a życiem rodzinnym może dać pełnię szczęścia. „Chodzi o to, żeby dać temu zestresowanemu, odpowiedzialnemu dorosłemu, którego mamy w sobie odpocząć”, nie wszystko musi mieć konkretny cel i namacalne efekty. W życiu ważne jest, żeby robić coś tylko i wyłącznie dla przyjemności! Takie właśnie jest Hygge. Daje jednocześnie odpocząć i daje rozrywkę. Jest nieśpieszne, zwyczajne, bezpretensjonalne, niby nic specjalnego, ot proste czynności, a dają niesamowitą siłę, poczucie bezpieczeństwa. A żeby hyggować nie potrzeba wygórowanych środków finansowych.

To, co mnie bardzo ujęło w stylu życia Duńczyków to także ich prosty, wyluzowany styl ubierania się. Minimalizm, funkcjonalność. Muszą być warstwy, wielki szal, niezobowiązująca fryzura. W kwestii hygge autor radzi, by łączyć kupowanie ubrań ze szczególnymi wydarzeniami. Wtedy dana rzecz będzie nam te miłe przeżycia przypominać.

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie swobodne spotkania z przyjaciółmi i ich dziećmi. Zwłaszcza teraz, w sezonie jesienno-zimowym w końcu jest to najlepszy sezon na hygge. Kiedy każdy przynosi jakąś potrawę, zasiadamy przy stole rozmawiamy, gramy, dajemy małoletnim swobodę demolowania pokoju dziecięcego;)  wszystko na luzie. Robicie tak czasami? Nie? Po przeczytaniu tej książki nabierzecie takiej ochoty! Ważne, żeby dopasować hygge do własnych warunków, tego, na co możemy sobie pozwolić, a nie kopiować  Duńczyków kropka w kropkę. Wymyślcie własny sposób na hyggowanie i zaraźcie nim innych. Moim zdaniem książka to wymarzony prezent gwiazdkowy! Pamiętajcie jednak by dobrze wywietrzyć mieszkanie po paleniu świec 😉

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Prezentownik

Jedną z najgorszych rzeczy, które można zrobić w przedświątecznej gorączce to wybrać się na ostatnią chwilę, na poszukiwania upominków dla najbliższych ( czyt. nie mając bladego pojęcia co się trafi). Jest to dla mnie to dzisiaj niepojęte, że nadal jest tyle ludzi, którzy jeszcze w Wigilię rano biegają spoceni pomiędzy półkami wyrywając sobie pozostałości rozmiarów swetrów z mikołajami i zestawy kosmetyków Dove lub Nivea. Nie chciałabym tak obdarowywać i być obdarowywana. Wolę przeprowadzić dochodzenie, zaplanować i wybrać dużo wcześniej, ładnie pakować, ozdabiać i nie móc się doczekać aż dam prezent. Dużo lepiej czuję się nie ofiarowując zestawów upominkowych z szamponem Elseve w roli głównej czy multipaków skarpet z Tesco (mam najbliżej) i z zażenowaniem obserwować dziwną minę członka rodziny po ujrzeniu takiego cuda;) Podejrzewałabym, że jest to z trudem ukrywane rozczarowanie. Chyba każdy liczy na coś bardziej wymyślnego i danego z głębi serca. Coś, co będzie wyszukane, ładne, z pomysłem, zachwycające, no może czasem nieco niepraktycznie. Choćby miała to być paczuszka własnoręcznie robionych pierników czy choćby kartka świąteczna handmade….to wolę to po stokroć  niż gotowe zestawy upominkowe z hipermarketu!

Jeżeli Wasz budżet jest skromny i nie pozwala Wam na szaleństwa to tu macie przepis na pyszne pierniczki, które ładnie ozdobione i zapakowane będą zajefajnym prezentem! A jeżeli macie akurat więcej gotówki, a brak Wam pomysłów to przedstawiam Wam moją listę prezentów ‘dla niej’, ‘dla niego’ i ‘dla domu’ w wersji hygge. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, bo bardzo się starałam;)

prezenty-damskie1

  1. Kopertówka z wąsami Skinissimo (na hasło „deerhome” otrzymacie 15% zniżki na wszystkie produkty marki!)
  2. Perfumy o zapachu wanilii z czarnym pieprzem, zwariowałam na ich punkcie! Bohoboco
  3. Rękawiczki Lawina Knit
  4. Herbata Kusmi Fabryka Form
  5. Planner w kaktusy Rzeczownik
  6. Torba worek Skinissimo
  7. Duży wełniany szal COS
  8. Kubek porcelanowy Design Letters, wszystkie litery znajdziecie w Fabryka Form
  9. Moje ukochane okulary, przydadzą się o każdej porze roku Komono
  10. Skarpetki Happy Socks, dostępne m.in. w Pan Pablo
  11. Słuchawki Regent (na hasło 'mydeerhome15″ dostaniecie 15% rabaru na Sudio
  12. Serum naturalnie wygładzające Resibo
  13. Kopertówka z sercem Skinnismo
  14. Skarpety 'Let it snow’ Oysho
  15. Paleta cieni do powiek Naked Sephora
  16. Bluza z dłuższym tyłem COS
  17. Bransoletka Animal Kingdom
  18. Kosmetyczka w figi Rzeczownik
  19. Terminarz w kwiaty Rzeczownik
  20. Duża torba Shopper z frędzlami Skinissimo
  21. MAska z wyciągiem ze słonecznika i herbaty Korres
  22. Buty Anniel Kafka Concept
  23. Nawilżające mleczko do ciała o zapachu gruszki i bergamotki Korres
  24. Świąteczny krem do rąk L’Occitane
  25. Planner w ptaki Rzeczownik

prezenty-damskie2

meskie-prezenty

  1. Zestaw do pielęgnacji brody Pan Drwal BeardMan
  2. Mucha Once upon a tie
  3. Skarpety Happy Socks
  4. Kubek termiczny Fabryka Form
  5. Etui na laptopa Skinissimo
  6. Brelok Skinissimo
  7. Książka „Co dwie głowy to nie jedna. Kompendium wiedzy o zaroście”
  8. Słuchawki Regent Sudio
  9. Pasek RexCraft
  10. Portfel Skinissimo
  11. Perfumy Bleu de Chanel
  12. Zestaw brodatego gentlemana BeardMan
  13. Szalik Ą Ę Ó Pan tu nie stał
  14. Otwieracz do wina papuga Fabryka Form
  15. Pamięć przenośna Star Wars Fabryka Form
  16. Otwieracz do piwa w kształcie okularów Fabryka Form
  17. Głośnik JBL
  18. Power bank Pan Pablo
  19. Okulary Komono
  20. CzapkaPan tu nie stał
  21. Notes Batman Fabryka Form
  22. Zegarek Komono
  23. Plecak Pan Pablo
  24. Koszulka „Tu się czyta” Medicine
  25. Stacja dokująca Fabryka Form

prezenty męskie 2.jpg

prezenty-hygge

  1. Książka „Hygge. Klucz do szczęścia” Empik
  2. Cud miód box (box subscrypcyjny z jedzeniem) pychaaa! W tym świątecznym jest m.in. piernikowe masło orzechowe i piękna kartka świąteczna. Dodatkowo na hasło „mydeerhome” dostaniecie 10% rabatu!
  3. Herbatka matcha Fabryka Form
  4. Misa na owoce Fabryka form
  5. Geometryczny wazon Menu Fabryka Form
  6. Kubek Bloomingville Fabryka Form
  7. Świecznik Normann Copenhagen Fabryka Form
  8. Sojowa świeczka zapachowa, długo się pali i przepięknie pachnie Grow Raw
  9. Otwieracz do wina Fabryka Form
  10. Grafitowa betonowa doniczka Grow Raw
  11. Poduszka Normann Copenhagen Fabryka Form
  12. Pled z wełny Merynosa Baczewska Design

 

Stolik marmurowy

Chciałabym mieć z niego blat albo ścianę w kuchni. Uwielbiam z niego wszelkie dodatki do domu. Tace, deski, kubeczki, młynki, zegary, lampy… Marmur to niesamowity materiał, jednocześnie zimny i przyjemny dla oka. Jest klasyczny, ale nowoczesny. Dodaje kropli luksusu, ale pasuje niemalże do każdego stylu.

Ostatnio udało mi się spełnić jedno z większych marzeń wnętrzarskich. Na ten stolik chorowałam od chwili, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. I chociaż wszyscy powtarzali mi, ze nie będzie do nas pasował, że za chłodny do takiego przytulnego klimatu. To uparłam się i nie żałuję! Stolik pasuje idealnie i nie wyobrażam sobie już mieć innego. Jest perfekcyjny!

Marmur stał się ostatnio szalenie modny. Widuje nawet obudowy na telefony i laptopy z takim printem. Ale muszę przyznać, że stolik z naturalnego marmuru to już wyższa półka. Wygląda fenomenalnie, ma piękne, naturalne przebarwienia w kolorze szarości, a metalowy, czarny stelaż dodaje mu trochę surowości. Jest prosty i minimalistyczny, czyli taki jak lubię najbardziej.

Właściciele marki  Ideeën (bo właśnie tam zamówiłam swój stolik) z wielką starannością dobierają najlepszy kamień z Włoch i bardzo angażują się w cały proces zamówienia i produkcji mebla. Przywieźli mi go osobiście!  Stolik jest dopracowany w najmniejszych szczegółach (łącznie z logiem firmy), zaimpregnowany trzykrotnie i idealnie wypolerowany. Nasz ma wymiary 90×60 cm i moim zdaniem idealnie wpasował się w nasz kąt wypoczynkowy. W ofercie sklepu możecie znaleźć również konsole, ławki, stoły, a nawet lampy!

Jestem pod wielkim wrażeniem naszego nowego mebla i choć został już ochrzczony przez dzieci to muszę przyznać, że wytrzymał tę próbę bez uszczerbku, czyści się bardzo dobrze i myślę, że będzie nam służył przez długie lata. A jak Wam się podoba?

img_7908

stolik-crop

img_7916

img_7883

img_7886-kopia

img_7917

img_7887-kopia

stolik

img_7926

img_7924

stolik

img_7912

img_7905

img_7911

Kalendarz adwentowy i przepis na pierniczki

Przygotowania do świąt zawsze miały w sobie coś magicznego i niesamowitego. Poza tym, że zawsze popełniałam falstart słuchając świątecznych utworów już w listopadzie (upssss wiem, że to niepoprawne) to zasadniczo od 1 grudnia wprawiałam się w nastrój iście świąteczny kupując dekoracje, papiery dekoracyjne i planując prezenty dla rodziny. Przewidująco zawsze przechodziłam też na dietę, by w święta, co najwyżej powrócić do wagi wyjściowej, a nie zmienić się w biedronkę. Musicie przyznać, że to ten czas oczekiwania jest najbardziej pociągający i wspaniały. Pierwsza reklama coca-coli z Mikołajem, zapach mandarynek i domowych pierniczków, pierwszy śnieg, pakowanie paczuszek do kalendarza adwentowego i wciskanie ogromnych pakunków dzieciom do butów (tak tak miały być drobne upominki, a wyszło jak zawsze;)). U nas dodatkowo jeszcze mały Mikołaj (syn mój własny) ma urodziny 5 grudnia i zaczął właśnie w 100% zdawać sobie sprawę, co to dla niego oznacza. Cały ten czas grudniowego oczekiwania jest dla nas wszystkich wyjątkowy. Śmiem twierdzić, że o wiele bardziej, niż same święta.

W tym roku zdecydowałam się zrobić moim chłopcom pierwszy kalendarz adwentowy by odliczanie dni do Świąt Bożego Narodzenia było dla nich szczególne. Ponieważ pomimo wcześniejszego planu kalendarz robiliśmy  wczoraj;) czyli jak zwykle na ostatnią chwilę postanowiłam sama zrobić do niego słodycze by nie wylądowało tam byle co. W tym roku będą domowe pierniczki, no może dorzucę jeszcze z dwa autka gdzieś po drodze. Jednak ze  względu na nadmiar wrażeń w tym miesiącu chyba najodpowiedniejszą opcją będzie wypiek homemade. A co Wy wkładacie dzieciom do kalendarzy? A może kupujecie te kartonowe z otwieranymi okienkami?

Nasz wykonaliśmy z 8 patyków tak, aby tworzyły kształt choinki, sznurka jutowego, lampek House Doctor (dostępne tu), woreczków z Tchibo (oryginalnie były na grubym sznurze,) oraz wyciętej z kawałka tektury gwiazdy. Niestety nie posiadam zdjęć z procesu tworzenia, gdyż odbywał się w nocy;) Jednakże był bardzo prosty w wykonaniu!

Moje dzieci oszalały na punkcie naszego nocnego dzieła i co chwilę podbiegają się pogapić. Cieszą się, że mają już choinkę, choć nie jest prawdziwa;) Przyznam, że i ja zerkam na niego z radością, bo od dawna marzyłam, że im taki zrobię, ale nie sądziłam, że sprawi im aż taką frajdę!

kalendarz

kale

kalendarz3

kale10

Sprawdzony przepis na pierniczki świateczne

Składniki:

300gr mąki pszennej

100gr mąki żytniej pełnoziarnistej

2 duże jaja

100 gr rozpuszczonego i przestudzonego masła

100gr miodu

130gr cukru pudru

1 łyżka kakao

1 łyżka przyprawy do piernika lub cynamonu

1 łyżeczka sody oczyszczonej

Przygotowanie:

kale1

Wszystkie składniki wymiesząć w misce i wyrabiać na gładkie ciasto. Rozwałkować je na stolnicy, na grubość ok. 4 mm podsypując niewielką ilością mąki. Im mniej mąki tym pierniczki będą miększe. Wycinać dowolne kształty i umieścić je na papierze do pieczenia w niewielkich odległościach. Piec ok. 8 minut w temperaturze 180 stopni. Jeżeli ciasteczka są małe to lepiej skrócić czas pieczenia. Po ostudzeniu dekorować według uznania:)

kale

kale2

kale5

kale3

Na jesienną melancholię

Wiecie co lubię? Jak tak leje, wieje i czapki zrywa z głów, a ja sobie siedzę na kanapie pod kocykiem z gorącą herbą w kubku. Siedzę sobie i mi ciepło ze wszystkich stron. Może nawet zjadam szokobąłsy albo inne hagendasy powiększające część ciała na d. Czytam  sobie książkę i słucham czilautowej muzyki, gdy na dworzu akurat huragan i zimnica niemiłosierna.

jesien

jesien1

jesien2

her1

Processed with VSCO with hb1 preset

Jesień to pora roku, którą można kochać  albo nienawidzić. Ostatnie tygodnie chadzałam sobie albo w wichurze, co nas ostatnio nawiedziła albo w ulewie i sztachałam się tym rześkim, pachnącym deszczem powietrzem. To jeden z tych zapachów, które przynoszą kojące myśli pomimo nachodzących na czoło i oczy wilgotnych, rozczochranych kosmyków włosów. Wiatr dosłownie penetrował  każdy skrawek ciała tak bywało zimno,  jest to zasadniczo dalekie od poczucia komfortu. Ale zaciągałam się z przyjemnością tymi woniami, które są tak wyjątkowe właśnie dla jesieni. Kolory i ożywczy, chłodny podmuch powietrza ma w sobie coś miłego, a potem wracasz do ciepłego domu, gdzie jest jeszcze milej, cieplej i przytulniej i bardziej nastrojowo niż zwykle. Bo w końcu przychodzi czas spokoju jakiegoś, kocy, herbat z cynamonem, dzieci więcej sypiają, wchodzą w rytm roku szkolnego, przychodzą obowiązki, deadline’y.  Zawsze mi to dobrze robi po letniej gonitwie po łąkach i polach, wyjazdach, wycieczkach. Człowiek ma czas, żeby zatęsknić za ciepłem, słońcem, zielenią. Serio, lubię tę jesień. Zwłaszcza, że bywa również taka złota polska. I wtedy oprócz ochłodzenia daje żyć piegom na moim nosie. Jeżeli ktoś z Was się smuci wraz z jej przyjściem umilcie sobie ten czas, mam dla was kilka sposobów.

HERBA100.png

  1. Pojemna filiżanka w listki House of Rym dostępna tu
  2. Ocynkowany świecznik tu
  3. Ciepły sweter z kieszeniami tu
  4. Herbata LOV tu
  5. Bardzo ciepły, wełniany koc tu
  6. Herbatka z czekoladą i pomarańczą tu
  7. Wełniany szal tu
  8. , 9. Zaparzacz i herbata z nutą cynamonu tu

herbata

  1. Maska do włosów z wyciągiem ze słonecznika i herbaty Korres (najpiękniej pachnąca maska na świecie wg mnie;)) tu
  2. Krem do rąk z olejkiem migdałowym i nagietkiem tu
  3. Olejek z nasion malin tu
  4. Świeca sojowa tu
  5. Nowe zapachy Bohoboco tu
  6. Świeca sojowa z pomarańczą tu
  7. Żel pod prysznic o zapachu pieprzu górskiego, bergamotki i kolendry tu
  8. Scrub do ciała słodki migdał Organic Shop, dostępny np. w Tesco

Też Wam od razu lepiej w jesienne, mroczne dni, gdy otaczacie się ładnymi zapachami i otulacie ciepłymi,  ładnymi kocykami i swetrzyskami? Na mnie szczególnie piękne wonie działają rozweselająco i poprawiają komfort psychiczny. Uwielbiam!

Hygge. Duńska sztuka szczęścia.

Znaleźć szczęście w codzienności, zwłaszcza tej szarej, zwykłej, gdy przychodzą najbardziej depresyjne miesiące w roku nie jest łatwo. Krótkie i ciemne dni bez słońca nie sprzyjają zasadniczo radości oraz dobremu samopoczuciu. Mówią naucz się cieszyć z małych rzeczy, mówią nastaw się  pozytywnie. Jak gdyby to była taka drobnostka. Wydawać by się mogło, że naukowcy temat ten wałkują do utraty tchu i dają nam gotowe recepty na wiecznie dobry humor i zadowolenie. Jak pokazuje jednak rzeczywistość dla większości z nas są to tylko frazesy, a stosowanie się do nich często graniczy z cudem. Bo jak tu codziennie uprawiać sport oraz oddawać się hobby, gdy ma się rodzinę i małe dzieci, a z pracy wraca się prawie, że w nocy,  w dodatku w zimnicy totalnej. Jak pamiętać o uśmiechu, kiedy szef wisi nad głową, a terminy naglą. I w końcu jak wykrzesać z siebie energię, gdy na dworze szaro, buro i mokro, a słońca nie widziano od tygodni?  Jak się okazuje Duńczycy, pomimo, że żyją w kraju o dość ponurej pogodzie (średnia temperatura w lecie to około 16 stopni Celsjusza) uchodzą za jeden z najszczęśliwszych narodów na świecie! Jak to możliwe? No jak oni to robią?!

Ostatnio wpadła mi w ręce książka „Hygge” duńskiej pisarki Marie Tourell Soderberg. Zainteresowała mnie nie tylko ze względu na miłość do skandynawskiej estetyki i minimalizmu oraz oczywiście wnętrz, ale także jej aspekt socjologiczny. Autorka z niezwykłą lekkością przedstawia filozofię szczęścia swoich rodaków, która jest ściśle związana z hygge. Naukowcy twierdzą, że to właśnie ono gwarantuje Duńczykom globalne zadowolenie z życia i sprawia, że mają poczucie bezpieczeństwa oraz komfortu i miłości.

Hygge to słowo wytrych, może określać niezliczoną ilość przyjemnych rzeczy, czynności, pysznych potraw, przedmiotów, które wnoszą do naszego życia równowagę. Jest filozofią, którą niesie tyle samo idei ile istnieje jej miłośników. To coś, z czym Duńczycy się rodzą, w czym wzrastają i umierają. Przenika ich życie i jest ich życiem. To spontaniczność, spokój, styl życia, który sprzyja pielęgnacji wartości i relacji rodzinnych i przyjacielskich. Zbliża do siebie ludzi. Autorka dokładnie opisuje, na czym polega hygge, posługuje się niezliczoną ilością przykładów. Podaje nawet przepisy kulinarne oraz play listę, które to pomagają tworzyć atmosferę wokół ‘duńskiej sztuki szczęścia’ i celebrować małe przyjemności.

Nie chodzi w zasadzie o to, żeby stosować wspomniane hygge dosłownie i tak samo jak robią to Duńczycy. Nie musimy piec tych samych aromatycznych bułeczek czy aranżować w ten sam sposób wnętrz. Chodzi raczej o pewien rodzaj konfrontacji kulturowej, do której dochodzi w trakcie zrozumienia sedna hygge. Wczucie się w nie sprawi, że sami będziemy mogli skorzystać z dobroczynności takiego stylu życia, ale na własnym polskim gruncie i dostosowując go do własnych potrzeb. Uważam, że odpowiednie korzystanie z wartości innych tradycji czy obyczajów może przynieść nam na dłuższą metę same korzyści! Osobiście książka Soderberg bardzo przypadła mi do gustu. Jest pełna ciepła, magii, zwykłych ludzkich emocji oraz niesie ze sobą prosty i zrozumiały przekaz. Po podróży kulturowej, w którą nas zabiera chcemy mieć hygge we własnym życiu, a nawet uzmysłowiamy sobie i zauważamy, że w jakimś stopniu już je mamy i możemy czerpać z niego pokłady szczęścia…

hygge8

hygge1-crop

hygge9

hygge3-crop

hygge4

hygge5

hygge6

hygge7

hygge10