Wiosenne zmiany w jadalni

Jadalnia to miejsce, która działa na wszystkich jak magnes. Zwłaszcza, gdy znajduje się tuż obok kuchni. To tam skupia się życie rodzinne i towarzyskie. Tam zasiadamy przy aromatycznej kawie, zdmuchujemy świeczki na torcie, wnosimy toasty, podejmujemy ważne decyzje, czasami gramy w karty, a czasami opłakujemy zły dzień (bywa, że nawet z opakowaniem lodów polanych słonym karmelem). Nieważne czy jest malutkim kącikiem wydzielonym w kuchni, barem czy osobnym pomieszczeniem-musi być na swój sposób funkcjonalna.

Jadalnia jest bardzo ważnym miejscem w domu, bo pozwala gromadzić się przy wspólnym posiłku, co z mojego punktu widzenia tworzy tę przestrzeń jedną z ważniejszych w całym mieszkaniu. To dlatego aranżowaniu tego miejsca poświęciłam wiele czasu i cały czas go udoskonalam, gdyż nasze potrzeby z biegiem miesięcy i lat także się zmieniają.

Wiosna to dla naszej rodziny imprezowy czas! Najpierw Wielkanoc, a potem mój starszy syn i mąż mają urodziny. Chcąc nie chcąc muszę szykować się na gości. W najlepszym wypadku w kwietniu czeka nas pięć spotkań z rodziną i przyjaciółmi przy wspólnym stole. Zapytacie jak dam radę to zorganizować? Jeszcze nie wiem 😉 ale już zrobiłam rundę po IKEA, żeby zaopatrzyć się w kilka niezbędników. Znalazłam m.in. genialną paterę na ciasto i ciastka oraz świetne krzesła ze sklejki, które można trzymać jeden na drugim. Wiosna to czas, kiedy z chęcią wprowadzamy zmiany w naszych głowach i domach. U nas jest to także okres intensyfikacji spotkań i biesiad. Może i Wy potrzebujecie zmian w jadalni? A może dopiero ją urządzacie? Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Wam samodzielnie zaaranżować to miejsce w domu, by było dla Was wygodne i cieszyło oko. Gotowi na przegląd fajnych rozwiązań w najważniejszym miejscu w domu?

 

Bliskość witrynki lub szafki ze szkłem i sztućcami

Bardzo chwalę sobie to rozwiązanie! Udało mi się wstawić w pobliżu stołu w jadalni dużą pojemną witrynę, w której mam całe szkło, talerze, sztućce, obrusy, serwetki, a nawet świeczki na tort. Jest to spora wygoda podczas przyjęć, gdyż łatwo po nie sięgnąć i w zasadzie każdy może się sam poczęstować np. nową szklanką, a ja nie muszę niczego szukać po szafkach, a tym bardziej wystawiać na stół, na którym zazwyczaj nie ma miejsca. Oprócz tego taka witrynka wygląda bardzo reprezentacyjnie:

Ciemnobrązowa kuchnia z jadalnią IKEA

Ciemnobrązowa kuchnia IKEA z białą witryną

Elegancka jadalnia IKEA z witryną

Elegancka jadalnia IKEA

Dodatkowo w IKEA znajdziecie super rozwiązania do jej oświetlenia (URSHULT oraz FORMAT):

Oświetlenie do witrynki FORMAT IKEA

Oświetlenie URSHULT IKEA

Jeżeli natomiast Wasza jadalnia nie ma wolnego kawałka podłogi na mebel stojący to super wyjściem jest wózek na kółkach, który podczas imprezy może służyć jako dodatkowa powierzchnia do trzymania napojów, jedzenia czy szkła. Łatwo można go odsunąć (jest bardzo lekki) i nie przeszkadza. Bardzo ładnie się też prezentuje i w IKEA jest spory wybór kolorów i wzorów. Mi najbardziej przypadł do gustu czarny RÅSKOG. Wózek ten ma jeszcze jedną niekwestionowaną zaletę! Kiedy zrobi się ciepło może służyć na balkonie lub tarasie. Jeżeli złapie Was deszcz podczas grillowania to daje on możliwość szybkiego wywiezienia zastawy czy jedzenia do domu.

Wózek na kółkach w jadalni IKEA

Wózek na kółkach w jadalni IKEA

Wózek na kółkach w jadalni IKEA

Innym rozwiązaniem może być szafka lub półka wisząca nad stołem. Pomieści trochę mniej niż duża witryna, ale dzięki niej będziemy mieli filiżanki czy talerze na wyciągnięcie ręki. Otwarte półeczki takie, jak biały STENSTORP czy widoczny poniżej GAMLEBY wyglądają super na ścianie nad stołem. Z powodzeniem możemy na nich trzymać książki kucharskie lub czasopisma. Wszystko zależy od naszej inwencji i potrzeb. Efekt jest naprawdę super!

Półka w jadalni IKEA

Półka w jadalni IKEA

Rozkładany stół

Duży stół może być wyzwaniem dla niejednego dekoratora wnętrz. Często nawet w na dużych przestrzeniach zbyt duży stół może wyglądać nieestetycznie i zabierać miejsce. Świetnych rozwiązaniem są stoły rozkładane, których w IKEA znalazłam bardzo wiele i każdy z nich ujął mnie ponadczasowym designem.

Stół rozkładany w jadalni IKEA EKEDALEN
EKEDALEN to stół, który posiada dodatkowy blat i można go przechowywać pod stołem. Z łatwością rozłoży go jedna osoba.

Stół rozkładany IKEA STORNÄS

Stół rozkładany IKEA STORNÄS
STORNÄS zrobił na mnie wrażenie. Prawda, że jest super ta aranżacja? Posiada dwa blaty dzięki czemu pomeści nawet 8 osób 🙂

Krzesła, które nie zajmują dużo miejsca

Kolejnym sposobem na organizację jadalni jest sprytne przechowywanie krzeseł. Na co dzień zazwyczaj używamy tylu krzeseł, ilu jest domowników. Zazwyczaj jest to 4-6 siedzisk. Sprawa się komplikuje w trakcie spotkań rodzinnych lub towarzyskich. Przydałyby się chociaż 2-4 dodatkowe. Świetnym rozwiązaniem są krzesła, które można przechowywać złożone, jeden na drugim. Według mnie jest to genialne rozwiązanie zwłaszcza, gdy posiadamy lub planujemy rozkładany stół.

Strasznie spodobały mi się krzesła NORDMYRA, są w świetnej cenie, a wyglądają genialnie. Siedzisko i oparcie są wykonane ze sklejki laminowanej, którą kocham miłością bezwzględną 😉

Krzesła, które można przechowywać jeden na drugim

Krzesła, które można przechowywać jeden na drugim

Drugi model, który przykuł moją uwagę to JANINGE. Występują w kolorach żółtym i białym. Można je przechowywać jeden na drugim. Dodatkowo można ich używać na zewnątrz, a te z podłokietnikmi sprawdzą się przy myciu podłogi, gdyż można je wieszać na stole. Krzesła JANINGE Świetnie komponują się z granatowymi ODGER, które mogą nam służyć na co dzień. Mają natomiast niekwestionowaną zaletę! Są wykonane w 30% z drewna, zasobu odnawialnego, a co najmniej 55% pozostałych materiałów to tworzywo z recyklingu.

Krzesła IKEA JANINGE

Krzesła do jadalni IKEA JANINGE

Oświetlenie

Oświetlenie w centralnym punkcie nad stołem to moim zdaniem kolejna ważna rzecz w urządzaniu jadalni. Ja bardzo często przesiaduję tu z dziećmi i gramy, rysujemy, czytamy. Podczas imprez urodzinowych organizujemy tu tez konkursy. Bez odpowiedniego oświetlenia ani rusz. Szczególnie spodobały mi się modele lamp sufitowych BÖJA oraz SINNERLIG. Są jasne przez co dają dużo światła. Są to lampy, które super wyglądają obok siebie i moim zdaniem są to jedne z bardziej ocieplających przestrzeń modele.

Lampa do jadalni rattan bambus IKEA

Jeżeli wolicie surowe wnętrza to polecam model NYMÅNE. Jest to lampa, która wygląda bardzo designersko, a jej cena zaskakuje.

Industrialna lampa do jadalni IKEA metal

Bardzo fajnie w jadalni sprawdza się lampa Knappa, w tej aranżacji wygląda fenomenalnie i daje piękne, jasne światło. Jej cena również jest bardzo przystępna. Warto wspomnieć, że jest to klasyka skandynawskiego designu, a ponieważ jest wykonana z plastiku nadaje się do mycia pod wodą.

Lampa do jadalni IKEA skandynawski design

Lampa do jadalni IKEA skandynawski design

Organizacja życia rodzinnego/planowanie posiłków

Bardzo przydatną rzeczą w jadalni jest planer ścienny lub tablica. Przy stole spędzamy bardzo dużo czasu. Warto przy porannej kawie móc sobie przejrzeć, co mamy danego dnia do zrobienia. Mi brakuje takiej tablicy, ciągle o czymś zapominam, a planowanie posiłków kończy się bieganiem na ostatnią chwilę do sklepu po brakujące produkty. Bardzo przypada mi do gustu tablica MÅLARNA:

Tablica do planowania posiłków IKEA

Fajna też jest tablica SKÅDIS (ta ma możliwość wyboru kombinacji). Teoretycznie jest do użytku biurowego, ale fajnie nada się również do jadalni. Na co dzień możemy tam trzymać ważne rzeczy- recepty, długopisy, klucze, gazety, serwetki…w trakcie organizowanych urodzin może nam służyć jako miejsce do powieszenia dekoracji. W końcu potrzeba matką wynalazku 😉

Tablica IKEA

Tablica IKEA

Kolejnym rozwiązaniem, który mi się spodobał jest tablica magnetyczna SPONTAN oraz wieszak TJUSIG, który nadaje się do powieszenia filiżanek!

Tablica magnetyczna do jadalni IKEA

Bardzo małe przestrzenie

Jeżeli Wasza przestrzeń jest bardzo mała i wydaje się Wam, że nie ma w niej miejsca na stół to weźcie pod uwagę małe stoły rozkładane. Nawet w bardzo małej kuchni można wydzielić kącik, żeby wspólnie wypić kawę i zjeść pyszną jajecznicę. IKEA udowadnia, że nawet tam, gdzie wydaje się niemożliwym zorganizować funkcjonalną jadalnię jest to do zrobienia!

Świetny jest  na przykład stolik GLIVARP. Ma szklany blat, przez który prześwieca światło. Daje to wrażenie, że stół jest mały i lekki. W komplecie jest blat do rozłożenia.

Lekki stolik do jadalni IKEA ze szklanym blatem IKEA

Kolejnym fajnym pomysłem jest stół INGATORP. Stół można postawić pod ścianą i złożyć, a w razie potrzeby przestawić w inne miejsce i rozłożyć. Ma też szufladę na najpotrzebniejsze drobiazgi (np. korkociąg ;))

Rozkładany stół rustykalny IKEA

Rozkładany stół rustykalny IKEA

Jeżeli nie lubicie tłoczonych mebli to w asortymencie IKEA jest też model GAMLEBY z drewnianym, sosnowym blatem i prostymi nogami. Jest bardzo uniwersalny.

Rozkładany stoł IKEA drewno

Jako dodatkowe siedziska możecie wybrać taborety i trzymać je jeden na drugim pod stołem. Ja bardzo lubię model FROSTA.

 

Dekoracje

Jeżeli chodzi o dekoracje to strasznie spodobała mi się nowość IKEA patera FÖRÄDLA. Szukałam jej po całym sklepie i jest moja! Piękna i minimalistyczna. Idealnie wpisująca się w trendy, a jej cena jest bardzo przystępna. Nada się nawet na małym stole na przekąski i ciasta. Na pewno użyję jej teraz w święta.

Modna patera ze złotem IKEA

Modna patera ze złotem IKEA

Modna patera ze złotem IKEA

Drugim moim hitem są drewniane młynki na przyprawy. Dla zdrowia staram się nie  solić  za bardzo potraw, a  żeby dzieci mogły je zjeść również zbyt mocno ich nie doprawiam pieprzem. Zostawiam rodzinie i gościom możliwość samodzielnego decydowania o smaku, więc młynki na stole to must-have.

Drewniany młynek do przypraw IKEA

Drewniany młynek do przypraw IKEA

Trzecim rozwiązaniem dekoracyjno-praktycznym do jadalni, które mnie ujęło to stojak/drabinka na rośliny SATSUMAS. Nadaje się zresztą do każdego innego pomieszczenia. I można w niej dekoracyjnie trzymać różne rośliny lub wsadzić zioła! I ten pomysł mnie zainspirował. Co powiecie na to, żeby Wasi goście mieli możliwość samodzielnie doprawić potrawę bazylią, koperkiem albo innymi ziołami? Fajny pomysł prawda? Drabinkę możecie na wiosnę/lato  przenieść na balkon. W końcu nadchodzi sezon grilowy 🙂

Drabinka na zioła IKEA

Drabinka na zioła IKEA

Post powstał przy współpracy z IKEA

Duńczycy. Patent na szczęście.

Dania to kraj, który pociągał mnie od bardzo dawna. Kojarzy mi się przede wszystkim ze wspaniałym designem i niewymuszonym, prostym wzornictwem. Jest ojczyzną hygge. Filozofii, która całkiem niedawno podbiła nasze serca upodobaniem do ciepła domowego ogniska oraz spędzania czasu z najbliższymi, w miłej atmosferze. Jest to miejsce na ziemi, gdzie obywatele są traktowani przez państwo ze szczególną troską, są poszanowane zasady równości, a ludzie mają poczucie odpowiedzialności za siebie nawzajem. Czy istnieje coś takiego jak państwo idealne? Wygląda na to, że tak, gdyż Duńczycy zostali wybrani najszczęśliwszym krajem na świecie! Patrick Kingsley, autor reportażu „Duńczycy. Patent na szczęście” spędził miesiąc podróżując po tym wspaniałym kraju i rozmawiając z ponad siedemdziesięcioma mieszkańcami. Wszystko po to, by przybliżyć nam  fenomen tego kraju.

Wiedzieliście, że Dania ma bardzo niski wskaźnik przestępczości, ludzie sobie ufają i uważają się za uczciwych? A 50% mieszkańców najbardziej zaludnionego duńskiego miasta – Kopenhagi porusza się na co dzień na rowerach? Tam nikogo nie dziwi kobieta w szpilkach i sukience, która pedałuje do pracy. Bicykle w Dani są piękne, nikt raczej nie jeździ na góralach. Cała przestrzeń miejska stolicy jest zaprojektowana tak, by była relaksująca. Brzmi wspaniale prawda? „Udało nam się pokazać, że im więcej metrów kwadratowych przeznaczymy dla pieszych, tym miasto będzie bardziej żywe. Mieszanie się w przestrzeni publicznej jest dobre dla demokracji i zapobiega wykluczaniu ze społeczeństwa. Jest też dobre dla zdrowia i dla środowiska”.

W książce jest też dużo o designie. Duńczycy wydają się być mistrzami w kreowaniu wygodnych, przytulnych, pięknych, ale również praktycznych wnętrz. Są również bardzo dumni ze swojego dziedzictwa designu i mówią o sobie, że mają go w swoim kulturowym DNA.

Są to niewątpliwie czynniki, które wpływają na zadowolenie z życia obywateli. Myślę, że sama mając takie wysokie poczucie bezpieczeństwa oraz infrastrukturę i możliwość poruszania się na dwóch kółkach zyskałabym wiele na szczęściu. Również niezwykle fascynujące jest dla mnie to, jak Duńczycy potrafią organizować sobie przestrzeń, jak ważny jest dla nich pięknie mieszkać. Biorąc pod uwagę, że są najszczęśliwsi na świecie to musi to mieć istotny wpływ na ich stan ducha.

Warto wspomnieć, książka nie ma na celu przekonania nas, abyśmy przejęli myślenie i działanie mieszkańców Dani. Jest raczej antropologiczną podróżą po tym niesamowicie ciekawym kraju. Duńskość to nie jest coś, co możemy sami wypracować to jest coś, w czym trzeba się urodzić i wychować.

Książka liczy osiem rozdziałów, które kolejno traktują o edukacji, jedzeniu, designie, polityce, tożsamości, Kopenhadze, telewizji oraz Jutlandii. Jeżeli macie ochotę dowiedzieć się więcej, kontynuować tę interesującą podróż kulturoznawczą z Patrickiem Kingsley to koniecznie sięgnijcie po tę pozycję. Mi bardzo przypadła do gustu.

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Letnie uniesienie

W tym roku gorąca pogoda zaskoczyła mnie niczym śnieg drogowców  w październiku. Nie wiem jak Wy, ale co roku obiecuję sobie, że w tym roku na lato będę już szczupła jak fasolka szparagowa. Niestety, co roku kończy się tym samym. Nigdy nie jestem na tyle chuda, na ile sobie obiecywałam i nigdy nie latam w szortach jak sarenka. Stawianie sobie nierealnych celów (tak jeszcze w czerwcu wierzę, że jakimś cudem uda mi się w lipcu wyskoczyć w bikini) nierzadko doprowadziło mnie na skraj szaleństwa, a poczucie winy z powodu zjedzonej połowy czekolady nie pozwalało spać po nocach. I choć staram się ćwiczyć dość regularnie to jednak właściwa dieta to 80% sukcesu.

Lato obdarza niesłychaną ilością warzyw i owoców, ale daje też tysiąc nowych możliwości, aby nażreć się tłustej kiełbasy z  ogniska, zjeść kolejnego gofra w kurorcie i wlać w siebie trzy chmielowe napoje z cytryną (tak się pić chce, że hej). Tak więc wydaje się, że latem schudnąć łatwiej, ale jednak i więcej okazji, żeby zaprzepaścić wszystkie Killery i Skalpele. I jeszcze im bardziej jest się towarzyskim i im więcej się człowiek z ludźmi naspotyka, to przy tej okazji i więcej zje i wypije. Nie ma też tyle czasu na treningi, bo z dziećmi na dwór wyjść trzeba, a po całym dniu na świeżym powietrzu zasypia się w 3 minuty (ostatnio włączyłam film i nawet aktorów nie ujrzałam).

Letnia pogoda tak nas rozaniela, że zatracamy się w ilości kulek lodów naturalnych (choć naturalne chyba nie tuczą prawda? ;)), chłoniemy misami truskawki ze śmietaną i nie umiemy sobie odmówić zimnego winka na tarasie. Wszystko to skutkuje tym, że nie tylko nie udaje mi się paradować w szortach i wylegiwać w bikini, ale i zadowolona z siebie być nie mogę, bo nieustannie porównuję się z tymi chudzielcami, co to mogą chodzić w najkrótszych i najbardziej wydekoltowanych kieckach z haemu. Presja potrafi zbić z nóg, a terror dodatkowych kilogramów może skutecznie pozbawić smaku gofry z wisienkami żelu.

W tym roku postanowiłam podejść do sprawy na spokojnie. Zastosować kilka prostych sposobów, żeby zadbać o sylwetkę oraz podkręcić metabolizm, ale bez nadmiernego ciśnienia. Nie można sobie wiecznie odmawiać tych nieznośnych kalorii, bo potem człowiek taki wyposzczony to zje pięć razy więcej na raz przy najbliższej okazji. Na grillu mięso zjeść trzeba. Korzystam więc do woli z owocowo- warzywnych dobroci sezonu, już ostrzę zęby na bób i fasolkę szparagową, pożeram ogórki małosolne, soczyste pomidory, sałatę, czereśnie, truskawki i maliny.  Wszystko, co lubię najbardziej! Postanawiam zadbać o swoje zdrowie i kondycję, może parę centymetrów w biodrach będzie efektem ubocznym? 😉

Właśnie rozpoczynam także testowanie czerwonych herbat marki Big-Active. Napar z liści Pu-Erh ma właściwości wspomagające metabolizm oraz prawidłową pracę jelit, a również pomaga zachować ładną sylwetkę. Wpływa korzystnie na krążenie, prawidłowy poziom cholesterolu, wzmacnia organizm oraz usuwa z niego toksyny. Dodatkowo ma przepyszny smak i niesamowity aromat, który zawdzięcza długiemu procesowi fermentacji oraz leżakowania nawet do 4 lat w odpowiednich, wilgotnych warunkach. Liście zaś uprawiane są w wysokich górach Li Xian Tai Qing, gdzie oddziaływuje na nie lokalny mikroklimat.

 Ja popijam Pu-Erh z dodatkiem cytryny albo grejpfruta, które są super orzeźwiające. Jeżeli sącząc czerwoną herbatę mogę mieć z tego tyle korzyści, to chyba przyjemniej być nie może.

A Wy macie jakieś triki na przyjemne dbanie o sylwetkę?

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

 

Kultowa półka String

Wbrew temu, co możecie sądzić o  moim domu to porządek nie panuje tutaj codziennie. Nie mogę Wam się pochwalić, że w przedpokoju wszystkie buty stoją w rządku, a kurtki w ilości czterech równiutko wiszą na wieszakach. Prawda jest niestety taka, że mam na co dzień bajzel jak każdy posiadacz młodych. Nie mam siły i czasu codziennie i co chwilę wykonywać syzyfowej pracy w postaci zabierania zabawek z salon, zgarniania tony ciuchów i skarpet ze wszystkich kątów, czasami tylko przesuwam pod ścianę, żeby można było przejść;)  Nie miejcie wyrzutów sumienia, że u Was pobojowisko, a u Deer Home zawsze taki piękny porządeczek ach jak z bajki. Wczoraj ogarnęłam sypialnię specjalnie dla Was, żeby było widać moje nowe gadżety 😉  tak mamy tylko na większe okazje.

Chciałabym Wam zdradzić, że trochę mi to zajęło, żeby odpuścić codzienne sprzątanie (wyjątkiem jest kuchnia), bo nawet gdybym bardzo chciała to mieszkanie to przecież nie muzeum, tu się żyje!  Tu wszystko jest dynamiczne. Tu mieszkają dzieci przed wszystkim. Do zdjęć jednak lubię wszystko ładnie poukładać. Żeby było widoczne i mogło cieszyć oko! Nie tylko moje.  Żebyście mogli wszystko obejrzeć i może nawet się zainspirować, bo to dla mnie najlepsza nagroda za nowy post, który powstał w asyście moich dwóch bąków, a przy nich nic co blogowe nie jest proste 😉

Dzisiaj pokazuję kilka zmian w sypiani, i jak Boga kocham nie jestem w stanie przyrzec, że to koniec 😉 że za 3 miesiące poznacie to miejsce. Bo ja czasem sama nie poznaję. Ale ta piękna, kultowa półka String od Another Design zostaje tu na wsze czasy! Musiałam ją mieć! Miłego oglądania i dajcie koniecznie znać jak Wam się podoba!

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Wazon Muuto, półka String Another Design

Betonowe donice Grow Raw

Chwila przyjemności

Natłok pracy i obowiązków w ostatnich tygodniach dał mi mocno w kość. Liczne wyjazdy z moją dwójką łobuzów to było nie lada wyzwanie. W górach pogoda nam nie sprzyjała, starszak złapał rotawirusa. Na Mazurach też zimnica. Do tego mega zaległości w mailach i zobowiązaniach…Na szczęście udało mi się trochę oderwać myśli od codzienności, co sprawiło, że z większą ochotą wracam do rzeczywistości. Póki co nadrabiam zaległości, mam tez w planach kilka  wpisów na blogu. Od września chciałabym więcej tu pisać, póki, co najwięcej działam na Instagramie. Chciałabym się z Wami podzielić moimi odkryciami kwietnia, dzisiaj jedno z nich!

Od kiedy jestem szczęśliwą posiadaczką dzieci ilość czasu na przyjemności malała nieustannie. Był taki okres w moim życiu, że największą była dla mnie poranna ‘mała czarna’ z ekspresu ciśnieniowego. Po to w sekundę po przebudzeniu byłam już w kuchni! Był to mój power na cały dzień z dwójką maluchów, no dobra może na pół dnia co najwyżej. Potem zdarzył mi się moment, że byłam zmuszona odstawić ten magiczny napar ze względów zdrowotnych, kofeina mi nie służyła. Na szczęście był to krótki okres, bo ta mała filiżaneczka brązowego napoju o gęstej cremie dosłownie śniła mi się po nocach. Teraz funduje sobie tę chwilę zapomnienia kiedy tylko mam ochotę. Nawet wieczorem! Apeluję i do Was nie zapominajcie o tych chwilach dla siebie;)

Kawa to ten rodzaj przyjemności, na który możemy sobie  zaserwować w zasadzie zawsze i wszędzie. W pracy, w domu, na spacerze…Nowa seria kaw Nespresso Ristretto Decaffeinato zaskoczyła mnie niesamowicie! Ten smak da się pomylić…z kawą z kofeiną! Jak dla mnie wielkie WOW!

Mamy do wyboru 4 rodzaje kaw, które powstają z ręcznie zbieranych ziaren, pochodzących z Afryki i Ameryki. Następnie są one poddawane naturalnemu procesowi dekofeinizacji. Odbywa się to z poszanowaniem natury owocu, przy pomocy wody i dwutlenku węgla. Bogactwo aromatów oraz intensywność smaku ziaren zostaje zatem zachowana.

Dla koneserów kawy, którzy nie lubią rezygnować z ‘małej czarnej’ nawet popołudniu i wieczorem oraz dla tych, którzy powinni unikać kofeiny ze względu np. na zdrowie to rewelacyjne rozwiązanie. Ta kawa jest naprawdę pyszna! I można sobie na nią pozwolić  kiedy ma się na to ochotę!!! Ja swoją przygotowałam z odrobiną bitej śmietany i cynamonem i śmiem twierdzić, że to najlepsza kawa, jaką ostatnio dane mi było pić!

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Fotelove uzależnienie

Ten loft mnie uwiódł na maksa. Jestem nim totalnie oczrowana i musiałam Wam go pokazać! Co ja bym dała za takie przestrzenie, taką piękną dechę na podłodze i takie wyjście na balkon! Za taką cegłę i oszklone drzwi w łazience. I tę ilość różnych foteli i krzeseł! Jestem niereformowalnym foteloverem i gdyby istniała tak możliwość to miałabym ich z dziesięć. Każdy inny. Powiem więcej, mogłabym mieć ich więcej niż par butów 😉

Apartament (jakby tego wszystkiego było mało) znajduje się w Paryżu! Czyli w moim ukochanym mieście. Został zaprojektowany w 2009 roku przez Antonio Virga. To eklektyczne wnętrze w naturalnych tonach stało się mega energetycznie dzięki czerwieni kanapy i biurka vintage. I pomyśleć, że jeszcze 3 lata temu miałam w domu dwa czerwone fotele, których z ulgą się pozbyłam…Coraz częściej natomiast dopadają mnie myśli o większym mieszkaniu, wszystkich pomysłów i mebli jednak nie zmieszczę na naszych 66m2.

Póki co popatrzę sobie na to cudo, a Wy dajcie znać jak Wam się podoba. Na deser znalazłam dla Was propozycje foteli, które pasowałyby do takiej niejednorodnej aranżacji. Wszystkie wyszukałam na Westwingu, który ostatnio stał się moim uzależnieniem;)

foto

foto8

foto1

foto2

foto3

foto4

foto6

foto5

foto7

Żródło tu

Fotelove

Wszystkie fotele i krzesła znajdują się w aktualnej ofercie internetowego klubu Westwing. A jeden z nich niebawem trafi do naszego mieszkania 😉

uWażne spotkanie z Lindt Exellence

Przeciętny człowiek spędza 47% swojego czasu na autopilocie. Jesteśmy nieobecni, nie zdając sobie sprawy, że nie uczestniczymy w życiu, które właśnie się wydarza. Nie zwracamy uwagi na ludzi, miejsca, słowa…Zamiast skupiać się na tym, co dzieje się tu i teraz, cieszyć się z tego, co nas spotyka nasz umysł bezwiednie krąży wokół stresujących tematów, problemów, obowiązków. Już w niedzielę myślimy o poniedziałku i nowym tygodniu pracy, choć jeszcze przecież trwa weekend i moglibyśmy czerpać z niego garściami. Zamiast skupić się na fajnym spotkaniu z przyjaciółmi, doceniać smak pysznego wina, luźnej, niezobowiązującej pogawędki oraz chłonąć otoczenie uciekamy do telefonów komórkowych. Takie życie prawdopodobnie prowadzi większość z nas! A byłoby o wiele przyjemniejsze oraz mniej stresujące, gdybyśmy zamiast zamartwiać się bez przerwy zaczęli być bardziej uważnymi oraz otworzyli oczy na to, co dzieje się wokół nas. Na smaki, zapachy, kolory, słowa, faktury…na to wszystko, co nas otacza, a na codzień może nie zwracamy uwagi.

W tej kwestii powinniśmy brać przykład z małych dzieci. To one są najbardziej uważnymi istotami w kołowrotku pędzącego życia. Nie przejmują się tym, że zaraz trzeba będzie zrobić to czy tamto. Żyją chwilą, odbierają ją wszelkimi zmysłami i taką, jaką ona jest. A we wszystko, co robią wkładają całych siebie.

Naukowcy udowodnili, że uważna obecność tzw. Mindfulness jako forma medytacji, ćwiczenia wewnętrznego redukuje u człowieka stres, negatywne myśli, emocje, a pozwala na wczucie się w siebie, radzenie sobie z własnymi myślami. Natomiast w ostatecznym rozrachunku powoduje polepszenie zdrowia psycho- fizycznego oraz poprawę i większą satysfakcję z relacji z otoczeniem. Od czego powinniśmy zatem zacząć, aby rozpocząć swoją przygodę z Mindfulness? Przede wszystkim próbować skupiać się na doświadczeniu, na chwili. Bez oceniania, bez niepotrzebnych myśli, by móc w pełni cieszyć się danym momentem. Wyłączmy nasze oczekiwania, żyjmy tu i teraz.

Świetnym ćwiczeniem uważności, które wydaje mi się genialne akurat na dzisiejszy wieczór (jak już Wasze dzieci i psy odpłyną w objęciach Morfeusza) jest chwila z winem, czekoladą i truskawkami:) Brzmi fajnie prawda? Zróbcie to dla siebie! Zaopatrzcie się w ulubione smaki czekolady gorzkiej Lindt Excellence. Ja uwielbiam na przykład te z nutą truskawki lub jagody! Kieliszek wina, pistacje, truskawki lub inne owoce. Wybierzcie taki moment, gdy możecie się w pełni wyluzować, bez stresu, pośpiechu. Skupiajcie się na każdej czynności, na rozpakowywaniu czekolady, na odgłosie, jaki wydaje odłamanie pachnącego kawałka. Możecie rozpuścić ją w kąpieli wodnej i maczać w niej owoce. Wąchajcie, dotykajcie, smakujcie powoli. Delektując się i koncentrując wyłącznie na smaku. Nie myślcie o niczym innym. Wdychajcie powietrze przez usta, a wydychajcie nosem. Wtedy aromat przeniknie wszystkie Wasze zmysły. Może wydawać się Wam to trudne, pyszną czekoladę chciałoby się zjeść jak najszybciej;) Ale tym razem postarajcie się zatrzymać, zrobić wszystko wolno. To idealne ćwiczenia na uważność, wyostrzenie zmysłów, lepszy wgląd w siebie. Zauważcie jak świetnie wino pasuje do gorzkiej czekolady. Wiedzieliście, że czerwone wytrawne Shiraz podkreśla ostrość Lindt Exellence Chili, a Porto idealnie współgra z ze smakiem tabliczki Dark 70%? Zaskoczcie swoje podniebienie!

Do medytacji Mindfulness idealna wydaje się właśnie czekolada Lindt Excellence, która powstała z pasji i jest najwyższej jakości! Już od 1989 roku zaspokaja nawet najbardziej wymagające i wyrafinowane gusta. To czekolada wykwintna, z najlepszych, wyselekcjonowanych ziaren kakaowca pochodzących z Ghany, Ekwadoru, Madagaskaru i Wysp Karaibskich. Jej niezwykła, aksamitna konsystencja daje wielowymiarowe wrażenia smakowe. Jest delikatna, idealnie gładka i jednorodna. A do tego możemy wybierać z wachlarza wielu niesamowitych smaków. Osobiście przetestowałam chyba wszystkie i każda ma sobie coś wyjątkowego. Już same nazwy brzmią strasznie kusząco. Lindt Exellence ma swojej gamie m.in. czekoladę z solą morską, z orzechami laskowymi, z pomarańczą i karmelem. Maîtres Chocolatiers ciągle eksperymentują z nowymi smakami, aby zaskakiwać. Degustacja natomiast uwrażliwia zmysły, otwiera na inne przyjemności życia zapewniając niesamowite wrażenia smakowe.

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Wpis powstał we współpracy z marką LINDT, a Was zapraszam na ich stronę, tutaj możecie wygrać swój własny zestaw do degustacji 🙂

Sztuka wyboru materaca dziecięcego

Dla mnie- matki siedzącej w Internetach wybieranie zabawek, ubrań czy nawet mebli dla dzieci to umysłowy rollercoster. Aż mi się kręci w głowie od nadmiaru wrażeń przy przeglądaniu kolejnych sklepów (w dzisiejszych czasach jest ich stanowczo za dużo!). I o ile kupno puzzli sensorycznych czy nowej bluzy to decyzja zazwyczaj nie wymagająca zbyt wielu godzin rozmyślań, zwłaszcza jak się ma tyle fajnych koleżanek blogerek, które co rusz sypią pomysłami. O tyle już wybór odpowiedniego materaca dla małego człowieka może niejednemu przysporzyć kłopotów. Toć o kręgosłupy naszych maluchów chcemy dbać od małego. A decyzja jest trudna, gdyż materac to podstawa dobrego snu, a ten szczególnie w przypadku małych dzieci warunkuje ich prawidłowy rozwój.
Niestety najlepszym wyborem dla małego bąka będzie materac nowy. Kupowanie używanego to zły pomysł, gdyż te się odkształcają i nie utrzymują w należytej pozycji kręgosłupa dziecka. Najlepiej sprawdzi się materac nowy, średnio twardy- taki, który się nie deformuje, a delikatnie ugina pod naciskiem ciężaru.
Dla naszych chłopców wybraliśmy materace Emma. Po dogłębnej analizie okazały się mieć wszystko to, czego szukaliśmy w materacu dla dziecka.

IDEALNE DOPASOWANIE
Materace są wykonane z zimnej pianki, pod którą znajduje się warstwa wiskoelastyczna, idealnie dopasowują się on do sylwetki, nie powstają wgłębienia, są bardzo elastyczne. Nie za miękkie, nie za twarde. Było to dla mnie bardzo ważne, żeby dzieci czuły się miło i komfortowo, ale jednocześnie ich kręgosłupy były dobrze przytrzymane.

TEMPERATURA
Moje dzieci lubią przykryć się kołdrą pod samą szyję, sprawia to, że często się pocą i odczuwają dyskomfort. Materace Emma utrzymują optymalną temperaturę dla ciała, nie nagrzewają się i zapewniają dobrą cyrkulację powietrza, co jest dla nas bardzo ważne. Widzę, że daje to naszym chłopcom większą wygodę w nocy i mogą spokojnie zakrywać nosy pierzynami.

MIEJSCE DLA PROSZONEGO GOŚCIA;)
Nasze dzieci mają bardzo nieładne przyzwyczajenia (nie krzyczcie;)). Uwielbiają jak starzy kładą się przy nich przed snem i usypiają, miziają, śpiewają…Nigdy nie zdobyliśmy się na odwagę, żeby wyjść i zamknąć za sobą drzwi. O ile ja nie wpadam momentalnie w odmęty marzeń sennych, o tyle tatuś zazwyczaj przycina komara u boku któregoś syna. Na poprzednim materacu rozgrywał się dramat. Tata budził się wygięty wpół, z bólem wszystkich gnatów. Jakże nasze nowe materace poprawiły jego drzemeczki wieczorne. Teraz to z chęcią spałby tam do rana, tak mu wygodnie;)

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Warsztaty sensoryczne Nespresso Selection Vintage 2014

Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w życiu są bez wątpienia  spotkania w miłym towarzystwie przy pysznej kawie. Chyba większość z nas uwielbia takie posiadówki. Ten aromatyczny napar ma w sobie coś niesamowitego, pociągającego, co zbliża do siebie ludzi, integruje, tworzy ciepłą i luźną atmosferę. Nie wyobrażam sobie nieśpiesznych poranków bez gorącej kawy, nie umiem rozpoczynać intensywnych dni bez tej dawki mocy i wreszcie nie znam lepszych, wspólnych chwil bez popijania małej czarnej.

Jakiś czas temu miałam przyjemność brać udział w niezwykłych warsztatach sensorycznych organizowanych przez markę Nespresso z okazji wprowadzenia na rynek nowej, starzonej kawy SELECTION VINTAGE 2014. Odbyły się one w przepięknym butiku, na Nowym Świecie 47 w Warszawie. Spotkanie zaowocowało nie tylko nowymi znajomościami ze świetnymi osobami, ale również nadzwyczajnymi doznaniami smakowymi. Podczas spotkania miałyśmy przyjemność nie tylko wypróbować nowej kawy, ale także dowiedzieć się jak powstała, czym się charakteryzuje i jak wygląda proces jej degustacji.

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO

Processed with VSCO

Processed with VSCO

Edycja limitowana zaskakuje smakiem i inspiruje. Marka Nespresso stara się, aby zaspokoić gusta klientów/smakoszy kawy o najbardziej wyrafinowanych gustach. Tak powstała ta wyjątkowa, aksamitna „kawa ukształtowana przez czas”, która charakteryzuje się wyrazistym smakiem o delikatnych nutach kwiatowych oraz eleganckim aromacie drewna. Ziarna Arabiki, które zostały wykorzystane do stworzenia SELECTION VINTAGE 2014 leżakowały w specjalnym, kolumbijskim magazynie bez okien, gdzie były poddawane szczegółowej kontroli. Ciekawostką jest, że dojrzewały nieopodal równika, na wysokości ok.3700, w klimacie o chłodnym powietrzu i małej ilości tlenu, dzięki czemu wilgotna para zamarzała i nie miała możliwości wchłaniania w ziarna.

Po zaparzeniu kawy możemy wyczuć nuty drzewne, zaś po zmieszaniu cremy z naparem bardzo charakterystyczne nuty owocowe. Ponieważ jest ona poddawana kontroli procesu starzenia kwaskowatość zostaje zredukowana. Kawę postarzaną wyróżnia owocowa, bardzo delikatna kwasowość. Jej body, czyli konsystencja i ciężar odczuwany na podniebieniu i języku, jest gęste, o konsystencji syropu i gładkiej, aksamitnej teksturze. W smaku odczuwamy nuty owocowo- kwiatowe, a również aromaty drzewny, czekolady i kakao.

Muszę przyznać, że jako wielbicielka kawy byłam w raju. Degustacja odbyła się w bardzo kameralnym gronie wybranych blogerek oraz ekspertów Nespresso. Miałyśmy wirtualną możliwość przenieść się do miejsca, gdzie zbierana jest i dojrzewa nowa starzona kawa. Mogłyśmy przyjrzeć się drzewku i otworzyć ziarno kawowca, poczuć jego charakterystyczny zapach. Jest przepiękny! Wreszcie wypiłyśmy morze pysznej kawy rozmawiając na bliskie nam tematy. Mała czarna łączy ludzi!

Klimat spotkania, inspirujące osoby, niesamowity zapach świeżo parzonej kawy na długo pozostaną mi w pamięci. Było to niesamowite spotkanie, za które bardzo dziękuję marce Nespresso. Wy również macie możliwość degustacji nowej, wyjątkowej kawy SELECTION VINTAGE 2014, wykaz butików znajdziecie tu.

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

 

Luty jest tym miesiącem

Luty to miesiąc, gdy jak co roku wpadam powoli w panikę. Zaczynam myśleć o wiośnie i od razu mi się przypomina, że zaraz potem nastaje lato. Krótkie spodenki, bikini, topy na ramiączkach, zwiewne sukienki…to wszystko w mig odkrywa całą drastyczną prawdę jak się człowiek odżywiał w sezonie zimowym . Czy nad aerobiki wolał leżenie brzuchem do góry oglądając  Comedy Central i czy zamiast sałatki na kolację zajadał grzaneczki z serem i keczupem. Niestety tegoroczny sezon zimny był tragiczny w skutkach dla mojej figury. Nie pomogła mi nawet odwiedzana systematycznie pływalnia. I o ile długości basenów pokonuje już wiele, o tyle zadowolenia z mojej sylwetki mam zero. Dieta to 80% sukcesu, koniec kropka. I ponieważ luty to miesiąc, kiedy zaczynam się bać lata (tak boję się!) to zawsze w lutym biorę się za siebie i nawet mi to zazwyczaj wychodzi jak sobie pomyślę o tych szortach i topach. W ramach motywacji obejrzę sobie kilka metamorfoz na fanpejdżu Chodakowskiej i zmierzę swe obwody. Jestem pewna, że po takim czymś odechce mi się wszelkich słodyczy. Jakie są Wasze sposoby na zrzucenie balastu? Na utrzymanie postanowień? Wszelkie rady przyjmuję z wdzięcznością.

A Was zostawiam z tymi pięknymi goferkami, bo takowych w najbliższym czasie u mnie więcej nie zobaczycie:P

Processed with VSCO with hb1 preset

 

 

 

 

 

12

Processed with VSCO with hb1 preset

Poduszki pikowane Moyha

Zastawa w listki Nord Store

Szare talerzyki Helen House