Prezenty, które dbają o nasze mamy

Dokładnie 8 lat temu zrozumiałam co przeżywają. Ile hektolitrów łez, ile strachu, nieprzespanych nocy, bezsilnych chwil muszą przetrwać. Ile razy odwołują spotkania, łapią w ostatniej chwili przed upadkiem. Ile razy zmieniają priorytety. Wszystko to przechodzimy spontanicznie, bez przygotowania i bez podpowiedzi jak się zachować. Boimy się przy tym i martwimy o tych małych ludzi, nic już nie jest od nich ważniejsze.

Poświęcenie dla dziecka jest ogromne. Mamy, po pojawieniu się małej istotki w ich życiu, zazwyczaj zapominają o sobie i swoich potrzebach. Rezygnują bardziej lub mniej świadomie z własnych planów i ambicji. Niestety, wychowanie dzieci to nie bułka z masłem. Nie rozumieją tego tylko Ci, co potomstwa nie mają. Kosztuje to nas – matki bardzo wiele. Niewyspanie, zmęczenie i stres towarzyszą nam od pierwszych chwil bycia rodzicem. 

Ja, od samego początku, z łatwością rezygnowałam z aerobików, wizyt w salonach piękności, a nawet tych u lekarzy. Odkładałam to wiecznie na później z myślą, że będę miała więcej czasu, gdy dzieci dorosną. Że to tylko teraz, poświęcę się trochę, by potem móc więcej zainwestować w siebie. Nic bardziej mylnego. Taki moment nie nadejdzie w bliższej przyszłości, o siebie trzeba dbać już teraz, natychmiast. Zwłaszcza, że musimy być w formie i kondycji, żeby lecieć na pomoc tym naszym małym przylepom. Nie bez kozery mówią, że „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”.

Często się zastanawiam jak to by było, gdybym nie miała dwójki dzieci. Gdybym nie spędzała pół dnia w kuchni na przygotowaniu posiłków dla zawsze głodnych chłopców. Gdybym mogła w każdej chwili skończyć na basen, fitness, bieganie. Lub gdybym wszystkie środki przeznaczała tylko i wyłącznie na swoją urodę. Podejrzewam, że miałabym już zęby równe jak koraliki i białe jak śnieg, nogi i biodra w rozmiarze 36, skórę gładką jak aksamit i totalny brak cieni pod oczami;) Z zachwytem patrzę na te wszystkie mające czas dla siebie dziewczyny, ale nie zamieniłabym moich chłopców na nic na świecie. Dlatego mam taki pomysł w tym roku, żeby obdarować mamy prezentami, które pomogą im zadbać o siebie, urodę i tym samym o ich humor. Niech te kobitki, które tyle się poświęcały dla nas wiedzą, że o nich myślimy i chcemy także o nie zadbać!

PREZENTY DLA MAMY

Szczoteczka Oral B Genius X, bo zdrowie jamy ustnej ma wpływ na zdrowie całego organizmu. Szczoteczki elektryczne czyszczą o niebo lepiej niż tradycyjne (przetestowane na całej rodzinie). Ta Oral B Genius X jest wyposażona w sztuczną inteligencję i rozpoznaje nawyki w szczotkowaniu zębów, aby wspomóc proces czyszczenia. Ma okrągłą główkę, dzięki czemu dokładnie okala ząb, czujnik siły nacisku oraz 6 różnych trybów pracy, a w tym szczotkowanie delikatne i wybielanie! Możliwość połączenia z aplikacją daje nam natychmiastowe informacje na temat mycia zębów. Szczoteczka posiada również baterię litowo-jonową, która daje nam ponad dwa tygodnie szczotkowania po ładowaniu. 

Dodatkowo, szczoteczka jest w pięknym różowym złocie i ma boskie smart etui, które ma dwa wejścia USB i można np. w podróży ładować jednocześnie szczotkę i telefon. Ja jestem zachwycona tym patentem 🙂 Jest to najbardziej innowacyjna i inteligentna szczoteczka na rynku! Teraz w zestawie macie dodatkowo 6 końcówek, link tu.

Jest to mój najlepszy pomysł dotychczas – podarować mamie piękny uśmiech za te wszystkie łzy, które nade mną wylała 😉 

Świece i mydełka uspokajające, bo mamy mają dużo stresów w życiu. Wybierajcie koniecznie takie na bazie olejków lawendowego, różanego, rumiankowego i bergamotki. Mają właściwości kojące i relaksujące.

Voucher na masaż, bo mamy są często spięte. Taki masaż relaksujący uwalnia ciało i wspomaga regenerację. Osobiście uważam, że jest to najlepszy sposób na ukojenie i że każda mama powinna z takiego masażu korzystać regularnie, żeby uwolnić mięśnie od napięć i pozbyć się bólu kręgosłupa, głowy czy innych części ciała, które często nam mamom towarzyszą. 

Biała szałwia, aby pozbyć się negatywnej energii w naszym otoczeniu. Pomaga osiągnąć odpowiednią atmosferę do medytacji czy relaksacji, usuwa toksyczną energię. Palenie szałwii sprawia, że poprawia się nam humor, a nasze myśli wracają na dobre tory. Była używana w tym celu już w starożytności. Ma zapach kadzidła i ja osobiście bardzo go lubię. Podobne właściwości ma również Palo Santo, czyli święte drzewo. Dzięki aromatom uwalnianym podczas jego spalania, również pozbywamy się negatywnej energii oraz łagodzimy bóle głowy. Ma piękny zapach, który od razu poprawia humor. Wypróbowane przeze mnie!

Książka kucharska jak zdrowo jeść z przepisami, bo dobra dieta to zdrowie, ładna skóra, włosy i paznokcie oraz wspaniałe samopoczucie. Ja w tym roku chciałabym dostać taką o diecie wegetariańskiej, bo gotowanie bez mięsa to nie lada sztuka, której uczę się od podstaw. A ostatnie badania dowodzą, że jest to dieta rekomendowana dla każdego, kto chce zachować ładną sylwetkę i zdrowie!

Czasy nie są zbyt łaskawe dla mam. Jeszcze bardziej się martwimy o nasze dzieci, zdrowie i przyszłość. Dlatego tak ważne jest, aby jeszcze bardziej dbać o siebie nawzajem. Dzień Matki to umowny dzień, żeby przypomnieć jak bardzo są dla nas ważne te nasze rodzicielki, ale tak naprawdę możemy sprawdzić im niespodziankę każdego dnia, zgadzacie się? 🙂 

Ekologiczne trendy w kuchni-bądź eko!

Dzisiejsze czasy są najtrudniejsze w historii jeżeli chodzi o zmiany klimatyczne. To, czym straszyli nas naukowcy już powoli się dzieje. Dlatego tak ważne jest, aby wprowadzać w swoim życiu jak najwięcej zmian dobrych dla środowiska oraz dokonywać mądrych wyborów. Dotyczy to także kupowanych produktów do domu.

Powinniśmy bezwględnie sięgać po takie, które są dobrej jakości i długo nam posłużą, są wykonanie z naturalnych i neutralnych dla środowiska surowców oraz w miarę możliwości nadają się do recyclingu lub z niego pochodzą. A także takie, które pomagają nam oszczędzać energię elektryczną i wodę.

Chciałabym dzisiaj zaprosić Was na przegląd rozwiązań kuchennych z IKEA, które nie tylko cieszą oko oraz ułatwiają nam życie codziennie, ale także, dzięki ekologicznym rozwiązaniom, sprawiają, że jesteśmy o krok bliżej do zrównoważonego życia.

Szafki i blaty

Jeżeli właśnie myślcie o zmianie lub kupnie nowej kuchni koniecznie sprawdźcie serię BODARP. Fronty mają nie tylko przyjemny, uspokajający kolor, ale również zostały wyprodukowane w fabrykach wykorzystujących odnawialną energię elektryczną. Przy ich produkcji zostały  natomiast wykorzystane materiały z recyclingu – folia z przetworzonych butelek PET. Szaro-zielone szafki są fajną odskocznią od wszechobecnej bieli, nadają kuchni świeżości i wprowadzą harmonię we wnętrzu. 

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.12.21

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.13.36

Jeżeli jednak kolor to nie Wasza bajka to jest jeszcze seria KUNGSBACKA. Fronty tych szafek także zostały wyprodukowane z butelek PET i drewna. Do produkcji jednego potrzebnych jest aż 25 półlitrowych butelek! Do tego mają głęboki grafitowy kolor i matową fakturę, która nadaje jej nowoczesny charakter. Jest na tyle uniwersalna, że wystarczy zagrać dodatkami, a dopasuje się do naszego wymarzonego wnętrza. Pamiętajcie również, że system METOD w IKEA to aż 25 lat gwarancji! Kuchnia jest niemalże długowieczna, dzięki temu oszczędzamy materiały potrzebne do produkcji, energię + paliwo potrzebne do transportu, oszczędzamy nasze środki. 

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.44.58

Zrzut ekranu 2020-05-8 o 07.39.51

W trosce o środowisko IKEA nie posiada aktualnie w sprzedaży blatów z litego drewna. Co więcej, marka deklaruje dążenie do tego by od 2020 całe drewno przez nią wykorzystywane pochodziło ze źródeł zrównoważonych. 

Sprzęt kuchenny

Nie wiem czy wiecie (pewnie nie;)), ale istnieją baterie, z którymi oszczędzanie wody jest bajecznie proste! Bateria kuchenna TÄMNAREN ma z boku umieszczony czujnik – można ją włączać i wyłączać lekkim ruchem dłoni, bez dotykania. Dzięki temu nasze ubrudzone dłonie nie będą zagrożeniem dla jej czystości. A jeżeli czujnik nie wykryje naszego działania przez 10 s, wyłącza się automatycznie. Bateria ta jest ponadczasowa, pasuje do każdego wnętrza, jej wysoka wytrzymałość sprawi, że będzie służyła przez wiele lat! Gwarancja jest na 5 lat, a dodatkowo ma perlator, który napowietrzając wodę pomaga zredukować jej zużycie. 

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.12.48

Bardzo ważną kwestią w projekcie naszej kuchni jest sprzęt. To, że powinien być energooszczędny to chyba dla każdego jest oczywiste. Taka właśnie jest płyta indukcyjna MATMÄSSIG. Pozwala gotować szybko i dokładnie, a funkcja Booster zapewnia dodatkowe zasilanie danej strefy grzewczej. Jest wyposażona w czujnik, który wyłącza płytę, kiedy woda przeleje się z garnka na system sterowania. IKEA zadbała również o bezpieczeństwo dzieci –  płyta posiada możliwość blokady rodzicielskiej. Jest minimalistyczna i łatwa w obsłudze. Posiada wszystkie funkcje, które są potrzebne w kuchni. 

Oboje z mężem jesteśmy kawoszami i lubimy eksperymentować ze smakiem kawy. Już od jakiegoś czasu chcieliśmy kupić kawiarkę, żeby móc sobie serwować od czasu do czasu taką małą czarną. Smak takiej kawy zawsze przywodzi nam na myśl wakacje i domek na Kaszubach, w którym właśnie taką kawę przygotowywaliśmy. Mamy do niej wielki sentyment. Kawa z kawiarki to również bardzo ekologiczny sposób na przygotowywanie kawy, tym bardziej, że fusy pozostałe z naparu łatwo odzyskać do użytku domowego. Wiedzieliście, że można z nich zrobić nawóz lub odżywkę do roślin? Nawet niedopitą kawę  możemy wlać do doniczki.

My wybraliśmy model METALLISK. Ma piękny kształt, za który autor projektu otrzymał nagrodę GOOD DESIGN. Kawiarka jest wykonana ze stali nierdzewnej i będzie nam służyła długie lata. Możemy także zabrać ją w każde miejsce na świecie! I tam, gdzie oczywiście jest kuchenka, przygotować swoją ulubioną kawę w kilka minut.

Garnki

Zawsze uważałam, że jak garnki to tylko porządne, ponadczasowe, które równo rozprowadzają ciepło. Ostatnio poszukując fajnego garnka z pokrywką, którego można używać i w piekarniku , i na kuchence, trafiłam na model VARDAGEN. To taki na lata, który możecie oddać córkom jako posag 😉 Garnek równomiernie rozprowadza i utrzymuje długo ciepło. W takim garnku łatwo jest przygotować soczystą i pyszną potrawę. Widziałam, że wiele osób podczas kwarantanny piecze w nim chleb! Jest multifunkcyjny i takiego garnka szukałam!

Warto pamiętać o nawykach, które pozwalają zaoszczędzić energię podczas gotowania: gotujemy pod pokrywką (przy okazji oszczędzamy również czas) i wybieramy na kuchence pole o takiej samej lub mniejszej średnicy niż garnek.

Przechowywanie i sortowanie

Na temat przechowywania i recyclingu powstał już jeden artykuł na blogu, możecie przeczytać go tu. Pojemniki, które pokazywałam Wam wtedy nadal mi wiernie służą! Wszystkie są szklane i mają bambusowe lub plastikowe przykrywki i pochodzą z serii IKEA 365+. Szklaną część można używać w piekarniku, więc jeżeli zostanie nam jakaś resztka z obiadu łatwo ją odgrzać następnego dnia. A do tego czasu jedzenie zostaje w szczelnie zamkniętym pojemniku i nie chłonie zapachów z lodówki. Kwestia niemarnowania żywności jest w naszych czasach kluczowa. Wg specjalistów, nawet 30% jedzenia może trafiać do śmieci każdego dnia, a poprzez zmiany klimatu jest go coraz mniej. Nie wyrzucajmy resztek, przechowajmy i wykorzystajmy później. Byle zanim się zepsuje 😉 Wiedzieliście, że z jędrnych liści rzodkiewki wychodzi przepyszne pesto? W internecie aż kipi od przepisów less waste. Przy okazji ograniczamy też wydatki.

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.46.38

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.41.37

Pojemniki mają też wiele różnorakich zastosowań- mogą być np. maselniczką, pojemnikiem na ser, służyć do zapiekania czy deska do krojenia (przykrywka). Małe opakowania to też świetny sposób by zabrać jedzenie ze sobą. Może je później odgrzać w mikrofali i podać na stół bez konieczności przełożenia zawartości na talerz. Te pojemniki powinny być obowiązkowym wyposażeniem każdego domu!

Zrzut ekranu 2020-05-25 o 18.27.31

Do sortowania śmieci nadal służy mi system VARIERA. Seria jest już niedostępna, ale w IKEA widziałam nową serię HÅLLBAR, która jest jeszcze bardziej dostosowana do obecnie obowiązujących zasad segregacji. I jeżeli śmietniki mogą dobrze wyglądać, to te są naprawdę ładne i estetyczne! Kosze mają różne wielkości, dzięki temu możemy dostosować je do naszej przestrzeni i potrzeb. Jeżeli zdecydujemy się także na pokrywki, to zatrzymamy przykre zapachy w środku. Zalet sortowania i ponownego użycia odpadów tłumaczyć nie trzeba. Można tylko namawiać, aby robić to jeszcze staranniej i dzięki temu wspomóc oraz przyspieszyć ich przetwarzanie.

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.42.01

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.13.43

Drewno

Uwielbiam ten materiał – ociepla pomieszczenie, jest naturalny, piękny i ponadczasowy. Wybierając produkty wykonane z drewna, bambusa czy włókna kokosowego możemy także przysłużyć się naszej planecie. Jest to materiał odnawialny, trwały i łatwo odświeżyć jego wygląd. IKEA rozsądnie korzysta z jego zasobów i jak już wspominałam dąży by do końca 2020 drewno pochodziło z bardziej zrównoważonych źródeł – z recyclingu albo posiadało certyfikat FSC®. Ja już od dawna mam w kuchni drewniane dechy FASCINERA, która służą mi do podawania przystawek i ciast. Mam w planie zakup deski NORRSJÖN, która jest wytrzymała, bo wykonana z drewna dębowego i olejowana, a do tego jest stylowym przedłużeniem blatu, gdyż jest przystosowana do tego, aby używać jej na zlewozmywaku. Jest to bardzo przydatne szczególnie w małej kuchni. Sprawdzi się oczywiście także do serwowania. Alternatyw dla plastiku w kuchni mamy wiele, moją uwagę zwróciły zwłaszcza: miski BLANDA MATT, młynki INTRESSANT, chlebak MAGASIN czy taca na sztućce VARIERA. Wszystkie są ponadczasowe i z łatwością dopasujemy je do każdego wnętrza. A świadomość, że wybieramy produkty, które są wyprodukowane z surowców odnawialnych i z dobrego źródła jest nieoceniona.

 

Już od jakiegoś czasu obserwuję, jakie rozwiązania proponuje IKEA w zakresie odpowiedzialnego społecznie przedsiębiorstwa. Meble z recyclingu, tekstylia powstałe ze ścinków czy stosowanie materiałów, które nadają się do re użycia, optymalizacja procesów produkcyjnych i logistycznych. IKEA poświęca ogrom czasu, żeby oszczędzać energię, wodę, produkować coś z niczego, korzystać ze zrównoważonych źródeł, wykorzystywać zasoby do maksimum. W naszych codziennych wyborach, organizacji naszej kuchni możemy z tych pomysłów korzystać, oczywiście tworząc przy tym własne. Przerabiać, naprawiać, tworzyć nowe zastosowania. Im nas więcej, tym więcej czasu my i nasze dzieci będziemy mieli na tej planecie!

Post powstał przy współpracy z IKEA.

Ładnie mieszkać i nie wydać fortuny

Największe ikony stylu, od kiedy pamiętam, przyznają się do zakupów w sieciówkach. Stać je na wiele. Mieszkają w starych kamienicach z niebotycznie drogimi marmurowymi blatami ściągniętymi z Włoch i złotą armaturą, a jednocześnie nosząc trencz z second handu i koszulkę za 20 zł ze sklepu za rogiem. Potrafią z taniej stylizacji stworzyć przedmiot pożądania. Wiedzą co kupić i jak dobrać, żeby wyglądało szykownie. Mogą wydać setki na rzecz od projektanta, ale tego nie robią. Dobry gust nie liczy się ilością wydanych złotówek. To umiejętność, którą mamy w sobie albo możemy wypracować. Wystarczy chcieć.

Podobne przemyślenia mam odnośnie wnętrz. Na prawdę nie trzeba wyczyścić konta w banku lub brać kredytu (znam takich co się zapożyczają i potem mają problem ze spłacaniem;)), żeby ładnie mieszkać. Niestety, na to trzeba poświęcić trochę czasu, poszukać, pogrzebać, udać się na polowanie. Dlatego tak lubię Instagram i blogi. Blogerki często robią to za nas, wyszukują perełki, podrzucają rozwiązania. Są największymi inspiracjami również dla mnie.

Bywają takie momenty kiedy mamy gorszy humor, jakiś dół życiowy nas dopada, życie wydaje się trochę bardziej szare niż zwykle, a najlepiej smakuje tabliczka czekolady i kieliszek wina (byle jak największy;)). Przyznaje, że wtedy bardzo poprawia mi humor zakup czegoś nowego, choćby właśnie rzeczony kieliszek, kubek albo kosz (choćby na święconkę) czy poszewkę. Ale nie mogą być zbyt drogie, bo to jeszcze bardziej stresuje. W nowym kubku kawa lepiej smakuje, a pod nową narzutą człowiekowi jakoś lepiej się wypoczywa.

Nieważne czy akurat aranżujecie mieszkanie, robicie wiosenne odświeżenie otoczenia czy macie gorszy humor, który wymaga nowego kubka lub poduchy. Zrobiłam dla Was budżetowy przegląd najfajniejszych rzeczy sezonu z PEPCO. Kilka rzeczy ładnych, niedrogich i poprawiających humor! Wszystkie wydają się idealne, żeby zjeść z chłopakiem, mężem czy kim tak sobie chcecie śniadanie w łóżku i nie wychodzić z niego cały dzień! 😉

Czarno-biała narzuta 39,99 zł
Włochate poszewki 9,99 zł
Ceramiczna doniczka 14,99 zł

Osłonka/kosz 19,99 zł
Poszewki 9,99 zł
Czarny, metalowy koszyk 19,99 zł
Metalowy kosz „My staff” 19,99 zł
Kubek 4,99 zł. Jest dostępny również w kolorze szarym.
Okrągły koszyk 14,99 zł

Jeżeli spodobały Wam się moje inspiracje to koniecznie dajcie znać! Jestem ciekawa czy z nich skorzystaliście. Ja w PEPCO bardzo często kupuję także super szklane deski do krojenia, zestawy drewnianych wieszaków czy torebki prezentowe- mają genialny wybór! Jeżeli natomiast macie wrażenie, że zawsze omijają Was nowości, to koniecznie ściągnijcie bezpłatną aplikację PEPCO i wejdźcie na platformę INSPIRACJE PEPCO, gdzie wielbiciele sklepu dzielą się swoimi aranżacjami i pomysłami, a także można zostać wyróżnionym INSPIRACJĄ TYGODNIA.

Prezentownik last minute dla niej i dla niego

Jeżeli nadal brakuje Wam prezentów to zebrałam kilkanaście rzeczy, które mnie osobiście kręcą lub które mam ja albo mój mąż. Starałam się wybierać rzeczy, które są dostępne stacjonarnie w większości większych miast 🙂 A jeżeli nie to może po prostu zainspiruje Was sam pomysł na podarunek i poszukacie podobnych rzeczy, ale u innych marek!

IMG_2058

  1. Wisiorek z zawieszką Lilou
  2. Czapka o grubym splocie H&m
  3. Perfumy Bohoboco
  4. Świeca Jo Malone London
  5. Biustonosz &otherstories
  6. Zestaw notesów Rzeczownik
  7. Opaska i gumka Mako
  8. Sweter z dodatkiem alpaki &otherstories
  9. Masło do ust kokos The body shop
  10. Książka/ zbiór myśli „Szelest słów” Kamila Oraz
  11. Wałeczek do masażu twarzy z jadeitu tu
  12. Prostownica tytanowa Babyliss tu
  13. Ciepłe rękawice COS
  14. Kokosowy krem do rąk The body shop
  15. Marmurowa taca H&m
  16. Szklana szkatułka H&m
  17. Wełniane kapcie EMU

 

IMG_2060

  1. Książka „Niesamowite budowle”
  2. Krem do twarzy i oczu Korres 
  3. Portfel COS
  4. Skarpetki COS
  5. Bluza ZIMNO
  6. Wiśniówka Wiśniewski (stacjonarnie w Trójmieście na gdańskiej starówce i w Festusie oraz w Poznaniu na starym mieście)
  7. Latarka HAMA
  8. Plecak Doughnut 
  9. Rękawiczki COS
  10. Kostki do schładzania drinków Krosno
  11. Perfumy Jo Malone London Cologne 154 
  12. Szalik COS
  13. Płyta „Męskie granie”
  14. Scyzoryk Victorinox
  15. Konewka H&m
  16. Butelka, która działa jak termos 24 Bottles
  17. Notatnik Rzeczownik
  18. Kapelusz Brixton Pan Pablo

 

Prezentownik – polskie marki

Do świąt został miesiąc. Może się Wam wydawać, że to sporo czasu, ale jeżeli chcecie podarować coś handmade, coś wyjątkowego od polskiej marki to musicie już w zasadzie zamawiać. Ręcznie robione kubki czy wylewane świece nie robi się w 5 minut, a kolejka chętnych przed świętami jest z dnia na dzień coraz większa.

A że ja uwielbiam polskich, zdolnych wytwórców i zawsze chętnie wie dzielę z Wami ich pięknym rękodziełem, to postanowiłam podzielić prezentownik na dwie części. Pierwsza z nich (czyli ta :)) to tylko i wyłącznie rzeczy naszych rodzimych marek 🙂 I powiem Wam jedno- o wiele bardziej cieszą niż te made in China!

IMG_0735

  1. Ptaszki z drewna tu
  2. Kubek Ende Ceramics tu 
  3. Zakładka do książki Rou
  4. Kubek tu
  5. Zapach do domu Glyk tu 
  6. Czapka Wool so cool tu
  7. Stojak na wino zrobiony z resztek produkcyjnych Tabanda tu
  8. Kolczyki liście Koenner tu
  9. Bransoletka Kasia Wójcik tu 
  10. Taca Styrylska tu
  11. Łapka na biżuterię tu
  12. Regenerujący krem do twarzy anti-pollution Mokosh tu
  13. Kolaż-plakat Aleksandra Morawiak tu

IMG_0733

  1. Torebka skórzana Przywara-Strzałka tu
  2. Rękawiczki bez palców Wool so cool tu
  3. Plakat Anna Rudak tu 
  4. Kolczyki Kasia Wójcik tu
  5. Chrobotek w betonowej doniczce Grow Raw tu
  6. Kolczyki Turtle Story tu
  7. Peelingujące mydło do ciała Ondo tu
  8. Mini drzewko świąteczne w betonowej doniczce Grow Raw tu
  9. Świeca sojowa Ondo tu
  10. Czapka wełniana Roboty Ręczne tu
  11. Dyfuzor zapachowy do wnętrz My Fragrances tu  
  12. Spinki do włosów Turtle Story tu 

Część z tych marek możecie również zobaczyć w najbliższy weekend na Targach Rzeczy Ładnych w Warszawie. Ja oczywiście jadę polować na prezenty!

 

 

 

Sprzątanie może być przyjemne

Sprzątanie to czynność, która wywołuje różne emocje. Jedni traktują jako nieprzyjemny obowiązek, inni uważają, że to rewelacyjna metoda na rozładowanie stresu. Są tacy, co sprzątać uwielbiają, porządek chełpią i nie wyobrażają sobie funkcjonować w pomieszczeniu pełnym kurzu i paprochów, nie zasną gdy w kuchni leżą okruszki od chleba, a w przedpokoju ktoś rozsypał piasek. Jeżeli mają dodatkowo psa to już w ogóle latają z odkurzaczem bez opamiętania. Wszyscy mają jedną cechę wspólną – jak mają fajny sprzęt do sprzątania to czerpią z tego przyjemnego/przykrego obowiązku jakoś więcej. Bardziej im się chce.

Całkiem niedawno dostałam do testów unikalny na rynku odkurzacz Tefal Air Force Flex 360. Byłam mega ciekawa takiego małego, przenośnego sprzętu z elastyczną rurą (dzięki której można dosięgnąć kurz pod niskimi meblami 5 razy skuteczniej*) i zawsze (jakkolwiek to by nie brzmiało) zazdrościłam tym wszystkim perfekcyjnym paniom domu, że nie muszą męczyć się z kablem, który zawsze zahaczy się tam, gdzie nie powinien i zawsze jest za krótki, żeby dotrzeć tam, gdzie jest najbardziej potrzebny. 

Już po tygodniu używania wiem, że ten sprzęt jest po prostu genialny! Dzięki stacji dokującej możemy go zamontować w pomieszczeniu gospodarczym lub szafie, szybko się ładuje i tu dzieje się coś, co od razu polubiłam – odkurzanie bez kabla! Nic nas nie ogranicza, nie musimy szukać gniazdka w każdym pomieszczeniu, nikt się o niego nie potyka. A co za tym idzie mamy nieograniczone pole manewru i odkurzaczem Tefal Flex dotrzemy dosłownie wszędzie.

Jeżeli czytacie bloga już od jakiegoś czasu to na pewno wiecie, że posiadam bardzo dużo różnych dekoracji, figurek, doniczek, wazonów. Mój otwarty regał aż się prosi o grubą warstwę kurzu. Odkurzanie tego wszystkiego jest mega absorbujące i często wręcz ciężkie do wykonania. W ostatnim tygodniu wypróbowałam wszystkie końcówki nowego sprzętu i dotarłam wszędzie tam, gdzie mój wzrok do tej pory nie sięgał. W zestawie mamy: miękką, elastyczną końcówkę ze szczotką, którą bardzo łatwo wyczyścić trudno dostępne miejsca, np.: narożniki i szczeliny, szczotkę z oświetleniem Led, dzięki której nie umknie nam dosłownie nic, nawet w ciemnych miejscach, większą elektroszczotkę, która nadaje się do wszystkich powierzchni, mini elektroszczotkę, która jest idealna do sprzątania sierści (a nam niebawem będzie także niezbędna) i auta, szczotkę do tapicerki, kolanko, które pozwala na dokładne wyczyszczenie wysokich półek i lamp.

Dodatkowo warto wspomnieć, że odkurzacz Tefal Air Force Flex:

  • pracuje cicho i wydajnie, wystarczy 3 godziny, aby go naładować
  • ma tryb Boost, dzięki któremu możemy pracować 6 minut z maksymalną wydajnością i posprzątamy ultraszybko
  • dzięki baterii litowo-jonowej możemy sprzątać aż 35 minut bez ładowania
  • ma przeźroczysty pojemnik na kurz, jest bezworkowy i ekologiczny, łatwo go rozmontować i umyć
  • jest lekki, poręczny i ma designerski wygląd
  • ma bardzo dużą ilość akcesoriów, które bardzo łatwo jest oczyścić z brudów
  • posiada dwa filtry, jeżeli jeden się np. zamoczy to mamy drugi na podmianę
  • można go wziąć wszędzie ze sobą 

Po tym tygodniu testów zdecydowaliśmy, że odkurzacz Tefal Air Force Flex 360 musi być nasz. Już przebieram nóżkami na samą myśl o rozsypanej mące przy pieczeniu ciast na święta czy gdy sypnie się choinka lub moje trawy pampasowe i będzie można szybko i sprawnie to odkurzyć. Od tej pory okruchy pod stołem nie będą czekały do następnego sprzątania w weekend. A przy tym wszystko się odbędzie bez akcji wyjmowania ogromnego sprzętu z szafy, podłączania, opróżniania wielkiego pojemnika. Co najważniejsze, ten odkurzacz to mistrz docierania do zakamarków, ciemnych miejsc, gdzie brud panoszy się czasami latami, bo go nie widzimy. Bez problemu i z przyjemnością wyczyściliśmy zakurzone tace i figurki, liście kwiatów. Takim sprzętem to nie był przykry obowiązek. Już nie mogę się doczekać nowego mieszkania i sprzątania nim właśnie tam. Mam nadzieję, że doczekamy się wtedy już szczekającego domownika 🙂

Na koniec mam dla Was ważną wiadomość – do 13 listopada możecie mieć tego pomocnika domowego o 300zł taniej! Więcej szczegółów znajdziecie pod tym linkiem – Tefal Air Force Flex 360.

* dzięki Technologii Flex i nakładce sscącej ultra- slim, w porównaniu do zwykłych odkurzaczy.

Jesienne umilacze

Jesień zaczyna się od chłodnych wieczorów i poranków. Kiedy rano przechodzą mnie ciarki po wysunięciu stopy spod pierzyny, to już czuję co się święci. Kiedy wieczór nie może obyć się bez koca, herbaty i ciepłego światła świec to znak, że idzie Ona – złota polska. Lubię ją za te ciepłe swetry, wełniane skarpety i otulające szale. Dają uczucie komfortu, wygody kiedy za oknem pierwsze chłody. I nie wiem jak Was, ale mnie zawsze bierze ochota na domowe zakupy. Szukam zaparzaczy, kubków, ciepłych spodni i termosów. Potrzebuję zapachów, świec i wygodnej pościeli. Nadchodzi sezon na spędzanie dużej ilości czasu w domu!

Oto, moi faworyci na nadchodzący sezon. Mam nadzieję, że i Wam przypadną do gustu 🙂

fabrykaform2

  1. Kubek z fantazyjnym uchem tu
  2. Łyżeczka do nakładania herbaty tu
  3. Rękawiczki z wełny i alpaki tu
  4. Zaparzacz do herbaty tu
  5. Świeca zapachowa FIG tu
  6. Termos tu
  7. Kaszmirowa opaska tu
  8. Uchwyt na magazyny tu
  9. Dyfuzor zapachowy French Linen Water tu
  10. Narzuta/koc tu 
  11. Skarpety z wełny i alpaki tu
  12. Zaparzacz do herbaty tu
  13. Praska do czosnku tu

fabryka1

  1. Zestaw kubków tu
  2. Sweter z domieszką wełny tu i podobny tu
  3. Świeca lastryko tu
  4. Szal z kaszmirem tu
  5. Kaszmirowe joggersy tu
  6. Podstawka pod gorące naczynie tu
  7. Kaszmirowy sweter z kapturem tu
  8. Zaparzaczka pływająca tu
  9. Złota mosiężna łyżeczka tu
  10. Korkociąg tu
  11. Szal z wełny i alpaki tu 
  12. Marmurowy moździerz tu
  13. Pościel w leśny wzór tu

Boho party w ogrodzie

Zawsze oglądałam takie aranżacje z wypiekami na policzkach. Piękne stoły na łonie natury, lniane dodatki, polne kwiaty. Luz, wiatr we włosach, w tle słychać ptaki i świerszcze. Zawsze chciałam zorganizować takie urodziny czy inne przyjęcie. Niestety, traf chciał, że wszyscy mamy urodziny w miesiącach raczej zimnych, mój młodszy synek wybrał sobie na przykład grudzień 😉 także takie świętowanie na łonie natury raczej nie będzie w jego przypadku nigdy możliwe.

Moja świadomość tego, że w życiu wszystko można jeżeli się chce przyszła całkiem niedawno, tak samo zresztą jak moda na boho przyjęcia w plenerze i na tarasach. Doszłam do wniosku, że skoro nikt z nas nie ma urodzin w ciepłym miesiącu, nie czeka mnie już wieczór panieński, ani najprawdopodobniej baby shower, to zorganizuję sobie takie przyjęcie zupełnie bez okazji. Albo po prostu świętując życie, niedzielę, wakacje czy inną datę, która mi przyjdzie do głowy! W życiu w końcu nie trzeba czekać na wielkie dni, żeby ładnie i dobrze zjeść, ubrać odświętną sukienkę, umówić się z rodziną czy przyjaciółmi. Żyje się tylko raz i nie chcę aby moje upłynęło na chłonięciu atmosfery ze zdjęć obcych ludzi.

Całkiem niedawno zaczęłam gromadzić różne fajne dodatki i naczynia idealne do organizacji plenerowego przyjęcia. Zobaczcie jak prosto można wszystko zaaranżować nawet na działce w mieście. Z dala od zgiełku, na łonie natury. Wśród fajnych i bliskich nam ludzi. Mam jeszcze planie poszukać hamaka, lampionów, może jakiś delikatnych dekoracji – poduszek czy łapaczy snów, a potem zorganizować takie przyjecie boho w plenerze! Do czego i Was namawiam! 

Jeżeli macie ochotę na takie przyjęcie to wiedzcie, że nie potrzeba wielu środków, żeby zaopatrzyć się w ładne nakrycie stołu. Mi strasznie podobają się bawełniane lub lniane obrusy oraz ściereczki w naturalnych odcieniach i je kupiłam jako pierwsze. Moja zastawa natomiast to kolekcja porcelany Bella od Altom Design. Także sztućce, naczynie do zapiekania i serwowania, łyżki do sałaty oraz wazon, szklanki, kieliszki  oraz butelki do lemoniady mam od tej marki. Skompletowałam sobie taki zestaw, który jest mega neutralny i fajnie będzie się komponował z kolorowymi owocami i warzywami. Dlatego stawiam na jasne kolory – ecru, szarość, szkło. Cała kompozycja ma koić zmysły, relaksować, a jednocześnie być przytulna i zachęcająca. Jeżeli przyjęcie przedłuży się planowo lub przez przypadek do godzin wieczornych to koniecznie trzeba się zaopatrzyć w świece, lampiony, sznury światełek. Atmosfera dzięki nim będzie po prostu magiczna! 

IMG_3398

IMG_3399

IMG_3401

IMG_3402

Jak dobrze nakryć do stołu i nie stracić przy tym głowy

Trochę mi zajęło, żeby zrozumieć, że perfekcyjną panią domu nie będę. Że nie musi być idealnie, że świat się nie zawali, jeżeli czasami odpuszczę. Muszę przyznać, że w przeszłości często zdarzało mi się przeceniać swoje możliwości, jeżeli chodzi o organizowanie wszelkich uroczystości rodzinnych, spotkań z przyjaciółmi czy nawet wizyt sąsiadek. Sprzątałam, picowałam, gotowałam jak szalona. Koniec końców, byłam bez sił i nie miałam wystarczająco wigoru na samą imprezę. Nie wystarczało mi też czasu na ładne przygotowanie stołu, skupiałam się tylko na tym, by zdążyć z jedzeniem na czas. Nad dekoracją, prawidłowym ustawieniem szklanek nie było czasu myśleć.

I zawsze tak sobie marzyłam, że przygotuję pięknie przybrany stół, z rozłożonymi sztućcami, serwetkami i kwiatami. Nic bardzo skomplikowanego, ot takie zwykłe, ale miłe dla oka przybranie. Nie wiedziałam, że to daje aż tyle satysfakcji i że zgarnę aż tyle pochwał 😉  Warto czasem zamówić choć część jedzenia czy ciasta, a samemu bez pośpiechu celebrować chwile, skupić się na przyjemności przystrajania, spokojnego przygotowania. Bez ciśnienia i ze spokojną głową. Goście na pewno podłapią ten luz i będą się czuli u nas swobodnie, jak u siebie w domu.

Aby i Wam pomóc w przygotowaniu imprez domowych przygotowałam kilka rad, jak sobie poradzić z nakryciem stołu. Może uda mi się zainspirować Was prostym i minimalistycznym stylem, bo takie lubię najbardziej, a także opowiedzieć o tym, jak alternatywnie podejść do zastawy i dekoracji.

Przy okazji – ja sama musiałam sprawdzić w jaki sposób należy ustawić sztućce. Prawidłowe ich ułożenie, a także zrobienie tego odpowiednio wcześniej jest ogromnym ułatwieniem dla gospodarza i gości. Nikt nie musi już sobie podczas spotkania zawracać głowy gorączkowym szukaniem łyżeczki czy noża. Pamiętajmy oczywiście, że warto je dokładnie wypolerować i sprawdzić pod względem czystości. Odciski palców czy co gorsza pozostałości po jedzeniu są nie do przyjęcia 😉

Generalnie sztućce rozstawiamy w zależności od tego, jakie dania będą serwowane i w jakiej kolejności. Jeżeli pierwsza jest zupa, łyżkę układamy od zewnątrz, z prawej strony. Jeżeli następnie jest danie główne to obok talerza, a przed łyżką układamy nóż. Widelce układamy z lewej strony talerza, a łyżeczki i widelczyki do deserów u góry. 

Ja używam obecnie zestawu sztućców BILDAD z IKEA – są proste, zgrabne, minimalistyczne i wykonane ze stali nierdzewnej. Można je myć w zmywarce i nic się z nimi nie dzieje. Mój zestaw porcelany to ponadczasowa seria OFANTLIGT. Pasuje do każdego wnętrza i w zależności od dodatków zmienia swoje oblicze. Jeżeli zestawimy ją z drewnem, lnem, dodatkami z bambusa i trawy morskiej możemy uzyskać styl boho. Jeżeli wykorzystamy szkło ze srebrnymi lub złotymi dodatkami, duże mosiężne świeczniki lub wazony będzie świetnie komponowała się ze stylem glamour. Jeżeli natomiast lubimy minimalistyczny skandynawski design to (tak jak u mnie) możemy ją  zestawić ze świecznikami LYSTER lub ÄDELHET, ze szklankami FRASERA (są do whisky, ale ja ich używam do wody) oraz serwetkami GRUPPERA, które są wykonane z miłej bawełny.

Do tego zestawu talerzy i miseczek świetnie wyglądają moje ulubione młynki z drewna akacjowego INTRESSANT oraz deski FASCINERA z drewna mango. Młynek i kieliszki kupiłam w IKEA przed świętami Bożego Narodzenia i używam ich non stop. Warto przed każdą uroczystością kupić jedną lub dwie rzeczy na stół i tak powoli skompletować całą, piękną zastawę stołową. Ja właśnie w ten sposób robiłam i mam już wszystko! 

Moje kieliszki są w tej chwili niedostępne (tak, jak wspominałam to była kolekcja grudniowa), ale gdybym teraz miała wybierać z pewnością zdecydowałabym się na serię FRAMTRÄDA lub KONUNGSLIG. Obie można myć w zmywarce i są wykonane z grubego szkła, więc nie będziecie musieli martwić się, że łatwo je zbijecie. Wypadki się oczywiście zdarzają, więc kupcie na wszelki wypadek o dwa więcej na zapas.

I bardzo chciałabym polecić Wam jeszcze jedną piękną, pasującą do każdego wnętrza rzecz na stół – paterę FÖRÄDLA. Jest z nami już rok i super mi służy na wszystkich uroczystościach do serwowania ciasta lub owoców. Jest łatwa do rozkręcenia, więc jej przechowywanie nie jest problemem.

Sprzedam Wam jeszcze tip jak zyskać więcej miejsca na różne akcesoria stołowe czy przekąski. Jeżeli macie bardzo mały stół i ledwo mieścicie potrawy, a co dopiero deski czy młynki to koniecznie sięgnijcie po stolik/barek na kółkach. Można na nim trzymać dodatkowe szklanki, sztućce i w zasadzie wszystko, na co zabrakło wam miejsca na stole. Do tego bardzo łatwo go przetransportować na drugi koniec jadalni. We wnętrzach minimalistycznych, skandynawskich czy rustykalnych polecam ten z serii IKEA PS 2017. Jeżeli kochacie styl boho to na pewno oszalejecie na punkcie rattanowego stolika na kółkach LUBBAN. W przypadku aranżacji industrialnych zwróćcie uwagę na stary, dobry RÅSKOG. Jest w trzech kolorach i myślę, że każdy znajdzie odpowiedni dla siebie! 

Do aranżacji użyłam:

Post powstał we współpracy z IKEA.

 

 

Lato w mojej kuchni

Słońce zdecydowanie postawiło mnie na nogi. Przyjemne ciepełko zrelaksowało zmęczony umysł i ciało. Nie wiem czy są przyjemniejsze momenty w życiu niż błogie nic nierobienie na łonie natury (ja wolę w cieniu jednak) czy grill na działce. Zapach skoszonej trawy, lniana spódnica, kosz truskawek, siaty niesione z warzywniaka, smród gotującego się bobu i zimne Prosecco w ogródku restauracyjnym. Dzieci ubrudzone lodami chuśtające się do nocy na balkonie, delikatne światło lampek po zachodzie słońca, ciepłe, długie wieczory i otwarte okna na oścież w całym domu. Po prostu błogość, o którą nie trzeba się starać, wystarczy się jej oddać.

Lato proszę Państwa nadeszło i mam nadzieję, że zostanie z nami, bo dobrze mi robi zdecydowanie…Zorganizowałam owocowe przyjęcie, na które zapraszam nikogo innego jak Was :))

 

 

 

 

 

Zastawa i szkło Lyngby przyjechała do mnie prosto z Dani i nie mogę się wprost nią nacieszyć! Wcześniej miałam tylko wazony i kubki, które są zdecydowanie moimi ulubieńcami. Ponadczasowa, prosta i wprost idealnie podkreśla piękno serwowanych dań oraz kwiatów! Zgadzacie się? 😉

W Polsce znajdziecie je m.in. w sklepie House Shop