Porządki w kuchni

Porządki w kuchni to jeden z TYCH  trudnych tematów w naszym domu. Nie od dzisiaj wiadomo, że sprzątanie w tym pomieszczeniu to syzyfowa praca i bałagan robi się sam. Ja mam natomiast tendencję do rozsypywania soli, przypraw, mąki, zawsze mi coś wykipi, spadnie kawałek łupiny albo chlapnie sos.

Jeszcze gorzej miała się u mnie sytuacja związana z przechowywaniem różnych sprzętów i jedzenia w szafkach. Powiem szczerze, że nowości kuchenne lądowały tam, gdzie akurat znalazłam na nie miejsce (czyt. każda szpara w szafkach prędzej czy później znalazła lokatora). Koniec końców w szafkach mieliśmy dość spory bałagan. Już sama nie wiedziałam czy mam wiórki kokosowe na sernik, czy słonecznik do sałatki. Spędzałam sporo czasu na poszukiwania świeczek na tort, serwetek czy końcówki do ubijania śmietany.  Ostatnio postanowiłam rozprawić się z ciążącym mi nieporządkiem w kuchni i chciałabym podzielić się z Wami kilkoma sprawdzonymi sposobami na harmonię w kuchni.

Wiem, że wielu z Was będzie mnie pytało o to, skąd mamy kuchnię i jaki to model. Od razu odpowiadam, że to IKEA. Model już niestety niedostępny, ale na pewno znajdziecie tam coś dla siebie. Ja mam upatrzonych kilka pięknych serii (kto wie, może już niebawem coś zadziałamy w tej materii;))

Wracając do tematu, chciałabym polecić Wam kilka rozwiązań do porządkowania w kuchni, które zastosowałam u siebie i bardzo mi się sprawdziły:

PRODUKTY ŻYWNOŚCIOWE

To właśnie te rewiry, w których najszybciej robi się u nas bałagan. Z lewej strony mamy szuflady na garnki, żywność w puszkach i słoikach, przyprawy oraz talerze do użytku codziennego. Przyprawy w torebkach (także te otwarte) leżące luźno w szufladzie to raczej nie jest najlepszy pomysł. Ciężko się szuka odpowiedniej, przewracają się i wysypują. Po 4 latach zrobiłam z nimi porządek raz na zawsze, a pomogły mi w tym pojemniki VARIERA. Trzymam w nich także małe opakowania z orzechami, suszonymi owocami, pestkami itd.

Kasze, ryż i makarony to niekończąca się historia otwartych opakowań. Postanowiłam przerwać proceder mnożenia torebek i kartonów. Zaopatrzyłam się w pojemniki IKEA 365+ i wszystko do nich przesypuje. Przydają się również na przechowywanie resztek obiadu w lodówce. Nowością w ofercie IKEA są przykrywki bambusowe, pięknie wyglądają w szafkach. Fajne jest to, że pokrywki dobiera się samemu i można sobie wziąć takie, jak Wam odpowiadają. Ja wybrałam pół na pół – bambusowe i przezroczyste. Po kilku tygodniach użytkowania zauważyłam, że jedzenie w nich nie schnie i dłużej zachowuje świeżość. Dodatkowo nie dostaną tam się żadni nieproszeni goście, a ponieważ pojemniki są ze szkła widzimy, czego nam brakuje i przy myciu w zmywarce nie przechodzą zapachem tabletki do zmywania. Ważne jest to, że pojemniki nieużywane możemy przechowywać jedne w drugich, co zabiera mniej miejsca w szafkach.

Do makaronu wybrałam słoik z pokrywką z korka SINNERLIG.  Tak mi się spodobał, że stoi jako dekoracja na blacie. Słoik ten sprawdzi się do wielu rzeczy. Ostatnio widziałam, że ktoś trzymał w nim świeczki podgrzewcze, ja wykorzystałabym go też  na różne bibeloty. Wygodnie się z niego dozuje makaron i raz na zawsze pozbyłam się problemu napoczętych paczek po świderkach.

Nie wiem czy mam się czym chwalić, ale na początku chleb wciskałam w worku do jednej z górnych szafek. Bywało jednak tak, że jakaś bułka tam się zapodziała w tym plastiku i wiecie co się nią działo po tygodniu?! Poszukiwania idealnego chlebaka trwały już bardzo długo, aż nagle zobaczyłam ten – UPPSKATTNING. Piękny jest prawda? I bardzo pojemny.

SZTUĆCE

Zobaczcie jak pojemnik na sztućce STODJA idealnie pasują do mojej szuflady. Dzięki temu maksymalnie wykorzystaliśmy przestrzeń. Wkład bardzo łatwo wyciągnąć i wyczyścić, każdemu się w końcu zdarzy sypnąć kawą lub cukrem do szuflady.

NACZYNIA

W dzisiejszych czasach wielu z nas ma zmywarki, ale nadal wiele naczyń musimy bądź chcemy umyć ręcznie. Do ociekania takowych polecam Wam suszarkę FINTORP. U mnie stoi na zlewozmywaku, ale można ją także powiesić na ścianie. Pod spodem ma wyjmowaną tackę, w której zbiera się woda. A do tego ładnie wygląda w kuchni. Uwielbiam takie produkty-praktyczne i piękne!

ŚMIECI

Powiem szczerze, że segregowanie śmieci to była dla mnie  na początku czarna magia. Nie miałam pojęcia jak zorganizować tę przestrzeń. W końcu potrzebne są aż 4 różne śmietniki- na mokre, plastiki i metale, szkło i papier. Wybraliśmy wysuwaną szafkę z systemem śmietników VARIERA. Są do nich również pokrywki, my mamy bez. Pojemniki są łatwe do czyszczenia i przenoszenia, idealnie pasują do naszej szuflady. Składana rączka utrzymuje worek na miejscu. Bardzo sprawdził nam się ten system.

Mam nadzieję, że ten wpis okaże się dla was pomocy, bo u mnie te pomysłu zrewolucjonizowały moją ‘pracę’ w kuchni!

Wpis powstał we współpracy z IKEA.

9 miesięcy i jest

Jeżeli myśleliście, że skoro 9 miesięcy temu wymieniliśmy kanapę to w tej materii i w tej części mieszkania nie będzie więcej zawirowań to jesteście w błędzie. Dziewięć miesięcy zaowocowało nowym członkiem rodziny o wdzięcznym imieniu – VILMAR. Tym razem jednak chłopak nam się trafił już wyrośnięty i ładnie ubrany.

Całkiem niedawno kolejny raz przeglądając inspiracje mieszkaniowe na Instagramie zobaczyłam piękną welurową sofę. Jak to zwykle u mnie bywa zapałałam silną chęcią posiadania takowej. Wiadomo – zdjęcia takie ładne by były, a jakby pięknie pasowała do naszej przestrzeni. No typowa gonitwa myśli w mojej głowie. Wierzycie, że jak się zaprogramujecie na coś i będziecie pewni, że to się spełni to prędzej czy później tak się stanie? Podobno sukcesy nie są dziełem przypadku, tak samo jak osiągane cele…

Jacek Walkiewicz mówi, że nie ma czegoś takiego jak „się udało”. To ludzie stoją za realizacją celów, a nie ślepy los. Jeżeli czegoś chcemy, a nie jest to do zdobycia natychmiast to wierzę, że praca i nieprzerwane działanie na rzecz naszego zamysłu przynosi prędzej czy później triumf. Zaprogramujmy się zatem na sukces i nie czekajmy aż warunki będą takie czy owakie. Bo może idealne nigdy nie nadejdą. Trzeba działać tu i teraz z takimi środkami, jakie posiadamy.

Dlaczego takie myśli mnie naszły przy okazji sofy? Ano po pierwsze dlatego, że cel ten udało mi się zrealizować bardzo szybko, a wydawał się co najmniej nierealny, a po drugie dlatego, że miałam bardziej wygórowany plan, że najpierw kupimy większe mieszkanie, a potem wymarzoną sofę. Na większe lokum się nie zanosi w najbliższym czasie, więc uznałam, że nadal będę się realizować wnętrzarsko w starym i trochę już ciasnym naszym M3. Tak musi być! A że mąż namówił mnie ostatnio do grubszego remontu-wariactwa totalnego to na pewno nudno nie będzie i nie pozwolę Wam zasnąć z powodu monotoni 😉

Wracając do naszej nowej sofy 😉 muszę Wam się przyznać do tego, że jestem w niej zabujana na amen. Welur ma w sobie coś magicznego i szlachetnego. Jest miękki i miły. Nasza jest trzyosobowa z szezlongiem i ma dębowe nóżki. Kolor mój ulubiony jeżeli chodzi o kanapy – granat. Pewnie większość z Was już wie, że pochodzi ze sklepu Sofa company. Jak oceniacie nasz wybór? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania!

I to tyle ode mnie przy niedzieli J A zanim poniedziałek nas zaskoczy niespodziewanie pozwólcie, że udam się na seans Przyjaciół na nowej sofie, a Was zaproszę na zdjęcia 🙂 dobrego wieczoru!

 

A Wy co robicie wraz z przyjściem wiosny?

Przychodzące wiosną pragnienie zmian w mieszkaniu co roku przybiera u nas na sile. W poprzednich latach mieliśmy jeszcze na tyle nieskończone mieszkanie, że mogliśmy tę energię przeznaczyć na rzeczy i mini remonciki, które były niezbędne. Dobra zdarzały się też zbędne, ale koniec końców udawało nam się wyżyć wnętrzarsko;) Niestety lub stety prawie wszystko mam już zrobione i chyba czas albo na drugą rundę lub nowe mieszkanie 😉

Jedną z ostatnich rzeczy, której nam brakowało był okap. Brakowało go z oczywistych względów-przeszkadzały nam zapachy, które roznosiły się na przy okazji gotowania (mamy salon z aneksem), nie mieliśmy też wystarczającego oświetlenia nad kuchenką.  A trzeba przyznać, że dość sporo się u nas gotuje, więc bez odpowiedniego sprzętu odprowadzającego wilgoć było nam już ciężko.

Po dogłębnym przestudiowaniu tematu zdecydowaliśmy się na firmę Globalo. Jest to polska marka, która oferuje ciche, skuteczne, ekologiczne i nowoczesne okapy, która działa na rynku już od 15 lat. Nam najbardziej spodobał się model Nomina 90.4 sensor Black. Ma sterowanie elektroniczne z wyświetlaczem LED z trzema zakresami prędkości+boost (niezbędnego w razie potrzeby intensywnego pochłaniania pary), oświetleniem diodowe i sensor pary. Okap działa w dwóch trybach: pochłaniacza oraz wyciągu. W trybie pierwszym okap zatrzymuje zanieczyszczenia oddając czyste powietrze, w trybie wyciągania – odprowadza je poza mieszkanie.

Okap używamy od tygodnia i jesteśmy mega zadowoleni! Sensor pary to świetna opcja! Włącza okap, gdy wykryje wilgoć, a sam się wyłączy, gdy poziom pary znacząco się obniży. Pozbyliśmy się wszelkich zapachów, które psuły nam nastrój podczas gotowania (zwłaszcza mojemu mężowi, który jest mega wyczulony na wszelkie kuchenne zapachy). Dodatkowo super jest to oświetlenie LED, jest energooszczędne (zużywają o 10 razy mniej energii niż tradycyjne żarówki, mają także 50 krotnie wyższą wytrzymałość, a ich żywotność może sięgać nawet 15lat), bardzo ułatwia pracę w kuchni i wieczorem tworzy strasznie przyjemny klimat. Bardzo odpowiada nam też design okapu! Jest prosty, minimalistyczny i pasuje w zasadzie do każdego rodzaju kuchni! Nawet jeżeli zdarzy nam się jakiś remont 😉  to nie martwię się o to czy będzie pasował.

Jeżeli i Wam brakuje okapu lub chcecie wymienić dotychczasowy to mam dla Was zniżkę na ofertę marki Globalo. Do końca lipca możecie wpisać w koszyku kod „deer.home” i otrzymacie 5% zniżki na dowolny sprzęt 🙂

Zostawiam Was ze zdjęciami kuchni i nowego okapu. Dajcie koniecznie znać czy podoba Wam się kuchnia w takim wydaniu 🙂

 

Jak stworzyć domowy gaj

Betonowe bloki, ciasno przylegające do siebie. Blokowiska z małymi enklawami zieleni. Rozrastają się w zastraszającym tempie zabierając ostatki natury w mieście. Brakuje nam codziennego kontaktu z przyrodą. Dlatego nie dziwi mnie powrót mody na roślinne motywy, zieleń czy żywe kwiaty. Chęć przebywania blisko natury musi być w nas, to instynkt samozachowawczy. Kojarzy się z odpoczynkiem, relaksem, oddychaniem pełną piersią. Kontakt z naturą to coś więcej niż piękne krajobrazy.

Jeżeli również tęskno Wam do przyrody bardzo łatwo możecie stworzyć u siebie domowy gaj. Wystarczy kilka roślin, piękne i praktyczne doniczki, naturalne tkaniny z roślinnym printem i oczywiście wygodny fotel w kolorach ziemi!

Zebrałam dla Was kilka pomysłów jak otoczyć się naturą i lepiej odpoczywać we własnych czterech kątach. Korzystajcie do woli, wypróbowane na własnej skórze☺

  • wysokiej jakości, naturalne materiały

Lepiej się wypoczywa wśród naturalnych materiałów. Bawełna, len i wełna stwarzają przytulną, miłą atmosferę. Uwielbiam miękkie i przyjemne dla stóp dywany! Do domu wybrałam czarno-biały STOCKHOLM, ale ostatnio spodobał mi się KÖPENHAMN. Oba są wykonane ręcznie, do tego z surowców odnawialnych – dlatego każdy dywan jest wyjątkowy i niepowtarzalny.

Nie znam lepszej pościeli niż ta z naturalnego lnu. Fenomelnanie się w niej śpi! Len oddycha, pochłania wilgoć i zapewnia optymalną temperaturę przez całą dobę. W dzień też zdarza nam się przecież zanurkować pod kołderkę na krótką drzemkę albo seans z książką. Niedawno trafiłam na komplet PUDERVIVA w kolorze zgaszonej zieleni i to był strzał w dziesiątkę!

Drewno to materiał, który nigdy nie zawodzi. Jest bardzo uniwersalne, a do tego niesamowicie ociepli każde wnętrze i nada mu naturalny charakter. Na przykład drewno brzozowe relaksuje, uspokaja i rozluźnia. Sprawia, że jesteśmy pewniejsi siebie. Gałązki brzozy warto trzymać w pobliżu telewizora, gdyż neutralizują promieniowanie.

Jeżeli chcecie szybko ocieplić wnętrze drewnem i nadać mu charakteru, to nie musicie od razu zrywać podłóg. Na początek weźcie pod uwagę stoliki w kształcie liści z serii STOCKHOLM. Możecie ustawić je razem albo osobno i powiem Wam, że robią niesamowite wrażenie!

  • dodatki przywołujące na myśl naturę

Z naturalnymi materiałami świetnie współgrają dodatki roślinne. Ceramiczne kaktusy SJÄLSLIGT, plakaty TVILLING czy liście monstery SMYCKA są pięknym, zielonym dopełnieniem domowego gaju. Nie macie ręki do roślin? Nie ma sprawy, tych nie musicie podlewać ☺

  • rośliny 

Czy wiecie, że rośliny we wnętrzach fotosyntezują? Zużywają dwutlenek węgla i wydalają tlen, a co za tym idzie – oczyszczają nasze pomieszczenia, pozbywając się szkodliwych substancji wydobywających się na przykład z klejów czy farb. Warto trzymać w domu rośliny, bo nie tylko pięknie wyglądają, ale również korzystnie wpływają na nasze zdrowie. A do tego, kontakt z naturą również uspokaja.

Zawsze gdy jestem w IKEA poluję na fajne rośliny. Całkiem niedawno znalazłam odmianę Pilei PEPEROMIAPOLYBOTRYA. Rośnie jak szalona i wygląda przepięknie. Rośliny niesamowicie ożywiają wnętrze!

  • fajne doniczki

Rośliny to oczywiście piękna dekoracja wnętrza, która ożywia i dodaje mu koloru. Jednak każdy kwiat potrzebuje odpowiedniej oprawy w postaci donic. Jeżeli wybierzecie te z czerwonej gliny INGEFÄRA z pewnością poczujecie śródziemnomorski klimat małych greckich miasteczek. Powierzchnia zmienia z czasem wygląd, co nadaje im niepowtarzalnego, postarzanego charakteru. Doniczki te absorbują nadmiar wody, którą roślina może pobrać, gdy tego potrzebuje.


  • naturalne wzory i kolory

Jakie miejsce przychodzi Wam na myśl, gdy planujecie wypoczynek w domu? Pewnie wygodny fotel z podnóżkiem! Taki kącik to idealna miejscówka na chwilę relaksu we własnych czterech kątach. Wybierzcie taki w kolorach ziemi: żólty, zielony czy brązowy. A może przypadnie Wam do gustu fotel STRANDMON w roślinne wzory?

Nie ma relaksu bez mięciutkich poduch! Wprowadzają miłą atmosferę. Koniecznie muszą być z naturalnych tkanin – są przyjemne dla skóry. Jeżeli zdecydujecie się na zestawienie roślinnych lub etnicznych wzorów z kolorem zielonym czy żółtym macie szansę poczuć się niczym wczasowicz w egzotycznym kurorcie. Ja mam w domu model GILLHOV i SANELA w kolorach ciemnozielonym oraz złoto-brązowym (pokazywałam Wam jak fajnie razem się komponują przy okazji postu kanapowego).

W domu można świetnie odpoczywać. Wcale nie musicie od razu wyjeżdżać na rajskie wakacje! Wystarczy trochę roślin, dodatków przywołujących na myśl przyrodę, drewno, naturalne tkaniny i materiały, a Wasz dom stanie się taką enklawą zieleni w środku miasta. Nadanie Waszym mieszkaniom przytulnego charakteru nigdy nie było prostsze, bo ilość produktów do wyboru jest ogromna! Wiele z nich jest wyjątkowa, bo tworzona ręcznie. A pozorna niedoskonałość otwiera nasze domy na naturę i co za tym idzie relaks!

 

Dlaczego warto czasami odłożyć telefon

Kojarzycie reklamę telefoni komórkowej, w której dziewczyna non stop chodzi z telefonem i prawie wpada pod samochód? Nawet w wannie wyciąga po niego rękę, a rodzina myśli, że jest powiażnie uzależniona. Okazuje się, że jest addicted, ale od swojej drugiej połówki, która przebywa na drugim końcu świata. W rzeczywistości większość z nas też jest addicted, ale od urządzenia i nawet tego nie zauważa.

Robicie sobie czasami wolne od internetu, komputera, Instagrama? Wyłączacie lub wyciszacie smartfony? Potraficie pójść do restauracji bez fotografowania potraw i wrzucenia ich w czasie rzeczywistym na Insta Story? 😉

 Ja próbuję wdrażać ostatnio taki nawyk, żeby wieczorem nie używać telefonu. Zdarza mi się nawet zostawić go totalnie rozładowanego i nie podłączać do rana. Nie znoszę siebie wgapiającej się w ekran przed snem lub gdy obudzę się w środku nocy i nie mogę spać. Nie znoszę w towarzystwie sprawdzać maili i Instagrama. I nie wiem, dlaczego bardzo długo wszystko to czyniłam. Traciłam czas wisząc nad ekranem, sprawdzając co nowego na świecie, a nie widziałam co się dzieje wokół mnie, tu obok.

Ale do rzeczy. Korzystanie z komputera i telefonu to moja codzienna praca. Jeżeli używam ich także popołudniu, wieczorem, w nocy, w weekendy to okazuje się, że w sumie pracuję cały czas. Kiedy przychodzi e-mail w niedzielę o godzinie 18, a ja na niego odpowiadam to pracuję również wtedy. Strasznie zaczęło się to robić męczące, gdy byłam online praktycznie cały tydzień non stop. Cierpiało na tym wiele innych dziedzin mojego życia. Postanowiłam bardziej kontrolować ilość czasu, jaki spędzam z telefonem, staram się to robić tylko w określonych godzinach, bo inaczej mogłabym w nim siedzieć całą dobę! W identyczny sposób ograniczam dostęp dzieciom.

W wyniku tego działania mój czas jakoś magicznie się rozmnożył. Przyrzekam! Te godziny bez ‚święcącego prostokątu’ są tak produktywne, a jednak się odpoczywa. Polecam ten sposób na ograniczenie ilości bodźców, których mamy na codzień za dużo. W końcu udało mi się zrealizować kilka planów, które wisiały mi nad głową.  Rozprawiłam się z bałaganem w szafach, szafeczkach i na regałach. W końcu udało mi się również znaleźć przeznaczenie dla nowej witryny od Daro Meble. Znalazły tam miejsce moje skarby wnętrzarskie. A przecież mogłam w tym czasie klikać na Instagramie 😉

Nadal macie 10% zniżkę na oświetlenie od lampy.pl(tam kupicie m.in. taką złotą jak moja).Aby z niego skorzystać użyjcie hasła PL18DEERHOME. Kod jest ważny do końca czerwca 🙂

Wiosenne zmiany w jadalni

Jadalnia to miejsce, która działa na wszystkich jak magnes. Zwłaszcza, gdy znajduje się tuż obok kuchni. To tam skupia się życie rodzinne i towarzyskie. Tam zasiadamy przy aromatycznej kawie, zdmuchujemy świeczki na torcie, wnosimy toasty, podejmujemy ważne decyzje, czasami gramy w karty, a czasami opłakujemy zły dzień (bywa, że nawet z opakowaniem lodów polanych słonym karmelem). Nieważne czy jest malutkim kącikiem wydzielonym w kuchni, barem czy osobnym pomieszczeniem-musi być na swój sposób funkcjonalna.

Jadalnia jest bardzo ważnym miejscem w domu, bo pozwala gromadzić się przy wspólnym posiłku, co z mojego punktu widzenia tworzy tę przestrzeń jedną z ważniejszych w całym mieszkaniu. To dlatego aranżowaniu tego miejsca poświęciłam wiele czasu i cały czas go udoskonalam, gdyż nasze potrzeby z biegiem miesięcy i lat także się zmieniają.

Wiosna to dla naszej rodziny imprezowy czas! Najpierw Wielkanoc, a potem mój starszy syn i mąż mają urodziny. Chcąc nie chcąc muszę szykować się na gości. W najlepszym wypadku w kwietniu czeka nas pięć spotkań z rodziną i przyjaciółmi przy wspólnym stole. Zapytacie jak dam radę to zorganizować? Jeszcze nie wiem 😉 ale już zrobiłam rundę po IKEA, żeby zaopatrzyć się w kilka niezbędników. Znalazłam m.in. genialną paterę na ciasto i ciastka oraz świetne krzesła ze sklejki, które można trzymać jeden na drugim. Wiosna to czas, kiedy z chęcią wprowadzamy zmiany w naszych głowach i domach. U nas jest to także okres intensyfikacji spotkań i biesiad. Może i Wy potrzebujecie zmian w jadalni? A może dopiero ją urządzacie? Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Wam samodzielnie zaaranżować to miejsce w domu, by było dla Was wygodne i cieszyło oko. Gotowi na przegląd fajnych rozwiązań w najważniejszym miejscu w domu?

 

Bliskość witrynki lub szafki ze szkłem i sztućcami

Bardzo chwalę sobie to rozwiązanie! Udało mi się wstawić w pobliżu stołu w jadalni dużą pojemną witrynę, w której mam całe szkło, talerze, sztućce, obrusy, serwetki, a nawet świeczki na tort. Jest to spora wygoda podczas przyjęć, gdyż łatwo po nie sięgnąć i w zasadzie każdy może się sam poczęstować np. nową szklanką, a ja nie muszę niczego szukać po szafkach, a tym bardziej wystawiać na stół, na którym zazwyczaj nie ma miejsca. Oprócz tego taka witrynka wygląda bardzo reprezentacyjnie:

Ciemnobrązowa kuchnia z jadalnią IKEA

Ciemnobrązowa kuchnia IKEA z białą witryną

Elegancka jadalnia IKEA z witryną

Elegancka jadalnia IKEA

Dodatkowo w IKEA znajdziecie super rozwiązania do jej oświetlenia (URSHULT oraz FORMAT):

Oświetlenie do witrynki FORMAT IKEA

Oświetlenie URSHULT IKEA

Jeżeli natomiast Wasza jadalnia nie ma wolnego kawałka podłogi na mebel stojący to super wyjściem jest wózek na kółkach, który podczas imprezy może służyć jako dodatkowa powierzchnia do trzymania napojów, jedzenia czy szkła. Łatwo można go odsunąć (jest bardzo lekki) i nie przeszkadza. Bardzo ładnie się też prezentuje i w IKEA jest spory wybór kolorów i wzorów. Mi najbardziej przypadł do gustu czarny RÅSKOG. Wózek ten ma jeszcze jedną niekwestionowaną zaletę! Kiedy zrobi się ciepło może służyć na balkonie lub tarasie. Jeżeli złapie Was deszcz podczas grillowania to daje on możliwość szybkiego wywiezienia zastawy czy jedzenia do domu.

Wózek na kółkach w jadalni IKEA

Wózek na kółkach w jadalni IKEA

Wózek na kółkach w jadalni IKEA

Innym rozwiązaniem może być szafka lub półka wisząca nad stołem. Pomieści trochę mniej niż duża witryna, ale dzięki niej będziemy mieli filiżanki czy talerze na wyciągnięcie ręki. Otwarte półeczki takie, jak biały STENSTORP czy widoczny poniżej GAMLEBY wyglądają super na ścianie nad stołem. Z powodzeniem możemy na nich trzymać książki kucharskie lub czasopisma. Wszystko zależy od naszej inwencji i potrzeb. Efekt jest naprawdę super!

Półka w jadalni IKEA

Półka w jadalni IKEA

Rozkładany stół

Duży stół może być wyzwaniem dla niejednego dekoratora wnętrz. Często nawet w na dużych przestrzeniach zbyt duży stół może wyglądać nieestetycznie i zabierać miejsce. Świetnych rozwiązaniem są stoły rozkładane, których w IKEA znalazłam bardzo wiele i każdy z nich ujął mnie ponadczasowym designem.

Stół rozkładany w jadalni IKEA EKEDALEN
EKEDALEN to stół, który posiada dodatkowy blat i można go przechowywać pod stołem. Z łatwością rozłoży go jedna osoba.

Stół rozkładany IKEA STORNÄS

Stół rozkładany IKEA STORNÄS
STORNÄS zrobił na mnie wrażenie. Prawda, że jest super ta aranżacja? Posiada dwa blaty dzięki czemu pomeści nawet 8 osób 🙂

Krzesła, które nie zajmują dużo miejsca

Kolejnym sposobem na organizację jadalni jest sprytne przechowywanie krzeseł. Na co dzień zazwyczaj używamy tylu krzeseł, ilu jest domowników. Zazwyczaj jest to 4-6 siedzisk. Sprawa się komplikuje w trakcie spotkań rodzinnych lub towarzyskich. Przydałyby się chociaż 2-4 dodatkowe. Świetnym rozwiązaniem są krzesła, które można przechowywać złożone, jeden na drugim. Według mnie jest to genialne rozwiązanie zwłaszcza, gdy posiadamy lub planujemy rozkładany stół.

Strasznie spodobały mi się krzesła NORDMYRA, są w świetnej cenie, a wyglądają genialnie. Siedzisko i oparcie są wykonane ze sklejki laminowanej, którą kocham miłością bezwzględną 😉

Krzesła, które można przechowywać jeden na drugim

Krzesła, które można przechowywać jeden na drugim

Drugi model, który przykuł moją uwagę to JANINGE. Występują w kolorach żółtym i białym. Można je przechowywać jeden na drugim. Dodatkowo można ich używać na zewnątrz, a te z podłokietnikmi sprawdzą się przy myciu podłogi, gdyż można je wieszać na stole. Krzesła JANINGE Świetnie komponują się z granatowymi ODGER, które mogą nam służyć na co dzień. Mają natomiast niekwestionowaną zaletę! Są wykonane w 30% z drewna, zasobu odnawialnego, a co najmniej 55% pozostałych materiałów to tworzywo z recyklingu.

Krzesła IKEA JANINGE

Krzesła do jadalni IKEA JANINGE

Oświetlenie

Oświetlenie w centralnym punkcie nad stołem to moim zdaniem kolejna ważna rzecz w urządzaniu jadalni. Ja bardzo często przesiaduję tu z dziećmi i gramy, rysujemy, czytamy. Podczas imprez urodzinowych organizujemy tu tez konkursy. Bez odpowiedniego oświetlenia ani rusz. Szczególnie spodobały mi się modele lamp sufitowych BÖJA oraz SINNERLIG. Są jasne przez co dają dużo światła. Są to lampy, które super wyglądają obok siebie i moim zdaniem są to jedne z bardziej ocieplających przestrzeń modele.

Lampa do jadalni rattan bambus IKEA

Jeżeli wolicie surowe wnętrza to polecam model NYMÅNE. Jest to lampa, która wygląda bardzo designersko, a jej cena zaskakuje.

Industrialna lampa do jadalni IKEA metal

Bardzo fajnie w jadalni sprawdza się lampa Knappa, w tej aranżacji wygląda fenomenalnie i daje piękne, jasne światło. Jej cena również jest bardzo przystępna. Warto wspomnieć, że jest to klasyka skandynawskiego designu, a ponieważ jest wykonana z plastiku nadaje się do mycia pod wodą.

Lampa do jadalni IKEA skandynawski design

Lampa do jadalni IKEA skandynawski design

Organizacja życia rodzinnego/planowanie posiłków

Bardzo przydatną rzeczą w jadalni jest planer ścienny lub tablica. Przy stole spędzamy bardzo dużo czasu. Warto przy porannej kawie móc sobie przejrzeć, co mamy danego dnia do zrobienia. Mi brakuje takiej tablicy, ciągle o czymś zapominam, a planowanie posiłków kończy się bieganiem na ostatnią chwilę do sklepu po brakujące produkty. Bardzo przypada mi do gustu tablica MÅLARNA:

Tablica do planowania posiłków IKEA

Fajna też jest tablica SKÅDIS (ta ma możliwość wyboru kombinacji). Teoretycznie jest do użytku biurowego, ale fajnie nada się również do jadalni. Na co dzień możemy tam trzymać ważne rzeczy- recepty, długopisy, klucze, gazety, serwetki…w trakcie organizowanych urodzin może nam służyć jako miejsce do powieszenia dekoracji. W końcu potrzeba matką wynalazku 😉

Tablica IKEA

Tablica IKEA

Kolejnym rozwiązaniem, który mi się spodobał jest tablica magnetyczna SPONTAN oraz wieszak TJUSIG, który nadaje się do powieszenia filiżanek!

Tablica magnetyczna do jadalni IKEA

Bardzo małe przestrzenie

Jeżeli Wasza przestrzeń jest bardzo mała i wydaje się Wam, że nie ma w niej miejsca na stół to weźcie pod uwagę małe stoły rozkładane. Nawet w bardzo małej kuchni można wydzielić kącik, żeby wspólnie wypić kawę i zjeść pyszną jajecznicę. IKEA udowadnia, że nawet tam, gdzie wydaje się niemożliwym zorganizować funkcjonalną jadalnię jest to do zrobienia!

Świetny jest  na przykład stolik GLIVARP. Ma szklany blat, przez który prześwieca światło. Daje to wrażenie, że stół jest mały i lekki. W komplecie jest blat do rozłożenia.

Lekki stolik do jadalni IKEA ze szklanym blatem IKEA

Kolejnym fajnym pomysłem jest stół INGATORP. Stół można postawić pod ścianą i złożyć, a w razie potrzeby przestawić w inne miejsce i rozłożyć. Ma też szufladę na najpotrzebniejsze drobiazgi (np. korkociąg ;))

Rozkładany stół rustykalny IKEA

Rozkładany stół rustykalny IKEA

Jeżeli nie lubicie tłoczonych mebli to w asortymencie IKEA jest też model GAMLEBY z drewnianym, sosnowym blatem i prostymi nogami. Jest bardzo uniwersalny.

Rozkładany stoł IKEA drewno

Jako dodatkowe siedziska możecie wybrać taborety i trzymać je jeden na drugim pod stołem. Ja bardzo lubię model FROSTA.

 

Dekoracje

Jeżeli chodzi o dekoracje to strasznie spodobała mi się nowość IKEA patera FÖRÄDLA. Szukałam jej po całym sklepie i jest moja! Piękna i minimalistyczna. Idealnie wpisująca się w trendy, a jej cena jest bardzo przystępna. Nada się nawet na małym stole na przekąski i ciasta. Na pewno użyję jej teraz w święta.

Modna patera ze złotem IKEA

Modna patera ze złotem IKEA

Modna patera ze złotem IKEA

Drugim moim hitem są drewniane młynki na przyprawy. Dla zdrowia staram się nie  solić  za bardzo potraw, a  żeby dzieci mogły je zjeść również zbyt mocno ich nie doprawiam pieprzem. Zostawiam rodzinie i gościom możliwość samodzielnego decydowania o smaku, więc młynki na stole to must-have.

Drewniany młynek do przypraw IKEA

Drewniany młynek do przypraw IKEA

Trzecim rozwiązaniem dekoracyjno-praktycznym do jadalni, które mnie ujęło to stojak/drabinka na rośliny SATSUMAS. Nadaje się zresztą do każdego innego pomieszczenia. I można w niej dekoracyjnie trzymać różne rośliny lub wsadzić zioła! I ten pomysł mnie zainspirował. Co powiecie na to, żeby Wasi goście mieli możliwość samodzielnie doprawić potrawę bazylią, koperkiem albo innymi ziołami? Fajny pomysł prawda? Drabinkę możecie na wiosnę/lato  przenieść na balkon. W końcu nadchodzi sezon grilowy 🙂

Drabinka na zioła IKEA

Drabinka na zioła IKEA

Post powstał przy współpracy z IKEA

Co ma kreatywność do nowej lampy

Po latach nie pracowania w biurze mogę powiedzieć, że jest mi dobrze. Siedzenie osiem godzin przy komputerze nigdy  mi nie służyło, podcinało skrzydła i zabierało kreatywność. Już wtedy nieświadomie próbowałam rozstawiać ciekawe rzeczy wokół siebie. Stosy dokumentów, biurko z płyty i pecet to nie był mój wymarzony widok.

Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami, pić z fajnego kubka. Zmiana aranżacji w miejscu pracy odświeża mi umysł. Mam wrażenie, że daje bodziec do tego, żeby robić i działać więcej. Sami przyznacie,  że siedzenie w tym samym biurze latami i patrzenie na ten sam obraz i segregatory rozleniwia. (tak samo działa złe światło, hałas, nieporządek). Gdybyśmy codziennie jadali to samo danie na obiad to odechciałoby nam się jeść ten posiłek, przestałby nam smakować. Tak samo jest z przestrzenią wokół nas. Czasami wystarczy postawić nową lampkę lub zmienić plakat w ramie, by nakarmić naszą chęć działania. Nuda i brak inspiracji wokół nas to pierwszy krok do spadku naszej motywacji. Oryginalne stanowisko pracy pobudza wyobraźnię i zachęca do podejmowania nowych wyzwań. Pewnie nie piszę tutaj nic odkrywczego, ale czasami lubię sobie przypomnieć o tym, co już wiem, a zaginęło w odmętach mojej świadomości. I wtedy przestawiam i układam nowe artefakty, które pobudzą mnie do działania.

Tak samo jest z mózgiem. Jeżeli pracujemy od rana do wieczora i robimy to samo. Non stop i bez przerwy to niezapewniany odpowiedniego paliwa naszej głowie. Stajemy się mało kreatywni. Dostarczanie różnych bodźców sprawia, że rozwijamy kreatywność i częściej mamy ochotę wyjść ze swojej strefy komfortu.

Ostatnio zaszalałam i wstawiłam biurko do sypialni. Była to zaskakująca decyzja biorąc pod uwagę fakt, iż w tym miejscu stała komoda zawalona wręcz rzeczami. Do dzisiaj nie wiem gdzie to się podziało 😉 Ale udało się. Bardzo potrzebowałam odpowiedniego oświetlenia i ta złota lampka od lampy.pl po prostu genialnie mi się sprawdziła. Jest też przepiękna! Druga lampa, którą wybrałam z myślą o wieczornym czytaniu to czarno-złota podłogowa. Jejku jak przy niej się pochłania książki! Tak sobie obiecywałam, że będę czytać więcej, a ona mnie woła po prostu 🙂

Przygotowałam też dla Was kilka propozycji lamp, którymi możecie szybko zmienić wygląd i aurę Waszych stanowisk pracy. Gwarantuje, że odtąd robota będzie Wam się palić w rękach 😉

lampy do pracy

  1. Mój hit! Super design w świetnej cenie tu
  2. Moja ulubiona złota tu
  3. Odpowiednik mojej podłogowej, ale do używania na biurku tu
  4. Lampa, którą można przymocować do biurka tu
  5. Złota, piękna! Tu.
  6. Kolejny świetny model z kloszem w kształcie dachu tu
  7. Lampka z betonową podstawą tu
  8. Skandynawska tu

Lampę podłogową, którą wybrałam do czytania znajdziecie tu. Wszystkie lampy natomiast kupicie z 10% zniżką na hasło PL18DEERHOME. Kod jest ważny do końca czerwca 🙂

Aranżacja stołu karnawałowego

Mam takie wrażenie, że ostatnimi czasy zapominamy o karnawale. Albo może to tylko ja nie tańczę, nie śpiewam i nie piję kolorowych drinków. Zabawa to jeden z pierwiastków kultury, człowiek to  „homo ludens”,  istota bawiąca się. Dlaczego coraz mniej korzystamy z tego czasu, kiedy szaleństwo jest wręcz wskazane? Też zadajecie sobie to pytanie?

Jakoś w tym roku szybko minął mi styczeń. Nawet nie zdążyłam się zorientować, że zaprzepaściłam cały miesiąc, który powinnam przebalować. Mógł to  być karnawał niczym z Rio de Janeiro. Mogłam jeść bez ograniczeń i tańcować na stołach, a żadnego baletu nie zaliczyłam. Ba, nawet na spotkaniu ze znajomymi nie bylam. Na szczęście w porę się zorientowałam i jeszcze zdążę prywatkę zorganizować. Wy też  zdążycie, więc śpieszę z pomysłem na stół karnawałowy…

Bardzo lubię takie spotkania z przyjaciółmi, przy wspólnym stole. Każdy przynosi jakieś dania i zawsze brakuje miejsca na stole. Od kiedy wszyscy mamy dzieci jest to nasza ulubiona forma spotkań.

Wracając do stoły karnawałowego…W tym roku postawiłam na odrobinę srebra i złamaną biel. Proste naczynia od Black Red White, które są praktyczne i ładne jednocześnie. To lubię najbardziej. Minimalizm i prostotę. Białe świece, delikatne dodatki. Bez zbędnych świecidełek. Zaszaleję za to ze słodyczami 😉 w tym roku upiekłam bezę z orzechami i daktylami, wyszła po prostu perfecyjna! Przepis znajdziecie na końcu wpisu.

Zestaw talerzy tu

Patera tu

Karafka na wodę tu

Kieliszki do wina tu

Sztućce tu

Szklanki tu

Produkty z aranżacji:

Kieliszki tu

Karafka tu

Szklanki tu

Zestaw talerzy tu

Patera tu

Sztućce  tu

 

Dacquoise czyli beza z orzechami i daktylami*

Składniki na blaty bezowe:

-białka z 6 jajek

– szczypta soli

-300 g drobnego cukru do wypieków

-2 łyżki cukru trzcinowego demerara

-1 łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny

-8 suszonych daktyli, drobno pokrojonych

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Dużą blaszkę wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze narysować dwa okręgi o średnicy ok.23 cm.

W misie miksera ubić białka ze szczyptą soli, na sztywną pianę. Dodawać stopniowo cukier, łyżka po łyżce, cały czas ubijając, do powstania sztywnej, błyszczącej piany. Dodać octu winnego lub soku z cytryny i zmiksować. Dodać daktyle, delikatnie wymieszać szpatułką.

Masę bezową wyłożyć na zaznaczone na papierze okręgi, delikatnie wyrównać.

Wstawić do nagrzanego do 180ºC piekarnika. Po 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 140ºC i piec przez 90 minut. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić do wystygnięcia na kilka godzin lub całą noc.

Składniki na krem:

  • 250 g serka mascarpone, schłodzonego
  • 300 ml schłodzonej śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 150 g masy kajamkowej
  • pół szklanki posiekanych orzechów włoskich
  • 10 posiekanych daktyli

Serek Mascarpone wymieszać z masą kajamkową na gładką masę.

Śmietanę kremówkę i cukier puder ubić na sztywno. Delikatnie dodać do masy z Mascarpone.

Dodać bakalie i delikatnie wymieszać.Przełożyć blaty kremem.

Smacznego i miłego świętowania 🙂

*przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki

 

 

Taki był grudzień…

Czy to już koniec stycznia? 😉 Trudno mi to uwierzyć, bo jeszcze obmyślam postanowienia noworoczne. Wiem, mam refleks szachisty;) I bardzo chciałam z Wami tutaj na forum podzielić się moimi przemyśleniami. Najważniejsze jest jednak to, żeby zrobić co w naszej mocy, by iść do celu, prawda? Na luzie. Na dzisiaj na pewno wiem, że w nadchodzącym roku chcę:

  1. Mieć więcej cierpliwości do moich dzieci (ech ;)))))
  2. Praktykować wdzięczność (podobno dobrze działa wypisanie codziennie wieczorem trzech rzeczy, za które dzisiaj chcemy podziękować losowi).
  3. Być sobą. Robić to, co podpowiada serce. Umysł każe nam udawać, porównywać się z innymi, myśleć o tym, co będzie w przyszłości, oceniać, walczyć i tworzyć oczekiwania. Serce nie udaje, czuje się dobrze ze sobą, nie rywalizuje i nie boi się o przyszłość.
  4. Odciąć się grubą kreską od osób, które podcinają skrzydła. Otaczać się tymi, którzy motywują do działania, pozytywnie nakręcają i wprawiają mnie w dobry nastrój.
  5. Więcej pisać na blogu. Nie jest tak, że nie mam tematów, pomysłu. Wręcz przeciwnie. Materiałów mam pełno. Tylko dlaczego doba jest taka krótka, a dzieci non stop chorują?

To wiekszość na tę chwilę. Mam jeszcze kilka spraw do ułożenia w głowie, ale chyba jestem na dobrej drodze. Jakie są Wasze postanowienia? Robicie w ogóle? Moje się chyba nie za bardzo zmieniły od zeszłego roku, bo wymagają nadal pracy, pracy i jeszcze raz pracy nad sobą. I jeszcze nad organizacją życia codziennego. Ale jak na razie daruję sobie przyrzeczenia typu schudnięcie, czytanie więcej książek czy ograniczanie wina i słodyczy. Na to przyjdzie odpowiedni czas;)

Tymczasem kilka zdjeć z grudnia. Udało mi się odwiedzić Kasię z Agencji Portfolio w jej pięknym showroomie. W końcu obejrzałam na żywo moje ulubione torby w Mako Store i wypiłam kawę z właścicielką Anią. A na koniec miałam przyjemność uczestniczyć w świąteczym spotkaniu z markami Estee Lauder. To był udany grudzień!

Wizyta w showroomie Mako Store:

Impreza świąteczna Estee Lauder:

Inspiracje łazienkowe

Nasza łazienka jest czarno-biała. Dość uniwersalna i ponadczasowa, choć ciemna.  Ma już jednak kilka lat i czasami marzę, co bym zrobiła i jak zaprojektowała to miejsce, gdyby udało nam się przeprowadzić do nowego, większego mieszkania. Chodzą nam takie plany po głowach, bardzo chcielibyśmy mieć choć  jeden pokój więcej. Czasami myślimy jak to by było mieć dom. I choć na ten moment przeprowadzka raczej nam się nie kroi, to myślimy o tym coraz częściej. Marzymy o osobnych pokojach dla chłopców i dużym biurze z biurkiem, dużą ilością półek i wygodnym fotelem. Przydałaby nam się piwnica, której nie posiadamy w tej chwili.

Wracając do łazienek, bardzo lubię oglądać inspiracje na Pinterest i zastanawiać się na zapas jak teraz by wyglądała nasza łazienka. Bardzo podobają mi się oczywiście stonowane kolory. Biel i czerń. Ładne, proste i funkcjonalne przestrzenie, w których jest bardzo jasno i przejrzyście. Marzę o wielkim oknie i wolnostojącej nowoczesnej wannie (jeżeli na prysznic znalazło by się miejsce to super). Wiem, że taka jasność okropnie odkrywa wszystkie niedoskonałości figury, ale ja się tego nie boję 😉

Strasznie podobają mi się płytki w kształcie heksagonów i w kształcie cegiełek. Tym razem zdecydowałabym się na ładną zabudowę pod wymiar, nowoczesny kaloryfer i mały dodatek drewna. Ideałem byłaby oszklona łazienka, która jest częścią sypialni…nie musi być jakaś mega przytulna, ale z charakterem.

Kilka dodatków, które wyszukałam:

Dunin dodatki

  1. Wieszak na papier toaletowy tu
  2. Wspaniałe świece zapachowe EZTI tu
  3. Dyfuzor zapachowy Meraki tu
  4. Ręcznik kąpielowy w czachy tu
  5. Lustro na skórzanym pasku tu
  6. Stołek z drewna tu
  7. Ręczniki do rąk tu
  8. Drabinka/wieszak stojący tu
  9. Pojemniki na mydło i szczoteczki tu
  10. Szczotka do czyszczenia toalety tu

 

Całkiem niedawno natknęłam się na konkurs, który organizuje firma Dunin. Startuje w nim 12 projektów, w których użyto produktów producenta. Szczególnie projekty łazienek zwróciły moją uwagę. Niektóre są po prostu idealne!

Co powiecie na taką w stylu francuskim, z czarno-białą mozaiką i wolnostojącą wanną?

dunin

Albo taką z dużą ilością starzonego drewna?

dunin2

Klasyczną z cegiełką na ścianach?

dunin3

Albo taką przeszkloną, minimalistyczną?

dunin4

Wśród projektów biorących udział w konkursie wypatrzyłam też taką w bieli, z mocnym złotym akcentem:

dunin6

Ze ścianką z cegły:

dunin10

I czarno-białą retro:

dunin7

Który z tych projektów najbardziej Wam przypadł do gustu? Mi pierwszy i czwarty 🙂 Pozostałe projekty znajdziecie na fanpejdżu Dunin na Facebooku.