TYLKO nowy regał może nas uratować

Życie przed i po narodzinach dzieci to można by rzec dwa różne światy. Zanim pojawią się te najbardziej wymagające istoty nie mamy pojęcia jak bardzo będziemy niewyspani i jak bardzo będziemy musieli zrezygnować z własnych planów i przestrzeni. Dzieci weryfikują wszystko- to banał, ale dopóki dom nie zaleje stos brudnych pieluch i plastikowych zabawek żyjemy w błogiej nieświadomości. I raczej (takie jest moje zdanie) wyobrażamy sobie rodzicielstwo przez pryzmat uśmiechniętego malucha z reklamy Pampersa, który dysponuje pięknym pokoikiem z dwoma zabawkami i stosikiem ubranek w komodzie.

Już w trakcie ciąży zaczynamy powoli się uświadamiać, że dziecku nie wystarczy wózek i łóżeczko oraz kilka kosmetyków. Potem jest tylko gorzej. Stosy książeczek, gryzaków, klocków, maskotek, skarpetek i przeróżnych niezbędnych gadżetów rosną i mała komoda oraz kosz z wikliny przestają wystarczać. W trakcie dokupowania kolejnych pojemników na dziecięce must-have rozpoczyna się walka o każdy centymetr mieszkania. Rodzice-konformiści nie bronią się przed zalewem i udostępniają salony, sypialnie pod stosiki zabawek. Inni pozbywają się w miarę na bieżąco, robiąc miejsce na nowe lego i lalki, ale uwierzcie, że i u jednych i u drugich musi przyjść kryzys.

Mi mówiono, że u każdego przychodzi moment przepełnienia w mieszkaniu, nie wierzyłam. Byłam przekonana, że mi to nie grozi. Sprzątałam, wyrzucałam, pozbywałam się. Jak się jednak niedługo później okazało szafy nie są z gumy, a im większe dzieci tym mają jakoś większe zabawki, więcej ciuchów i w ogóle same dzieci więcej zajmują miejsca (żarcik ;)). Koniec końców okazało się, że nasze mieszkanie już nie daje rady w takim rozkładzie jak do tej pory i mały, piękny biały regalik oraz komódka muszą ustąpić miejsca czemuś większemu. Czemuś, co będzie lekkie wizualnie, a jednocześnie pojemne. Czemuś, co nie zabierze przestrzeni, ale dzięki czemu pozbędziemy się problemu 100 koszy i pojemników do przechowywania. Jak zwykle z pomocą przyszedł nam  najprawdopodobniej najpiękniejszy regał na świecie- TYLKO.

Moja miłość do tych mebli rośnie z każdym ich nowym projektem i nie wyobrażam sobie bez nich już naszego domu. Jeżeli kiedykolwiek się przeprowadzimy to tylko z odpowiednio dużymi ścianami dla naszych regałów. Teraz do chłopaków chciałam coś trochę innego , żeby nie było nudno i wybraliśmy piękny głęboki granat model Type02 (jest to nowość), z kilkoma zamkniętymi półkami i szufladami. Efekt przerósł nasze oczekiwania! Zmieściliśmy w nim dwa razy więcej niż planowałam! A przecież kilka półek zostawiłam na moje ulubione duperelki dekoracyjne.

Projekt wymarzonego mebla zrobicie w bardzo intuicyjnym programie na stronie TYLKO i idealnie dopasujecie do swojej przestrzeni i potrzeb. Regał jak zwykle przyjechał perfekcyjnie zapakowany i ponumerowany. Złożenie trwało może z 2 godziny, więc jak na taki wielki mebel bardzo szybko. Najbardziej jednak znowu zaskoczył mnie fakt jak bardzo jest pojemny i jaki daje wachlarz możliwości aranżacyjnych. Jest uniwersalny, pasuje do każdego wnętrza i ułoży każdy bałagan. Pokój wygląda teraz schudnie, jest porządek, o jakim marzyłam od dawna.

 

Z nowości macie do wyboru kilka nieoczywistych kolorów, które mnie zachwycają- Terracotta (ceglasty czerwony), Midnight blue (granat), Mint+Forest Green (miętowo-zielony), White (biały), Sand & midnight blue (piaskowo-granatowy). Który kolor jest Waszym faworytem? 🙂

111

112

113

114

115

Zdjęcia materiały własne TYLKO

Jak odświeżyć swoje otoczenie w nowym roku. Moje zdobycze z TK Maxx.

Mam już od lat pewną słabość, którą wyjątkowo dzielę z mężem 😉 Kiedy rzucam hasło zakupów w tym miejscu On mi prawie nigdy nie odmawia, a na miejscu nie jęczy i nie stęka. A co najważniejsze-nie szuka mnie między regałami!
Zapewne każda kobieta wie co to za męka zakupy z facetem (pomijając sprzęt sportowy i elektroniczny). Nudzi się, wyczekuje na zewnątrz, cmoka, robi miny i pyta „Ile jeszcze?”. Do tego nic nie doradzi! Nie sprawia to, że zakupy stają się udane, oj nie. Ja zazwyczaj wtedy niebezpiecznie skracam mój czas w sklepie, mierzę na szybko i nie mam czasu się porządnie zastanowić nad swoimi wyborami. Jestem też w strasznym stresie, bo ja nie znoszę się śpieszyć!
Na szczęście już jakiś czas temu znalazłam sposób na zakupowego marudę. Jest taki sklep, w którym oboje znajdujemy to, czego szukamy-TK Maxx! On zaszywa się na dziale męskim i zaspokaja swój instynkt łowcy, a ja mogę w spokoju szukać skarbów na dziale domowym, który uwielbiam! Upolowałam tam tyle perełek, że już nie zliczę i zawsze w świetnych cenach 😉 Najbardziej ucieszyło mnie lusterko znanej duńskiej marki, które znalazłam pod koniec zeszłego roku. Było to moje marzenie wnętrzarskie od dłuższego czasu i wyobraźcie sobie moją radość, gdy znalazłam je w TK Maxx za 25% ceny sklepowej! Oprócz produktów do domu prawie zawsze wybieram jakąś herbatę (ewidentnie mam do nich słabość), co roku kupuję kalendarze ścienne i książkowe, a ostatnio odkryłam, że na dziale kosmetycznym są świetne akcesoria do pielęgnacji i wiele świetnych mazideł do ciała.
Tym razem jednak miałam plan na kilka fajnych wiosennych dodatków do salonu i mojego domowego biura. Wyszło jak zawsze i wróciłam załadowana po brzegi- z welurowym krzesłem w kolorze fioletowego różu, złotym organizerem na dokumenty, miękkim dywanikiem-futerkiem, dużymi kubkami na herbatę, etui na telefon (świetnej skandynawskiej marki, na który chorowałam od dłuższego czasu) i moim osobistym hitem ostatnich dni-zestawem zapachowym do domu.
Zestaw do aromaterapii, na który zwróciłam uwagę to uspokajający kardamon i rozmaryn, a w zestawie jest zapach z patyczkami, spray do wnętrz i świeca. Mają minimalistyczne, wręcz aptekarskie opakowania i pachną przepięknie. Następnego dnia pojechałam po jeszcze jeden taki zestaw na zapas! W TK Maxx znajdziecie ogromny wybór świec i przeróżnych zapachów do wnętrz i są to marki, których często próżno szukać w Polsce, więc tym bardziej namawiam Was do polowania 
Traf chciał, że większość skarbów, które upolowałam pasowały jak ulał do mojego biurka, więc tę część mieszkania mam odmienioną i w takim otoczeniu dotrwam z radością do wiosny. Do czego i Was namawiam, szukajcie pięknych dodatków w TK Maxx (nowości pojawiają się kilka razy w tygodniu) i rozweselcie swoje otoczenie w nowym roku, a lutowe i marcowe zawieruchy nie będą Wam straszne. Pod warunkiem oczywiście, że już tego nie zrobiliście, wtedy skupcie się na relaksowaniu duszy i ciała aromatycznymi zapachami i kremami i koniecznie zafundujcie sobie wyjątkową mieszankę herbat, mi zawsze pomaga 🙂

 

 

Kolory, które będę uwielbiać w tym roku

Wiele razy dostawałam od Was prośby o podsumowanie trendów w aranżacji wnętrz. Niestety byłoby to bardzo trudne z tego względu, że jest ich sporo. Kolekcje, różne style dekoracji, w każdym sklepie z dodatkami do wnętrz jest tego multum. Do tego dla każdego pomieszczenie w domu praktycznie co sezon zmienia się moda. Oj ciężkie mamy życie z tymi trendami 😉

Postanowiłam zatem podzielić smaczki wnętrzarskie 2019 na działy. Dzisiaj kilka słów o kolorach i wzorach! A wiadomo nie od dziś, że wracają w końcu na salony i o ile jeszcze 3-4 lata temu moje mieszkanie przypominało więzienie albo niemy film to dzisiaj kolory zadomowiły się na dobre. Co więcej, nieśmiało zabraliśmy się nawet za przemalowywanie ścian! Póki co mamy jedną szarą i jedną z tapetą, ale coś czuję, że na tym się nie skończy. Kusi mnie szaleństwo i to coraz bardziej!

A oto kolory i wzory, które z chęcią zobaczę u siebie i u Was!

Living Coral

Raz do roku marka Pantone przedstawia trend kolorystyczny, który będziemy kochać przez następne 12 miesięcy. Pewnie się zdziwicie, ale teraz jest to Living Coral czyli bardzo jasny odcień koralowy ze złotym tonem. Kolor, który ma być „afirmacją życia”, napawać dobrą energią, nakłaniać do unikania sporów i prowokować do zmian na lepsze.

Źródło

coral1

Źródło

Źródło

coral6

Żródło

Żródło 

coral10

Źródło

Źródło tu i tu

Mango Mohito

Kolejny odcień z palety Pantone 2019. Kolor pomarańczowo-żółty, bardzo energetyczny i wesoły. Ten kolor zadomowił się zarówno w naszej szafie, jak i tekstyliach i obiciach.

 Źródło

yellow5

Źródło

yellow6

Źródło

Źródło tu i tu

Źródło tu i tu

yellow11

Źródło

hkliving

Źródło

 

Sweet Lilac/Dusty Pink

Róż wpadający w fiolet. Trochę lawenda, a trochę brudny róż. Mi najbardziej przypadł do gustu jaśniejszy odcień. Trochę marzy mi się ściana 😉

pink1

Źródło

Źródło tu i tu

pink4

Źródło

pink12

Źródło

pink13

Źródło

pink14

Źródło

pink15

Źródło

Tapety o intensywnych wzorach

tapeta

Źródło: Marta Brylińska

tapeta1

Źródło:  Aleksandra Nadolny

Źródło tu i tu

tapeta4

Źródło

tapeta5

Źródło

Źródło 

tapeta8

Źródło

Podobają Wam się któreś z tych trendów? A może już goszczą w Waszych domach? 🙂

Przy pięknym biurku dzieci chętnie się uczą ;)

Wspólny pokój moich synów to nasza zmora 😉 Nie mieścimy się na maksa, a to gówniarstwo ma więcej zabawek i ciuchów niż my! Komoda ledwo się zamyka, a gry i klocki walają się wszędzie. O niczym innym nie marzę jak o większym metrażu. A mój mąż twierdzi, że żeby wystarczyło na wszystko przestrzeni to musielibyśmy mieć pałac 😉 ja tam twierdzę, że 5-6 pokoi 😀 póki co musimy jednak ostudzić zapędy i radzić sobie z tym co mamy. Filip poszedł do szkolnej zerówki, a Mikołaj pójdzie za rok i byliśmy zmuszeni wprowadzić zmiany w ich pokoju. Wybraliśmy najwygodniejszy i najbardziej designerski zestaw ever- biurka Mountains od Woodluck4kids z panelem tylnim w kształcie gór i krzesła Stokke Tripp Trapp. Biurka są w całości zrobione ze sklejki, którą kocham miłością wielką, są solidne i porządnie wykonane. Mają dwie szuflady, które bardzo lekko chodzą i trzy zamykane na pokrywy pojemniki na drobiazgi. Plecki natomiast są wyposażone w półeczki w kształcie litery V, które można dowolnie aranżować i układać. Marka ma w swoim asortymencie również szafy, regały, łóżeczka, skrzynie i dekoracje. My mamy także klocki Mr Strong, które są super dekoracją i ekstra zabawką.

Krzesełek Stokke chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Genialne są- ergonomiczne, stabilne, piękne, wygodne i można je używać już dla najmłodszych do karmienia, a dorosły też z powodzeniem na nich posiedzi.

 Mamy jeszcze plan na jeden duży mebel do przechowywania, ale o tym następnym razem 😉

Chłopcy bardzo lubią te swoje nowe kąty i bardzo chętnie tu działają, co mam nadzieję przełoży się w najbliższym czasie na same piątki ;P

 

Biurka Woodluck4kids

Krzesła Stokke

Figurka wartownik skandynawskie.pl

 

Prezent świąteczny, który zawsze się sprawdza – karta podarunkowa Tk Maxx

Święta Bożego Narodzenia to najpiękniejszy czas w roku. Są tacy, którzy już w listopadzie planują potrawy, dekoracje, ekscytują się pierwszym  grudnia, bo wtedy można już legalnie puszczać świąteczne utwory i postawić choinkę. Inni uciekają na święta, planują dalekie podróże, wykupują wycieczki na Bali i stoje kąpielowe. Oni nie chcą świątecznego przepychu, nie kręcą ich spotkania rodzinne, szaleńcze wyprawy za prezentami i lepienie pierogów. Zamiast śledzia wybierają kokosy, wiatr we włosach i szum fal. Nie muszą w sumie kupować też prezentów. Ale to jest akurat wielka frajda, którą ja uwielbiam i nawet jeżeli jakimś zbiegiem okoliczności udam się któregoś roku na egzotyczną wyspę to prezenty kupię i tak, bo uwielbiam obdarowywać!

Kocham też święta! Widok aut z zaśnieżoną choinką na dachu, świąteczne utwory  w odbiorniku, zapach suszonych grzybów i pierniczków. Lubię ten czas oczekiwania, lampki na ulicach wieczorami i kiczowate, plastikowe dekoracje-mikołaje, które bez pardonu wiszą na rynnach czy balustradach. Zupełnie nie przeszkadzają mi półki w sklepach wypełnione po brzegi dekoracjami, girlandami, pudłami na prezenty i wstążkami. Nawet przebrany Mikołaj rozdający najtańsze cuksy w galerii handlowej mi nie przeszkadza! Dzieci dużo mocniej odczuwają podekscytowanie świętami i każdy taki malutki bodziec, detal jest dla nich magiczny. Tak, święta z dziećmi nabierają innego wymiaru!

Jest tylko jedna rzecz w tym przedświątecznym czasie, która zawsze mnie trochę męczy i spędza sen z powiek-wybieranie odpowiednich, pięknych prezentów, które ucieszą, zaskoczą. Zazwyczaj z łowów wracam z niepełną listą, bo to co sobie wymyśliłam okazuje się niedostępne, za drogie lub nie końca takie jakie się spodziewałam. A nic tak mi nie psuje humoru jak kupowanie upominków na siłę. Nie znoszę właśnie z tego powodu kupowania na ostatnią chwilę. Wtedy niemalże pewnym jest, że będę musiała wziąć coś, do czego nie będę przekonana. A tego bardzo nie lubię.

Już od wielu lat, na kilka tygodni przed świętami zapuszczam się do sklepu TK Maxx, zawsze tu kupuje piękne papiery do pakowania, wstążki, ozdoby na choinkę, kule śnieżne (w tym roku są piękne białe) , i puszki z ciastkami! Trochę wstyd się przyznać, ale jestem uzależniona od ich herbat i ostatnio do mojej spiżarki trafiło chyba z 10 różnych rodzajów 😉  Kocham ich poduchy z motywami zimowymi i kocyki w reniferki. I co roku kupuję zestaw pięknych kartek świątecznych, które rozsyłam rodzinie i przyjaciołom. Na magię świąteczną tego sklepu jestem zupełnie nieodporna, ale to mi w ogóle nie przeszkadza! Uwielbiam wyjątkowe smaki, piękne printy i niespotykane formy, a to wszystko tutaj znajduje.

Wracając do prezentów, jakoś tak już natura ukształtowała dzieci, że zawsze wiedzą co chcą dostać, piszą obszerne listy do świętego Mikołaja i rodzice mają ułatwione zadanie. Po prostu wykreślają z listy i ja uważam, że to jest piękne i jakże przydatne 😉

Co innego dorośli. Im czasami ciężko wybrać odpowiedni prezent. I nie piszą już niestety listów, chyba nie wierzą w świętego 😉 No i co tu wybrać skoro tata ma już pięć par kapci i stos nieodpakowanych skarpet, a kuzynka melomanka ma już tyle podwójnych płyt, że ciężko coś wybrać.
Aby oczekiwanie i przygotowania do tego ważnego czasu Was nie przytłoczyły, a kupowanie prezentów nie okazało się ruletką polecam Wam karty upominkowe TK MAXX! Są piękne, możecie załadować je, na jaką chcecie kwotę ( do 999,99zł), a co istotne ważne są bezterminowo i w każdym sklepie. A kupicie jest w każdym salonie Tk Maxx, a także online na https://www.tkmaxx.pl/Karty-Upominkowe.

Ja osobiście kocham buszować w tym sklepie i byłoby mi niezmiernie miło, gdybym sama taki prezent otrzymała J a do kompletu, do karty koniecznie weźcie puszkę herbatki lub ciastek! Niech będzie praktycznie i pysznie!

Zapraszam Was także do wzięcia udziału w konkursie, który odbywa się na FB Tk Maxx, a do wygrania są karty upominkowe o wartości 100zł.

 

 

 

 

 

 

 

Stół wigilijny

Zwierzę Wam się z czegoś. Od kiedy tylko pamiętam robię różne rzeczy na ostatnią chwilę. Egzamin? Tydzień lawirowania na krawędzi, a ostatni dzień przed godziną zero zarwana noc. Przebranie na bal dla dzieci? Wizyta w Tesco na ostatnią chwilę i nerwowe poszukiwanie rozmiaru. Przygotowania do świąt? Na dwa dni przed spisywanie listy zakupów, a następnie decyzja czy posprzątam czy ugotuję (wszystkiego nie zdążę przecież ;)) czy po prostu zarwę kilka nocy. Obowiązkowe odstanie w kolejne w Wigilię rano, bo jak zwykle o czymś zapomniałam. Na szczęście wyleczyłam się już z kupowania prezentów w ostatnim tygodniu przed świętami, ale o tym kiedy indziej.

Reasumują przyznaję się bez bicia, że jestem odkładaczem,  a największą motywację do działania mam kiedy termin przypili, czas się kończy.Rzadko ma to jakiekolwiek plusy, zazwyczaj wkurza mnie niemiłosiernie, obiecuję poprawę, a za chwilę znowu powtarzam stary, zakodowany w głowie proces myślowy i jestem spokojna do czasu deadline’u, po czym wpadam w panikę 😉

Prokrastynacja, bo tak nazywa się moja przypadłość to tymczasem nie jest złe zarządzanie sobą czy czasem! Jak się okazuje to po prostu „pozyskiwanie energii z lęku” (Steve McClatchy), co teoretycznie może być pozytywne, ale ja już trochę jestem zmęczona tym stresem i napięciem, które towarzyszy tym wszystkim akcjom na ostatnią chwilę.

W tym roku postanowiłam trochę popracować nad sobą i spędzić czas świąteczny nieco spokojniej. Już nie chce stać w kolejkach i wyczekiwać nerwowo czy moje paczki zdążą dojść na czas. Już nie mówiąc o kupowaniu na szybko czegokolwiek (czego szczerze nie cierplię!). W tym roku już działam, planuje i robię zakupy.

To samo tyczy się bloga, chciałabym wszystkie zaplanowane wpisy zrobić odpowiednio wcześniej, abyście zdążyli moje inspiracje wcielić w życie! Na początek świątecznych postów-moja propozycja aranżacji stołu wigilijnego. Całą zastawę i dodatki wybrałam z asortymentu IKEA i powiem Wam, że jest w czym buszować! Tylko tak jak ja zróbcie to jak najszybciej, bo znikają jak świeże bułeczki.

Mi i moim dzieciom szczególnie spodobały się święcąca choinka oraz złote muchy z serii VINTER, które można wykorzystać zarówno do ozdobienia drzewka świątecznego, jak i stołu czy stroików. Wystarczy ręcznie zrobiony mały wianek z eukaliptusa, wspomniana choinka i złote dodatki lub plasterki suszonej pomarańczy czy szyszki i mamy piękną dekorację na stół. Do tego Cyprysik w złotej osłonce, kilka luźno rzuconych gałązek, obowiązkowo długie świece, prosta zastawa i ładne kieliszki i efektowny stół gotowy.

Ja w tym roku stawiam na biel i złoto, nasz kącik jadalniany nie jest zbyt pokaźnych rozmiarów i nie chcę go przytłoczyć. Wy możecie dorzucić trochę czerwieni, zieleni lub czerni jeżeli lubicie. Ale dodatki ze złota to must-have już co najmniej od dwóch sezonów i ja jestem w nich zakochana i używam ich także w aranżacjach codziennych 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Do aranżacji stołu wykorzystałam:

kieliszki tu

filiżanki tu

talerzyki tu

marmurowa pieprzniczka tu

dekoracje kule tu

świeczniki tu

półmisek tu

patera tu

długie świece tu

mlecznik ptaszek tu

cukiernica tu

mały półmisek tu

złote muchy tu

złote łyżeczki tu

podświetlana choinka tu

złota osłonka tu

serwetki tu

bieżnik tu

sznurek dekoracyjny tu

gwiazdy do powieszenia tu

czerwony sznurek ozdobny tu

 

 

 

Dom-azyl w środku miasta

Nowy katalog IKEA to jak św. Mikołaj w środku lata. Gładkie i pachnące drukiem strony są chyba najbardziej wyczekiwaną przesyłką końca wakacji. Już jako dziecko niecierpliwie go wyglądałam, a  gdy w końcu wpadał w moje ręce godzinami go przeglądałam i planowałam co kupię jak będę dorosła. Oczywiście, już kompletnie nie pamiętam, co wtedy mi się podobało i oczywiście mam już zupełnie inny gust, ale nadal nowy katalog wywołuje u mnie te same emocje i jak co roku robię długą listę zakupów.

Nowy katalog  jak zwykle mnie zachwycił. Już sama okładka sprawiła, że mocniej zabiło mi serce, ale o tym za chwilę. Tegoroczny jest podzielony na siedem różnych home’ów. Każdy otwiera się na różne potrzeby w zależności od tego, kto w nich mieszka. Mi najbardziej przypadł do gustu dom „ Azyl w środku miasta” czyli taki, w którym od samego wejścia czujemy się zrelaksowani i odczuwamy ulgę. Jest to bowiem miejsce jasne, przyjemne, stworzone do wypoczynku po ciężkim dniu pracy. Są tu miękkie, jasne tkaniny, wygodna sofa lub fotel, jasne drewno i dużo poduszek. Wszystko to sprawia, że możemy poczuć się jak u siebie i zrelaksować. Harmonia i spokój to hasła przewodnie tej aranżacji.

Home, który wydaje mi się najbliższy  znajduje się w katalogu jako pierwszy. Jest co prawda trochę jaśniejszy niż mój własny salon, ale czułabym się tam jak w domu! Głównym punktem jest oczywiście duża, miękka sofa GRÖNLID w kolorze łagodnej bieli i równie miękki i przyjemny dywan z długim włosiem VINDUM. Jest też szezlong z lampą idealny do codziennego odpoczynku i zasłony AINA do samej podłogi, które dają poczucie intymności i pozwalają na zmianę natężenia światła wedle naszych własnych potrzeb. Odrobina zieleni w postaci drzewka oliwnego (które jest symbolem spokoju) to miły akcent, który daje poczucie obcowania z naturą i wprowadza harmonię. Ja wielbię miłością bezwzględną wszelkie dziergane dodatki-pledy, koce, pufy, poduszki, a ich w tej aranżacji nie zabrakło. Siedzisko SANDARED aż się prosi, żeby na nim rozłożyć zmęczone stopy. A jasny, drewniany stolik LISABO jest idealny do odłożenia magazynów i relaksującej herbatki. Jak większość z Was zauważyła zapewne, wszystko jest bardzo w moim stylu, bo ja uwielbiam odpoczywać w przyjemnym otoczeniu.

ikea-catalog

Od samego początku, od kiedy zaczęliśmy aranżować nasze mieszkanie bardzo zależało nam na tym, aby była to taka oaza spokoju, przyjemne i przytulne miejsce, do którego wszyscy będziemy chcieli wracać. Żeby każdy miał ochotę rozwalić się na kanapie z nogami do góry i odetchnąć. Nowy katalog napawał mnie chęcią by wprowadzić tutaj trochę więcej jasnych kolorów i pasteli. Kolejny raz przekonałam się, że kilka dodatków może niesamowicie odmienić wnętrze.  Ja wybrałam dwie nowości- poszewki ELDTÖREL i SKÄGGÖRT, obie mają piękne i łagodne wzory i są oczywiście bawełniane. A ich cena uradowała nawet mojego męża, który jak sam powtarza hoduje węża w kieszeni 😉 Poduszki kolorystycznie pasują do mojego kolejnego nabytku- fotela VEDBO. Jest to chyba najpiękniejszy fotel, jaki kiedykolwiek widziałam. I ten brudny róż! J Niestety jak to zwykle u nas bywa oblazły go nasze dzieci i przez pierwsze dni ciężko będzie tu się usadowić z książką. Ale jest piękny, wygodny i sprawia, że nasz livingroom niesamowicie łagodnieje. Co ciekawe, pomimo koloru nie zniechęcił do siebie mojego małżonka, który własnoręcznie, pod zasłoną nocy upychał go do bagażnika. A jasny, drewniany stolik LISABO jest idealny do odłożenia magazynów i relaksującej herbatki.

Przy okazji wizyty w IKEA nie mogłam nie zauważyć nowych, pastelowych wazoników GRADVIS. Jest to seria, która kojarzy mi się bardzo skandynawsko i stanowi te dodatki do domu, do których zdecydowanie mam słabość. Czuję się bardzo nieswojo, gdy nie mam świeżych kwiatów, uwielbiam na nie patrzeć i dodają moim zdaniem takiej miłej atmosfery i przytulności. A jak jest dużo kwiatów to trzeba do nich dużo wazonów.

Jakiś czas temu pokazywałam Wam już mój nowy kosz SNIDAD. Jak tylko zobaczyłam go w nowościach zapragnęłam go mieć. Pomieścił wszystkie nasze koce, bez których nie wyobrażam sobie miłego wieczoru na sofie. Lubię porządek, a w tym pojemnym koszu wszystkie tekstylia z salonu można łatwo ułożyć.

W temacie porządku, szklane pudełko z przykrywką SAMMANHANG to świetny sposób na szybkie uporządkowanie biżuterii, która niegdyś leżała rozłożona gdzie popadnie, teraz jest bezpieczna i nie na widoku. Cena tego pudełka również mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła.

Wypoczynek na własnym fotelu pod kocykiem nie byłby tak przyjemny gdyby nie kubek gorącej herbaty lub kawy. Wszyscy lubimy pić i jeść przed telewizorem, ale szczególnie ja nie lubię odbitych kółek na stole i plam na dywanie. Tace MEDFÖRA to był mój kolejny cel wyprawy do IKEA. Zobaczyłam je w katalogu i trafiły na moją listę must-have.

Nadadzą się zarówno jako podkładka pod kawkę, jak i przekąski. Moje dzieci dwie podkradły do swoich zabaw Lego, więc każdy spełnił swoje potrzeby. Aaaa dodam, że tace są dwustronne, więc łatwo jest zmienić aranżację stołu przekręcając je na drugą stronę 🙂

Co roku wydaje mi się, że nowy katalog nie może mnie bardziej zaskoczyć. I jak co roku się mylę. Aranżacje i design nowych produktów przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Na szczęście nie trzeba od razu ogromnego remontu, żeby zmienić atmosferę w domu. Kilka poduszek, kosz czy nowe zasłonki mogą z powodzeniem odświeżyć wnętrze. Jeżeli Wasze życie, tak jak moje przypomina bieganinę i nie umiecie zwolnić koniecznie zajrzyjcie do nowego katalogu IKEI tam więcej produktów, które zmienią Wasze salony w prawdziwe azyle w środku miasta.

Do mojego azylu w środku miasta wykorzystałam:

fotel VEDBO

kosz SNIDAD

poszewka w kropki SKÄGGÖRT

poszewka różowa we wzory ELDTÖREL

wazoniki GRADVIS

kwiatek w doniczce SUCCULENT

wazon ze szkła BERÄKNA

tace MEDFÖRA

pudełko szklane SAMMANHANG

 

Post powstał we współpracy z IKEA.

 

Tak czyta się przyjemniej

Czytanie to była niewątpliwie jedna z moich ulubionych form relaksu z czasów sprzed dzieci. Jak już nakręciłam się na jakiegoś autora to nie ustałam dopóki nie przeczytałam jego wszystkich książek. Zdarzało mi się kończyć część trylogii i biec natychmiast do księgarni po następny tytuł z serii. Nie wiem, w którym momencie zaczęłam mieć tak mało czasu wolnego (wiem jednak-jak się pojawiły dzieci) by czytać jedynie tytuły, które recenzowałam na blogu i Instagramie.

Im więcej mam obowiązków, tym częściej ze zmęczenia sięgam po pilota lub telefon. Wieczory najczęściej kończą się serialem i scrollowaniem internetu, a weekendy to wieczna gonitwa w poszukiwaniu rozrywek dla dzieci, jadła (tak gotowanie dla dwóch rosnących w zawrotnym tempie chłopców to nie lada harówa) i nieudolne próby ogarnięcia bałaganu w domu. Rzadziej jakieś wyjścia wieczorne, bo tych to już nie oświadczam zbyt wiele. Brakuje tych chwil tylko dla siebie, spokojnych takich. Z książką, odległymi krainami i niesamowitymi podróżami w czasie i przestrzeni.

Wieczne przesiadywanie przed komputerem, tabletem czy telefonem przyzwyczaja do intensywnych bodźców. Przewijanie stron, klikanie zdjęć i czytanie prostych i powierzchownych komunikatów musi mieć swoje konsekwencje. Jesteśmy przebodźcowani, a to sprawia, że tracimy umiejętność refleksji nad tym, co czytamy, a nasza kreatywność maleje. Już znam zatem powód moich problemów z koncentracją. Na szczęście wszystkie te zmiany w mózgu da się odwrócić.

Relaksujące i piękne miejsce do czytania to ważny aspekt dla każdego mola książkowego (którym mam w planie zostać w najbliższym czasie;)). I ja sobie taki zorganizowałam, co i Wam polecam! Do Waszego własnego kącika czytelniczego będziecie potrzebowali:

-Wygodnego fotela

 Ja lubię takie z naturalnych tkanin oraz w neutralnych kolorach, do mojej czytelni wybrałam bujany GRÖNADAL. Bujanie na nim relaksuje nas wszystkich! Oczywiście każdy z nas powinien na własnej skórze wypróbować który fotel będzie nam najbardziej odpowiadał i pasował do wnętrza. W IKEA znajdziemy piękne fotele tapicerowane, rattanowe, a nawet takie ze stolikiem i lampką w komplecie- model DELAKTIG.

Oczywiście warto tutaj wspomnieć również o klasykach- POANG i STRANDMON. Oba są idealne na długie godziny z książką i oba możemy mieć w komplecie z pasującym podnóżkiem. Dodatkowo ten pierwszy delikatnie się kołysze i dopasowuje do ciała.

fotel1
Fotel STRANDMON
fotel4
Fotel POANG

I muszę Wam jeszcze wspomnieć o fotelu, który też totalnie zawrócił mi w głowie 😉 Tym przystojniakiem jest VEDBO. Jest już na tyle sławny, że nawet trafił na okładkę nowego katalogu i wiem, że już szalejecie na jego punkcie (jak to z celebrytami bywa). Oprócz niezaprzeczalnej urody jest mega wygodny. A wysokie oparcie jest stworzone do przesiadywania z książką. Macie trzy kolory do wyboru i wszystkie są piękne!

fotel
Fotel VEDBO

-Praktycznej lampy

Najlepsza to taka, która ma łagodne i delikatne światło oraz można kąt jego świecenia. Moja to podłogowa YPPERLIG. Ma wbudowany bezstopniowy przyciemniacz, co oznacza, że można włączać, wyłączać i przyciemniać oświetlenie lekkim dotykiem palca. Ma nieoślepiające światło, a ramię lampy i klosz są regulowane. Jest to lampa LED, co oznacza, że zużywa o 85% mniej energii i wystarcza na 25 razy dłużej niż tradycyjne żarówki. A do tego jest minimalistyczna i piękna.

lampa
Lampa YPPERLIG

Jeżeli nie macie miejsca lub budżetu na dużą lampę podłogową to super wyjściem może okazać się taka montowana na ściana lub z klipsem, np. JANSJÖ. Jest mała, zgrabna i jej światło można skierować w dowolne miejsce. W dodatku ma super cenę!

-Regału na książki

Świetnie sprawdzi się tu seria BILLY lub KALLAX. Obie możemy dopasować do swoich możliwości finansowych i przestrzennych i zrobić z nich taki projekt i tak je zaaranżować, że gościom kopara opadnie. Uwielbiam oglądać jak różni ludzie, różnie interpretują te regały.

Hitem dla mnie jest seria EKET. Jest to chyba najbardziej funkcjonalna linia do przechowywania IKEA. Daje miliony możliwości personalizacji własnego wymarzonego mebla. Możecie wybierać z różnych kombinacji i kolorów. Wszystkie domowe skarby znajdą tutaj swoje miejsce. I oczywiście książki, dużo książek.

eket5

eket2
Seria EKET

-Stolika/podnóżka

 Żeby było nam wygodnie w miejscu do czytania, musimy mieć jakiś stolik, na który można odłożyć książkę, kawę lub podeprzeć nogi. Ja od dawna chorowałam na stołek ALSEDA, który jest zrobiony z włókna bananowca i w końcu stanął w moim kąciku. Jest łatwy do przestawienia, więc może służyć we wszystkich pokojach i na balkonie.

Odkryłam ostatnio też nowość LUNNARP! To stolik, tóry również można przestawiać. Sprawdzi się i w sypialni, i w salonie. MA neutralny kolor i zmieści dużą ilość czasopism i książek, a także znajdzie się na nim miejsce na ulubioną herbatę.

 

Coś miękkiego do rzucenia na krzesło

Aby było wygodnie, w czytelni używam też mojego ulubionego dywanika LUDDE jako miękkiej podkładki na siedzisko. Uwielbiam tę skórę, jest mega wytrzymała, miła w dotyku, grzeje i można ja prać w pralce!

-Dla przyjemnej atmosfery

Nie byłabym sobą gdybym nie miała tuta tez najróżniejszych bibelotów-kwiatów, świeczek, pudełek i oczywiście miliarda książek. Czytanie nigdy nie było przyjemniejsze, bo najważniejsze by było to nasze miejsce na ziemi, wypełnione tym, co nam w duszy gra i tym, co nam się podoba.

W moim kąciku wykorzystałam:

Lampa podłogowa YPPERLIG tu

Fotel GRÖNADAL tu

Skóra owcza LUDDE tu

Stołek z włókna bananowca tu

Kosz rattanowy SNIDAD tu

Zestaw pudełek z pokrywką SAMMANHANG tu

Klosze szklane z pokrywką SAMMANHANG tu

Doniczka z gliny INGEFÄRA tu

Pudełko szklane z przykrywką SAMMANHANG tu

Świeczniki Ypperlig tu

 

Wpis powstał we współpracy z IKEA.

 

 

Drewno jest piękne

Drewno to niesamowity materiał- jest wytrzymały, ociepla wnętrze i dodaje mu charakteru. Wprowadza element natury, jest ekologiczne. Drewno bardzo łatwo jest odświeżyć i zmienić jego wygląd. A stare, dotknięte zębem czasu to według mnie najpiękniejsza ozdoba vintage, jaką widziały wnętrza.
Powrót do natury właśnie to mój ulubiony trend ostatnich lat. Wielkie rośliny, florystyczne printy, dużo zieleni, żywe kwiaty (które chyba nigdy mi się nie znudzą i nie wyjdą z mody), naturalne materiały, a do tego oczywiście dużo dużo drewna! Miejska dżungla jeszcze nigdy nie była tak łatwa w aranżacji.
Wracając do drewna, bo to poniekąd o nim chciałam wam napisać kilka słów, ja najbardziej lubię je w opcji natural. Muśnięte jedynie delikatnie olejem lub woskiem. Takie drewno uspokaja i koi zmysły, tworzy harmonijne wnętrze, które żyje. Żyje i daje o wiele więcej komfortu dla ciała i ducha, niż jakikolwiek inny materiał. Do tego jest niesamowicie uniwersalne i pasuje do każdego pomieszczenia. Meble i podłogi zrobione z najlepszych i najtrwalszych gatunków drewna mogą kosztować niemało, ale cena odpowiada jakości i jest to wydatek na wiele lat wspólnego mieszkania, a w domu spędzamy większość życia.
Uwielbiam piękne, porządne zrobione rzeczy, które zachwycają nie tylko formą, ale także są zrobione z solidnych materiałów. Poszukując idealnej szafki pod telewizor trafiłam na markę TAMO i przepadłam na długie godziny. Tak, wybór jednego mebla wydawał mi się niemożliwy, bo ich projekty są po prostu idealne! Ostatecznie udało nam się wybrać tę jedną jedyną o wdzięcznej nazwie KOMODA XO 4, które została dostosowana pod względem wielkości i układu wewnetrznego do naszych potrzeb i choć mieszka u nas już jakiś czas to nie przestajemy się nią zachwycać!
TAMO to trójmiejska manufaktura, która tworzy autorskie meble z drewna. Mają przepiękny showroom połączony ze stolarnią, do którego pojechaliśmy podejrzeć prace nad naszą komodą! Was oczywiście też namawiam do odwiedzenia tego miejsca, które znajduje się w Gdyni, w okolicach portu i mieści w niesamowitym przemysłowym budynku o loftowym klimacie. Wszystkie meble zobaczycie i dotkniecie na miejscu. Bardzo inspirujące miejsce!
TAMO to firma lokalna i korzysta z usług lokalnych rzemieślników i tartaków. Odpowiedzialnie gospodarują odpadami, a ich szafki, komody, stoły czy biurka to nie tylko dzieła sztuki wykonane od podstaw przez utalentowanych ludzi, ale także wytrzymałe użytkowo meble, które będą mi i Wam służyć latami.
Nasza szafka spotkała się na Instagramie z wielkim zainteresowaniem, dostałam od Was tyle wiadomości, że ledwo nadążałam z odpisywaniem, a to może znaczyć tylko tyle, że Was nie zawiodłam i pokazałam kolejną wartą uwagi markę meblarską. Te projekty to jest mistrzostwo świata i na pewno na jednej szafce się nie skończy.
Mam dla Was również kod DEERHOME dający 10% zniżki na meble TAMO (ważny do końca września). Śledźcie też na bieżąco zakładkę promocje, bo można tam ustrzelić piękny mebel w super cenie.

 

Sypialnia moją oazą spokoju

Sypialnia to miejsce, które łączy w sobie różnorakie emocje. Rodzice chowają się w niej przed dziećmi by móc uspokoić skołatane nerwy i odciąć się od zbyt wysokiego poziomu decybeli . Dzieci pragną się tam dostać za wszelką cenę! Ci mali ludzie (nie wiedzieć czemu) wprost ubóstwiają sypiać w łóżku rodziców, skakać po dużym łóżku, a kiedy bałagan w ich pokojach przekracza wszelkie normy umożliwiające swobodne poruszanie się, wtedy rozstawiają się ze swoimi furami lego i pistoletami u starych.
Ja zasadniczo staram się za wszelką cenę zachować to miejsce tylko i wyłącznie dla mnie i męża. Sypialnia dla nas ostoja samotności i spokoju. W innych pomieszczeniach naszego mieszkania jest bardzo trudno skupić się na czymkolwiek, bo bałagan i rozgardiasz który tam panuje skutecznie w tym przeszkadza i uniemożliwia wszelkie techniki relaksacyjne. Dlatego moje dzieci nie mają do niej wstępu.

Poziom stresu u ludzi w dzisiejszym zwariowanym świecie osiągnął apogeum. A jest to główny powód tego, że nie potrafimy cieszyć się życiem, budować dobrych i harmonijnych relacji, cieszyć się z tego, co mamy i po prostu oddychać pełną piersią. Tak, oddech osoby zestresowanej jest krótki i nie dotlenia odpowiednio mózgu. Stresujemy się pieniędzmi, zdrowiem, ale także tym jak wyglądamy, niezrealizowanymi planami czy zawiedzionymi oczekiwaniami. Bardzo ważną rzeczą dla każdego człowieka jest odstresowanie po ciężkim dniu w pracy, odpoczynek od dzieci, które krzyczą i non stop coś chcą, od telefonu, który zabiera nam resztki spokoju. I dlatego uważam, że każdy powinien mieć takie swoje miejsce w domu, w którym może się zamknąć, odpocząć i odbudować pozytywne nastawienie do świata. Najlepsza do tego jest bez wątpienia sypialnia z całym arsenałem czasoumilaczy.Jak już wcześniej wspomniałam, w sypialni mam zawsze porządek (no może czasami w trakcie zdjęć trochę nabałaganię), nie pozwalam dzieciom psuć jej harmonii rozwalonymi zabawkami i rozrzuconymi poduszkami. Dzięki temu zawsze, gdy tam wchodzę mogę się momentalnie wyciszyć i zrelaksować. Nie wiem jak wy, ale ja jak widzę jakiś bałagan to mam z tyłu głowy, że muszę go posprzątać i już mam lekki stresik 😉

syp4
Źródło IKEA

ARANŻACJA
Jeżeli chodzi o aranżację przestrzeni to w sypialni lubię mieć dużo tekstyliów z miłych i naturalnych materiałów. Kocham len, jest piękny, naturalny i oddycha. Jego połyskująca faktura sprawia, że jest dla mnie królem wśród tkanin. Relaks w takiej pościeli to czysta przyjemność, a jeżeli jest jeszcze w kolorze pięknego lazuru tak to mamy wrażenie jakbyśmy dryfowali niemalże w toni morskiej. Czy może być milszy sposób na lekturę ulubionej książki?
Kolejną ważną rzeczą jeżeli chodzi o miłą atmosferę są świece, zarówno te zapachowe jak i najzwyklejsze, minimalistyczne, które dają poczucie jeszcze większej przytulności i uspokoją nawet największego nerwusa. Te mini światełka niezmiennie poprawiają mi humor. Polecam Waszej uwadze zestaw świeczników YPPERLIG. Jak je moje oczy ujrzały od razu znalazły miejsce na mojej półeczce. Od samego patrzenia na te minimalistyczne cuda robi mi się jakoś przyjemniej.
Nie ma relaksu przy porcji świeżej prasy lub wciągającej książce bez delikatnego i stonowanego światła lampki nocnej. Jeżeli dotąd nie znaleźliście odpowiedniej to spodoba Wam się na pewno YPPERLIG. Jej delikatny szary kolor świetnie wtapia się w krajobraz sypialni. Nie oślepia, co ma kluczowe znaczenie jeżeli chodzi o strefę relaksu.
Jeżeli planujecie zaaranżować taką strefę relaksu dla siebie to rekomenduję również dywanik LUDDE. Nic lepiej nie ogrzeje Wam stóp niż to przyjemne futerko.

IKEA3
Źródło IKEA

USTAWIENIE MEBLI
Jeżeli sypialnia ma Was zachęcać do odpoczynku konieczne jest odpowiednie ustawienie mebli w pomieszczeniu. Najlepiej wg zasad Feng Shui jest ustawić je tak, żeby miało wezgłowie na ścianie. Wtedy będziemy mieli poczucie bezpieczeństwa i nie za blisko okna, żeby światło wpadające przez ono nie przeszkadzało w odpoczynku. Dobrze jest wybierać taką ramę, która jest zrobiona z naturalnych materiałów. My mamy właśnie takie z już niedostępnej w IKEI serii MANDAL, ale bardzo podoba mi się seria BJÖRKSNÄS, która jest z aktualnej kolekcji.

ikea-ikea-solid-wood-bjorksnas-bed__1364493271738-s5
Źródło IKEA
Screenshot (1)
Źródło IKEA

Telefon i komputer powinniśmy wynieść z sypialni, gdy udajemy się na wypoczynek. Emitują one bowiem promieniowanie, które nie pozwala się zrelaksować i powoduje rozdrażnienie następnego dnia. A dobry sen to pierwszy krok do lepszego samopoczucia psychicznego i odporności na stres.

IKEA2
Źródło IKEA

NASTAWIENIE
Pamiętajmy, że odpowiednie nastawienie potrafi zdziałać cuda. Dostrzegajmy co dobrego nas spotyka, praktykujmy dobre nawyki myślowe, a na pewno wpłynie to na obniżenie poziomu stresu. Wieczorne wyciszenie i uspokojenie myśli we własnej miło zaaranżowanej sypialni sprawi, że nasz sen będzie dużo bardziej regenerujący i będziemy budzić się pełni energii!

W mojej miłej sypialni wykorzystałam:

Lampka YPPERLIG 

Pościel PUDERVIVA

Wazon GRADVIS

Kubki ÖVERSIKT

Świeczniki YPPERLIG

Dywanik LUDDE

Kosz FLÅDIS

Kosz z filcu PUDDA

Wpis powstał we współpracy z IKEA.