Dom-azyl w środku miasta

Nowy katalog IKEA to jak św. Mikołaj w środku lata. Gładkie i pachnące drukiem strony są chyba najbardziej wyczekiwaną przesyłką końca wakacji. Już jako dziecko niecierpliwie go wyglądałam, a  gdy w końcu wpadał w moje ręce godzinami go przeglądałam i planowałam co kupię jak będę dorosła. Oczywiście, już kompletnie nie pamiętam, co wtedy mi się podobało i oczywiście mam już zupełnie inny gust, ale nadal nowy katalog wywołuje u mnie te same emocje i jak co roku robię długą listę zakupów.

Nowy katalog  jak zwykle mnie zachwycił. Już sama okładka sprawiła, że mocniej zabiło mi serce, ale o tym za chwilę. Tegoroczny jest podzielony na siedem różnych home’ów. Każdy otwiera się na różne potrzeby w zależności od tego, kto w nich mieszka. Mi najbardziej przypadł do gustu dom „ Azyl w środku miasta” czyli taki, w którym od samego wejścia czujemy się zrelaksowani i odczuwamy ulgę. Jest to bowiem miejsce jasne, przyjemne, stworzone do wypoczynku po ciężkim dniu pracy. Są tu miękkie, jasne tkaniny, wygodna sofa lub fotel, jasne drewno i dużo poduszek. Wszystko to sprawia, że możemy poczuć się jak u siebie i zrelaksować. Harmonia i spokój to hasła przewodnie tej aranżacji.

Home, który wydaje mi się najbliższy  znajduje się w katalogu jako pierwszy. Jest co prawda trochę jaśniejszy niż mój własny salon, ale czułabym się tam jak w domu! Głównym punktem jest oczywiście duża, miękka sofa GRÖNLID w kolorze łagodnej bieli i równie miękki i przyjemny dywan z długim włosiem VINDUM. Jest też szezlong z lampą idealny do codziennego odpoczynku i zasłony AINA do samej podłogi, które dają poczucie intymności i pozwalają na zmianę natężenia światła wedle naszych własnych potrzeb. Odrobina zieleni w postaci drzewka oliwnego (które jest symbolem spokoju) to miły akcent, który daje poczucie obcowania z naturą i wprowadza harmonię. Ja wielbię miłością bezwzględną wszelkie dziergane dodatki-pledy, koce, pufy, poduszki, a ich w tej aranżacji nie zabrakło. Siedzisko SANDARED aż się prosi, żeby na nim rozłożyć zmęczone stopy. A jasny, drewniany stolik LISABO jest idealny do odłożenia magazynów i relaksującej herbatki. Jak większość z Was zauważyła zapewne, wszystko jest bardzo w moim stylu, bo ja uwielbiam odpoczywać w przyjemnym otoczeniu.

ikea-catalog

Od samego początku, od kiedy zaczęliśmy aranżować nasze mieszkanie bardzo zależało nam na tym, aby była to taka oaza spokoju, przyjemne i przytulne miejsce, do którego wszyscy będziemy chcieli wracać. Żeby każdy miał ochotę rozwalić się na kanapie z nogami do góry i odetchnąć. Nowy katalog napawał mnie chęcią by wprowadzić tutaj trochę więcej jasnych kolorów i pasteli. Kolejny raz przekonałam się, że kilka dodatków może niesamowicie odmienić wnętrze.  Ja wybrałam dwie nowości- poszewki ELDTÖREL i SKÄGGÖRT, obie mają piękne i łagodne wzory i są oczywiście bawełniane. A ich cena uradowała nawet mojego męża, który jak sam powtarza hoduje węża w kieszeni 😉 Poduszki kolorystycznie pasują do mojego kolejnego nabytku- fotela VEDBO. Jest to chyba najpiękniejszy fotel, jaki kiedykolwiek widziałam. I ten brudny róż! J Niestety jak to zwykle u nas bywa oblazły go nasze dzieci i przez pierwsze dni ciężko będzie tu się usadowić z książką. Ale jest piękny, wygodny i sprawia, że nasz livingroom niesamowicie łagodnieje. Co ciekawe, pomimo koloru nie zniechęcił do siebie mojego małżonka, który własnoręcznie, pod zasłoną nocy upychał go do bagażnika. A jasny, drewniany stolik LISABO jest idealny do odłożenia magazynów i relaksującej herbatki.

Przy okazji wizyty w IKEA nie mogłam nie zauważyć nowych, pastelowych wazoników GRADVIS. Jest to seria, która kojarzy mi się bardzo skandynawsko i stanowi te dodatki do domu, do których zdecydowanie mam słabość. Czuję się bardzo nieswojo, gdy nie mam świeżych kwiatów, uwielbiam na nie patrzeć i dodają moim zdaniem takiej miłej atmosfery i przytulności. A jak jest dużo kwiatów to trzeba do nich dużo wazonów.

Jakiś czas temu pokazywałam Wam już mój nowy kosz SNIDAD. Jak tylko zobaczyłam go w nowościach zapragnęłam go mieć. Pomieścił wszystkie nasze koce, bez których nie wyobrażam sobie miłego wieczoru na sofie. Lubię porządek, a w tym pojemnym koszu wszystkie tekstylia z salonu można łatwo ułożyć.

W temacie porządku, szklane pudełko z przykrywką SAMMANHANG to świetny sposób na szybkie uporządkowanie biżuterii, która niegdyś leżała rozłożona gdzie popadnie, teraz jest bezpieczna i nie na widoku. Cena tego pudełka również mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła.

Wypoczynek na własnym fotelu pod kocykiem nie byłby tak przyjemny gdyby nie kubek gorącej herbaty lub kawy. Wszyscy lubimy pić i jeść przed telewizorem, ale szczególnie ja nie lubię odbitych kółek na stole i plam na dywanie. Tace MEDFÖRA to był mój kolejny cel wyprawy do IKEA. Zobaczyłam je w katalogu i trafiły na moją listę must-have.

Nadadzą się zarówno jako podkładka pod kawkę, jak i przekąski. Moje dzieci dwie podkradły do swoich zabaw Lego, więc każdy spełnił swoje potrzeby. Aaaa dodam, że tace są dwustronne, więc łatwo jest zmienić aranżację stołu przekręcając je na drugą stronę 🙂

Co roku wydaje mi się, że nowy katalog nie może mnie bardziej zaskoczyć. I jak co roku się mylę. Aranżacje i design nowych produktów przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Na szczęście nie trzeba od razu ogromnego remontu, żeby zmienić atmosferę w domu. Kilka poduszek, kosz czy nowe zasłonki mogą z powodzeniem odświeżyć wnętrze. Jeżeli Wasze życie, tak jak moje przypomina bieganinę i nie umiecie zwolnić koniecznie zajrzyjcie do nowego katalogu IKEI tam więcej produktów, które zmienią Wasze salony w prawdziwe azyle w środku miasta.

Do mojego azylu w środku miasta wykorzystałam:

fotel VEDBO

kosz SNIDAD

poszewka w kropki SKÄGGÖRT

poszewka różowa we wzory ELDTÖREL

wazoniki GRADVIS

kwiatek w doniczce SUCCULENT

wazon ze szkła BERÄKNA

tace MEDFÖRA

pudełko szklane SAMMANHANG

 

Post powstał we współpracy z IKEA.

 

Tak czyta się przyjemniej

Czytanie to była niewątpliwie jedna z moich ulubionych form relaksu z czasów sprzed dzieci. Jak już nakręciłam się na jakiegoś autora to nie ustałam dopóki nie przeczytałam jego wszystkich książek. Zdarzało mi się kończyć część trylogii i biec natychmiast do księgarni po następny tytuł z serii. Nie wiem, w którym momencie zaczęłam mieć tak mało czasu wolnego (wiem jednak-jak się pojawiły dzieci) by czytać jedynie tytuły, które recenzowałam na blogu i Instagramie.

Im więcej mam obowiązków, tym częściej ze zmęczenia sięgam po pilota lub telefon. Wieczory najczęściej kończą się serialem i scrollowaniem internetu, a weekendy to wieczna gonitwa w poszukiwaniu rozrywek dla dzieci, jadła (tak gotowanie dla dwóch rosnących w zawrotnym tempie chłopców to nie lada harówa) i nieudolne próby ogarnięcia bałaganu w domu. Rzadziej jakieś wyjścia wieczorne, bo tych to już nie oświadczam zbyt wiele. Brakuje tych chwil tylko dla siebie, spokojnych takich. Z książką, odległymi krainami i niesamowitymi podróżami w czasie i przestrzeni.

Wieczne przesiadywanie przed komputerem, tabletem czy telefonem przyzwyczaja do intensywnych bodźców. Przewijanie stron, klikanie zdjęć i czytanie prostych i powierzchownych komunikatów musi mieć swoje konsekwencje. Jesteśmy przebodźcowani, a to sprawia, że tracimy umiejętność refleksji nad tym, co czytamy, a nasza kreatywność maleje. Już znam zatem powód moich problemów z koncentracją. Na szczęście wszystkie te zmiany w mózgu da się odwrócić.

Relaksujące i piękne miejsce do czytania to ważny aspekt dla każdego mola książkowego (którym mam w planie zostać w najbliższym czasie;)). I ja sobie taki zorganizowałam, co i Wam polecam! Do Waszego własnego kącika czytelniczego będziecie potrzebowali:

-Wygodnego fotela

 Ja lubię takie z naturalnych tkanin oraz w neutralnych kolorach, do mojej czytelni wybrałam bujany GRÖNADAL. Bujanie na nim relaksuje nas wszystkich! Oczywiście każdy z nas powinien na własnej skórze wypróbować który fotel będzie nam najbardziej odpowiadał i pasował do wnętrza. W IKEA znajdziemy piękne fotele tapicerowane, rattanowe, a nawet takie ze stolikiem i lampką w komplecie- model DELAKTIG.

Oczywiście warto tutaj wspomnieć również o klasykach- POANG i STRANDMON. Oba są idealne na długie godziny z książką i oba możemy mieć w komplecie z pasującym podnóżkiem. Dodatkowo ten pierwszy delikatnie się kołysze i dopasowuje do ciała.

fotel1
Fotel STRANDMON
fotel4
Fotel POANG

I muszę Wam jeszcze wspomnieć o fotelu, który też totalnie zawrócił mi w głowie 😉 Tym przystojniakiem jest VEDBO. Jest już na tyle sławny, że nawet trafił na okładkę nowego katalogu i wiem, że już szalejecie na jego punkcie (jak to z celebrytami bywa). Oprócz niezaprzeczalnej urody jest mega wygodny. A wysokie oparcie jest stworzone do przesiadywania z książką. Macie trzy kolory do wyboru i wszystkie są piękne!

fotel
Fotel VEDBO

-Praktycznej lampy

Najlepsza to taka, która ma łagodne i delikatne światło oraz można kąt jego świecenia. Moja to podłogowa YPPERLIG. Ma wbudowany bezstopniowy przyciemniacz, co oznacza, że można włączać, wyłączać i przyciemniać oświetlenie lekkim dotykiem palca. Ma nieoślepiające światło, a ramię lampy i klosz są regulowane. Jest to lampa LED, co oznacza, że zużywa o 85% mniej energii i wystarcza na 25 razy dłużej niż tradycyjne żarówki. A do tego jest minimalistyczna i piękna.

lampa
Lampa YPPERLIG

Jeżeli nie macie miejsca lub budżetu na dużą lampę podłogową to super wyjściem może okazać się taka montowana na ściana lub z klipsem, np. JANSJÖ. Jest mała, zgrabna i jej światło można skierować w dowolne miejsce. W dodatku ma super cenę!

-Regału na książki

Świetnie sprawdzi się tu seria BILLY lub KALLAX. Obie możemy dopasować do swoich możliwości finansowych i przestrzennych i zrobić z nich taki projekt i tak je zaaranżować, że gościom kopara opadnie. Uwielbiam oglądać jak różni ludzie, różnie interpretują te regały.

Hitem dla mnie jest seria EKET. Jest to chyba najbardziej funkcjonalna linia do przechowywania IKEA. Daje miliony możliwości personalizacji własnego wymarzonego mebla. Możecie wybierać z różnych kombinacji i kolorów. Wszystkie domowe skarby znajdą tutaj swoje miejsce. I oczywiście książki, dużo książek.

eket5

eket2
Seria EKET

-Stolika/podnóżka

 Żeby było nam wygodnie w miejscu do czytania, musimy mieć jakiś stolik, na który można odłożyć książkę, kawę lub podeprzeć nogi. Ja od dawna chorowałam na stołek ALSEDA, który jest zrobiony z włókna bananowca i w końcu stanął w moim kąciku. Jest łatwy do przestawienia, więc może służyć we wszystkich pokojach i na balkonie.

Odkryłam ostatnio też nowość LUNNARP! To stolik, tóry również można przestawiać. Sprawdzi się i w sypialni, i w salonie. MA neutralny kolor i zmieści dużą ilość czasopism i książek, a także znajdzie się na nim miejsce na ulubioną herbatę.

 

Coś miękkiego do rzucenia na krzesło

Aby było wygodnie, w czytelni używam też mojego ulubionego dywanika LUDDE jako miękkiej podkładki na siedzisko. Uwielbiam tę skórę, jest mega wytrzymała, miła w dotyku, grzeje i można ja prać w pralce!

-Dla przyjemnej atmosfery

Nie byłabym sobą gdybym nie miała tuta tez najróżniejszych bibelotów-kwiatów, świeczek, pudełek i oczywiście miliarda książek. Czytanie nigdy nie było przyjemniejsze, bo najważniejsze by było to nasze miejsce na ziemi, wypełnione tym, co nam w duszy gra i tym, co nam się podoba.

W moim kąciku wykorzystałam:

Lampa podłogowa YPPERLIG tu

Fotel GRÖNADAL tu

Skóra owcza LUDDE tu

Stołek z włókna bananowca tu

Kosz rattanowy SNIDAD tu

Zestaw pudełek z pokrywką SAMMANHANG tu

Klosze szklane z pokrywką SAMMANHANG tu

Doniczka z gliny INGEFÄRA tu

Pudełko szklane z przykrywką SAMMANHANG tu

Świeczniki Ypperlig tu

 

Wpis powstał we współpracy z IKEA.

 

 

Drewno jest piękne

Drewno to niesamowity materiał- jest wytrzymały, ociepla wnętrze i dodaje mu charakteru. Wprowadza element natury, jest ekologiczne. Drewno bardzo łatwo jest odświeżyć i zmienić jego wygląd. A stare, dotknięte zębem czasu to według mnie najpiękniejsza ozdoba vintage, jaką widziały wnętrza.
Powrót do natury właśnie to mój ulubiony trend ostatnich lat. Wielkie rośliny, florystyczne printy, dużo zieleni, żywe kwiaty (które chyba nigdy mi się nie znudzą i nie wyjdą z mody), naturalne materiały, a do tego oczywiście dużo dużo drewna! Miejska dżungla jeszcze nigdy nie była tak łatwa w aranżacji.
Wracając do drewna, bo to poniekąd o nim chciałam wam napisać kilka słów, ja najbardziej lubię je w opcji natural. Muśnięte jedynie delikatnie olejem lub woskiem. Takie drewno uspokaja i koi zmysły, tworzy harmonijne wnętrze, które żyje. Żyje i daje o wiele więcej komfortu dla ciała i ducha, niż jakikolwiek inny materiał. Do tego jest niesamowicie uniwersalne i pasuje do każdego pomieszczenia. Meble i podłogi zrobione z najlepszych i najtrwalszych gatunków drewna mogą kosztować niemało, ale cena odpowiada jakości i jest to wydatek na wiele lat wspólnego mieszkania, a w domu spędzamy większość życia.
Uwielbiam piękne, porządne zrobione rzeczy, które zachwycają nie tylko formą, ale także są zrobione z solidnych materiałów. Poszukując idealnej szafki pod telewizor trafiłam na markę TAMO i przepadłam na długie godziny. Tak, wybór jednego mebla wydawał mi się niemożliwy, bo ich projekty są po prostu idealne! Ostatecznie udało nam się wybrać tę jedną jedyną o wdzięcznej nazwie KOMODA XO 4, które została dostosowana pod względem wielkości i układu wewnetrznego do naszych potrzeb i choć mieszka u nas już jakiś czas to nie przestajemy się nią zachwycać!
TAMO to trójmiejska manufaktura, która tworzy autorskie meble z drewna. Mają przepiękny showroom połączony ze stolarnią, do którego pojechaliśmy podejrzeć prace nad naszą komodą! Was oczywiście też namawiam do odwiedzenia tego miejsca, które znajduje się w Gdyni, w okolicach portu i mieści w niesamowitym przemysłowym budynku o loftowym klimacie. Wszystkie meble zobaczycie i dotkniecie na miejscu. Bardzo inspirujące miejsce!
TAMO to firma lokalna i korzysta z usług lokalnych rzemieślników i tartaków. Odpowiedzialnie gospodarują odpadami, a ich szafki, komody, stoły czy biurka to nie tylko dzieła sztuki wykonane od podstaw przez utalentowanych ludzi, ale także wytrzymałe użytkowo meble, które będą mi i Wam służyć latami.
Nasza szafka spotkała się na Instagramie z wielkim zainteresowaniem, dostałam od Was tyle wiadomości, że ledwo nadążałam z odpisywaniem, a to może znaczyć tylko tyle, że Was nie zawiodłam i pokazałam kolejną wartą uwagi markę meblarską. Te projekty to jest mistrzostwo świata i na pewno na jednej szafce się nie skończy.
Mam dla Was również kod DEERHOME dający 10% zniżki na meble TAMO (ważny do końca września). Śledźcie też na bieżąco zakładkę promocje, bo można tam ustrzelić piękny mebel w super cenie.

 

Sypialnia moją oazą spokoju

Sypialnia to miejsce, które łączy w sobie różnorakie emocje. Rodzice chowają się w niej przed dziećmi by móc uspokoić skołatane nerwy i odciąć się od zbyt wysokiego poziomu decybeli . Dzieci pragną się tam dostać za wszelką cenę! Ci mali ludzie (nie wiedzieć czemu) wprost ubóstwiają sypiać w łóżku rodziców, skakać po dużym łóżku, a kiedy bałagan w ich pokojach przekracza wszelkie normy umożliwiające swobodne poruszanie się, wtedy rozstawiają się ze swoimi furami lego i pistoletami u starych.
Ja zasadniczo staram się za wszelką cenę zachować to miejsce tylko i wyłącznie dla mnie i męża. Sypialnia dla nas ostoja samotności i spokoju. W innych pomieszczeniach naszego mieszkania jest bardzo trudno skupić się na czymkolwiek, bo bałagan i rozgardiasz który tam panuje skutecznie w tym przeszkadza i uniemożliwia wszelkie techniki relaksacyjne. Dlatego moje dzieci nie mają do niej wstępu.

Poziom stresu u ludzi w dzisiejszym zwariowanym świecie osiągnął apogeum. A jest to główny powód tego, że nie potrafimy cieszyć się życiem, budować dobrych i harmonijnych relacji, cieszyć się z tego, co mamy i po prostu oddychać pełną piersią. Tak, oddech osoby zestresowanej jest krótki i nie dotlenia odpowiednio mózgu. Stresujemy się pieniędzmi, zdrowiem, ale także tym jak wyglądamy, niezrealizowanymi planami czy zawiedzionymi oczekiwaniami. Bardzo ważną rzeczą dla każdego człowieka jest odstresowanie po ciężkim dniu w pracy, odpoczynek od dzieci, które krzyczą i non stop coś chcą, od telefonu, który zabiera nam resztki spokoju. I dlatego uważam, że każdy powinien mieć takie swoje miejsce w domu, w którym może się zamknąć, odpocząć i odbudować pozytywne nastawienie do świata. Najlepsza do tego jest bez wątpienia sypialnia z całym arsenałem czasoumilaczy.Jak już wcześniej wspomniałam, w sypialni mam zawsze porządek (no może czasami w trakcie zdjęć trochę nabałaganię), nie pozwalam dzieciom psuć jej harmonii rozwalonymi zabawkami i rozrzuconymi poduszkami. Dzięki temu zawsze, gdy tam wchodzę mogę się momentalnie wyciszyć i zrelaksować. Nie wiem jak wy, ale ja jak widzę jakiś bałagan to mam z tyłu głowy, że muszę go posprzątać i już mam lekki stresik 😉

syp4
Źródło IKEA

ARANŻACJA
Jeżeli chodzi o aranżację przestrzeni to w sypialni lubię mieć dużo tekstyliów z miłych i naturalnych materiałów. Kocham len, jest piękny, naturalny i oddycha. Jego połyskująca faktura sprawia, że jest dla mnie królem wśród tkanin. Relaks w takiej pościeli to czysta przyjemność, a jeżeli jest jeszcze w kolorze pięknego lazuru tak to mamy wrażenie jakbyśmy dryfowali niemalże w toni morskiej. Czy może być milszy sposób na lekturę ulubionej książki?
Kolejną ważną rzeczą jeżeli chodzi o miłą atmosferę są świece, zarówno te zapachowe jak i najzwyklejsze, minimalistyczne, które dają poczucie jeszcze większej przytulności i uspokoją nawet największego nerwusa. Te mini światełka niezmiennie poprawiają mi humor. Polecam Waszej uwadze zestaw świeczników YPPERLIG. Jak je moje oczy ujrzały od razu znalazły miejsce na mojej półeczce. Od samego patrzenia na te minimalistyczne cuda robi mi się jakoś przyjemniej.
Nie ma relaksu przy porcji świeżej prasy lub wciągającej książce bez delikatnego i stonowanego światła lampki nocnej. Jeżeli dotąd nie znaleźliście odpowiedniej to spodoba Wam się na pewno YPPERLIG. Jej delikatny szary kolor świetnie wtapia się w krajobraz sypialni. Nie oślepia, co ma kluczowe znaczenie jeżeli chodzi o strefę relaksu.
Jeżeli planujecie zaaranżować taką strefę relaksu dla siebie to rekomenduję również dywanik LUDDE. Nic lepiej nie ogrzeje Wam stóp niż to przyjemne futerko.

IKEA3
Źródło IKEA

USTAWIENIE MEBLI
Jeżeli sypialnia ma Was zachęcać do odpoczynku konieczne jest odpowiednie ustawienie mebli w pomieszczeniu. Najlepiej wg zasad Feng Shui jest ustawić je tak, żeby miało wezgłowie na ścianie. Wtedy będziemy mieli poczucie bezpieczeństwa i nie za blisko okna, żeby światło wpadające przez ono nie przeszkadzało w odpoczynku. Dobrze jest wybierać taką ramę, która jest zrobiona z naturalnych materiałów. My mamy właśnie takie z już niedostępnej w IKEI serii MANDAL, ale bardzo podoba mi się seria BJÖRKSNÄS, która jest z aktualnej kolekcji.

ikea-ikea-solid-wood-bjorksnas-bed__1364493271738-s5
Źródło IKEA
Screenshot (1)
Źródło IKEA

Telefon i komputer powinniśmy wynieść z sypialni, gdy udajemy się na wypoczynek. Emitują one bowiem promieniowanie, które nie pozwala się zrelaksować i powoduje rozdrażnienie następnego dnia. A dobry sen to pierwszy krok do lepszego samopoczucia psychicznego i odporności na stres.

IKEA2
Źródło IKEA

NASTAWIENIE
Pamiętajmy, że odpowiednie nastawienie potrafi zdziałać cuda. Dostrzegajmy co dobrego nas spotyka, praktykujmy dobre nawyki myślowe, a na pewno wpłynie to na obniżenie poziomu stresu. Wieczorne wyciszenie i uspokojenie myśli we własnej miło zaaranżowanej sypialni sprawi, że nasz sen będzie dużo bardziej regenerujący i będziemy budzić się pełni energii!

W mojej miłej sypialni wykorzystałam:

Lampka YPPERLIG 

Pościel PUDERVIVA

Wazon GRADVIS

Kubki ÖVERSIKT

Świeczniki YPPERLIG

Dywanik LUDDE

Kosz FLÅDIS

Kosz z filcu PUDDA

Wpis powstał we współpracy z IKEA.

Nowy kolor na ścianach

Jeżeli cały czas się zastanawiacie nad zmianą koloru ścian, ale boicie się zrezygnować z bieli to ten wpis jest dla Was! Ja zatwardziała amatorka bieli mam szare ściany i jestem zachwycona!

Nadal nie mogę się nadziwić, że udało się nam zrealizować kolejny szalony plan remontowy. No przecież mogliśmy sobie siedzieć, odpoczywać, czytać książki i chodzić do kina i na kawę. Może nawet wylegiwać się na plaży i zjadać tony lodów. Jak to zwykle u nas bywa stało się zupełnie inaczej i o odpoczynku nie było mowy 😉

Już drugi rok z rzędu sprzedaliśmy chłopców do babci na wakacje. Rok temu był Paryż, w tym było malowanie 😀 Działania nasze odbiły się szerokim echem wśród znajomych, którzy w większości pukali się w głowy! Przecież nasi rodzice malowali chałupy podczas wyjazdów dzieci na kolonie, w dzisiejszych czasach się balanguje albo bierze malarza i wybywa na tydzień. No, a my zrobiliśmy po swojemu i mamy satysfakcję milion. Mój mąż okazał się wyśmienitym malarzem i 5 dni później mamy dwie piękne ściany w kolorze Merino! A powiem Wam, że normalnie chodziliśmy do pracy przez te wszystkie dni, nie mieliśmy urlopu. Jak się chce to wszystko można!

Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że zmiany w naszym otoczeniu wspaniale wpływają na samopoczucie. Ciągłe wpatrywanie się w te same przedmioty i kolory nie działa dobrze na nasze głowy i wprowadza stagnację. Pomalowanie ścian dało mi dużo pozytywnej energii i nowych pomysłów na zdjęcia. Nawet teraz patrząc na to ścienne dzieło uśmiecham się do siebie! Jak miło coś zmienić!

Przy okazji malowania ścian zrobiliśmy także porządek z sufitem. Był malowany ostatnio 6 lat temu przez ekipę dewelopera.

Do prac użyliśmy:

SUFITY- Tikkurila Anti-Reflex White

Tu oczywiście wybraliśmy kolor biały, żeby ładne kontrastował z nowym kolorem ścian. Ta głęboko matowa, wodorozcieńczalna farba niweluje refleksy świetlne wywołujące nierówności podłoża. Mąż był zachwycony tym jak kryje i nie pozostawia smug. Odcień jest piękny, zimny i na dniach chcemy nią pomalować resztę sufitów, bo różnica bardzo rzuca się w oczy. Dodatkowo warto dodać, że farba ma wydłużony czas otwarcia i dokonywaliśmy miejscowych poprawek. Nawet następnego dnia!

ŚCIANY i SUFITY- grunt Tikkurila Optiva Primer

Na wszystkie malowane ściany i sufity zastosowaliśmy grunt Optiva Primer, który ujednolicił powierzchnię i zmniejszył chłonność podłoża. Dzięki temu farba nawierzchniowa nakłada się jednolicie. Baliśmy się trochę koloru na ścianie, że zostaną smugi. Nic z tych rzeczy. Grunt Tikkurila Optiva Primer można barwic w mieszalniku, więc jeżeli planujecie malowanie zwłaszcza na ciemne kolory to uzyskacie jeszcze lepsze krycie.

KOLOR- Tikkurila Optiva Matt 5

Do ścian wybraliśmy lateksową farbę Tikkurila. Świetnie kryje i ma podwyższoną odporność na plamy, zabrudzenia i kurz. Jest odporna na zmywanie i szorowanie. U nas, w jednym rogu farba zeszła z taśmą (prawdopodobnie niedokładnie przygotowaliśmy powierzchnię w tym miejscu), ale poprawienie i domalowanie zajęło 5 minut i nie ma śladu po pomyłce. Kolor jest jednolity!

My zdecydowaliśmy się na ocień MERINO. Pochodzi z palety kolorów Tikkurila Minerals. Rozważaliśmy trzy kolory, które pasowałyby do naszej granatowej sofy- Piazza, Secret oraz Merino właśnie. Padło na ten ostatni i podoba nam się bardzo! „Kolekcja Minerals łączy klasyczne żywioły, jak ziemia i powietrze. Przenosi nas nad morze o świcie, gdzie woda otula czerwonawe klify i obmywa kamienie, delikatnie rzeźbione przez żywioły”. Nasz kolor jest bardzo uspakajający, delikatny i neutralny. Nie zabiera wizualnie przestrzeni i nie przytłacza. Świetnie komponuje się z drewnem, marmurem w naszym stoliku kawowym i przyjemną fakturą weluru kanapy. Wreszcie pasuje do szarych dodatków, których mamy dość dużo i jest pięknym tłem do świeżych kwiatów. Jeżeli w dzisiejszym szybkim tempie życia potrzebujecie wytchnienia to kolory Minerals są dla Was!

Użyte przez nas farby Tikkurila są ekologiczne, bezpieczne dla środowiska i zdrowia. Malowanie może być przyjemne zwłaszcza, gdy efekt końcowy jest tak piękny! Zobaczcie sami:

Dlaczego lubimy siedzieć na balkonie

Zdarza mi się często jeździć do Warszawy i zawsze wtedy śpię u znajomych (dzięki Karolina i Tomek!). I każdy, absolutnie każdy wieczór kończy się długimi rozmowami na balkonie. Kiedy ma się dzieci wyjście na pizzę czy kawę nie jest już takie proste. A balkon? Jest to takie miejsce, które niby jest w domu, a jednak trochę poza nim. Niby odgrodzone od świata, a jednak daje poczucie bycia wśród ludzi. Słyszymy z niego odgłosy świata-rozmów, psów, ptaków, owadów…czujemy się tak jakbyśmy wyszli, a przecież nadal mamy szczyptę prywatności-jesteśmy w domu.
Kocham oglądać letnie zielony balkony. Są wtedy jakby częścią miasta, podwórek, ulic. Wychodząc na nie jesteśmy już tam, gdzie są inni ludzie, a wcale nie musimy zakładać butów. Obserwujemy sąsiadów, którzy śmieją się przy popołudniowej herbacie czy wyprowadzają w laczkach psa na spacer. Jesteśmy w stanie na maksa skupić się na tym, co nas otacza. Nie rozprasza nas widok nieumytych kubków i nieuprzątniętych zabawek. Jesteśmy tu i teraz, żyjąc tym, co nas otacza.
Oczywiście na balkonie nie sposób siedzieć niezauważonym. A to trzeba się przywitać z Kasią spod dwójki (buziaki Kasia!), a to porozmawiać z Kamilą spod dwudziestki (buziaki Kamila :*), ale jednocześnie jakaś doza prywatności zostaje zachowana. Możemy wyjść w szlafroku i turbanie, a nawet rozłożyć się w stroju kąpielowym na wygodnym fotelu. Sąsiedzi może i to zauważą, ale przyglądać się nie wypada 😉 A gdyby ktoś przypadkiem zobaczył to i owo to mamy zawsze wyjście z sytuacji-szybki skok do mieszkania. Pogawędki na balkonach to już codzienny rytuał. Spotkanie z sąsiadem zza ściany nigdy nie było prostsze. Wymiana uprzejmości to nie wszystko, nagłe spotkanie z sąsiadem na balkonie może zaowocować cennymi informacjami z cyklu gdzie są najkrótsze kolejki do alergologa czy sprzedają najpiękniejsze maliny.
Inna sprawa to konsumpcja na balkonie. Każdy dobrze wie, że jedzenie najlepiej smakuje na powietrzu. W przypadku braku możliwości piknikowania nad jeziorem albo w ogrodzie polecam z całego serca spożywanie posiłków w gronie rodzinnym na balkonie. A z doświadczenia Wam powiem, że i napoje cudownie chłodzą i smakują w ciepłym dzień na mieszkaniowym cypelku. Możecie do tego celu przygotować lemoniadę w karafce (link do karafki), a serwować ją w pięknych kieliszkach.
Balkon to może być namiastka prawdziwego ogrodu w mieście. Hodujecie zioła, warzywa czy pelargonie? To może przynieść Wam naprawdę dużo satysfakcji. Odpowiednio zaaranżowany tarasik może zmieścić sporo roślinek i stać się przydomową grządką. Dbanie o nią i podlewanie to dla niektórych dobra forma odstresowania.
Balkon może być znakomitym sposobem na pokazanie światu swoich preferencji estetycznych. Możliwość indywidualizacji swojej przestrzeni daje prawdziwe pole do popisu. W dzisiejszych czasach betonowych osiedli chcemy i możemy się wyróżniać. Girlandy świetlne, lampiony, świece , koce i poduszki dodatkowo dadzą Wam tyle przytulności, że nie będziecie chcieli wracać do domu 😉 I do tego Was namawiam! Miejcie piękne balkony i spędzajcie na nich miło czas.

Do aranżacji użyłam:

Meble balkonowe tu

Lampiony tu

Dekoracyjne lampki led tu

Karafka tu

Kieliszki tu

Koc bambusowy tu

Poduszka tu

Świeca zapachowa tu

Szklany świecznik tu

Wpis powstał we współpracy ze sklepem BRW.

Porządki w kuchni

Porządki w kuchni to jeden z TYCH  trudnych tematów w naszym domu. Nie od dzisiaj wiadomo, że sprzątanie w tym pomieszczeniu to syzyfowa praca i bałagan robi się sam. Ja mam natomiast tendencję do rozsypywania soli, przypraw, mąki, zawsze mi coś wykipi, spadnie kawałek łupiny albo chlapnie sos.

Jeszcze gorzej miała się u mnie sytuacja związana z przechowywaniem różnych sprzętów i jedzenia w szafkach. Powiem szczerze, że nowości kuchenne lądowały tam, gdzie akurat znalazłam na nie miejsce (czyt. każda szpara w szafkach prędzej czy później znalazła lokatora). Koniec końców w szafkach mieliśmy dość spory bałagan. Już sama nie wiedziałam czy mam wiórki kokosowe na sernik, czy słonecznik do sałatki. Spędzałam sporo czasu na poszukiwania świeczek na tort, serwetek czy końcówki do ubijania śmietany.  Ostatnio postanowiłam rozprawić się z ciążącym mi nieporządkiem w kuchni i chciałabym podzielić się z Wami kilkoma sprawdzonymi sposobami na harmonię w kuchni.

Wiem, że wielu z Was będzie mnie pytało o to, skąd mamy kuchnię i jaki to model. Od razu odpowiadam, że to IKEA. Model już niestety niedostępny, ale na pewno znajdziecie tam coś dla siebie. Ja mam upatrzonych kilka pięknych serii (kto wie, może już niebawem coś zadziałamy w tej materii;))

Wracając do tematu, chciałabym polecić Wam kilka rozwiązań do porządkowania w kuchni, które zastosowałam u siebie i bardzo mi się sprawdziły:

PRODUKTY ŻYWNOŚCIOWE

To właśnie te rewiry, w których najszybciej robi się u nas bałagan. Z lewej strony mamy szuflady na garnki, żywność w puszkach i słoikach, przyprawy oraz talerze do użytku codziennego. Przyprawy w torebkach (także te otwarte) leżące luźno w szufladzie to raczej nie jest najlepszy pomysł. Ciężko się szuka odpowiedniej, przewracają się i wysypują. Po 4 latach zrobiłam z nimi porządek raz na zawsze, a pomogły mi w tym pojemniki VARIERA. Trzymam w nich także małe opakowania z orzechami, suszonymi owocami, pestkami itd.

Kasze, ryż i makarony to niekończąca się historia otwartych opakowań. Postanowiłam przerwać proceder mnożenia torebek i kartonów. Zaopatrzyłam się w pojemniki IKEA 365+ i wszystko do nich przesypuje. Przydają się również na przechowywanie resztek obiadu w lodówce. Nowością w ofercie IKEA są przykrywki bambusowe, pięknie wyglądają w szafkach. Fajne jest to, że pokrywki dobiera się samemu i można sobie wziąć takie, jak Wam odpowiadają. Ja wybrałam pół na pół – bambusowe i przezroczyste. Po kilku tygodniach użytkowania zauważyłam, że jedzenie w nich nie schnie i dłużej zachowuje świeżość. Dodatkowo nie dostaną tam się żadni nieproszeni goście, a ponieważ pojemniki są ze szkła widzimy, czego nam brakuje i przy myciu w zmywarce nie przechodzą zapachem tabletki do zmywania. Ważne jest to, że pojemniki nieużywane możemy przechowywać jedne w drugich, co zabiera mniej miejsca w szafkach.

Do makaronu wybrałam słoik z pokrywką z korka SINNERLIG.  Tak mi się spodobał, że stoi jako dekoracja na blacie. Słoik ten sprawdzi się do wielu rzeczy. Ostatnio widziałam, że ktoś trzymał w nim świeczki podgrzewcze, ja wykorzystałabym go też  na różne bibeloty. Wygodnie się z niego dozuje makaron i raz na zawsze pozbyłam się problemu napoczętych paczek po świderkach.

Nie wiem czy mam się czym chwalić, ale na początku chleb wciskałam w worku do jednej z górnych szafek. Bywało jednak tak, że jakaś bułka tam się zapodziała w tym plastiku i wiecie co się nią działo po tygodniu?! Poszukiwania idealnego chlebaka trwały już bardzo długo, aż nagle zobaczyłam ten – UPPSKATTNING. Piękny jest prawda? I bardzo pojemny.

SZTUĆCE

Zobaczcie jak pojemnik na sztućce STODJA idealnie pasują do mojej szuflady. Dzięki temu maksymalnie wykorzystaliśmy przestrzeń. Wkład bardzo łatwo wyciągnąć i wyczyścić, każdemu się w końcu zdarzy sypnąć kawą lub cukrem do szuflady.

NACZYNIA

W dzisiejszych czasach wielu z nas ma zmywarki, ale nadal wiele naczyń musimy bądź chcemy umyć ręcznie. Do ociekania takowych polecam Wam suszarkę FINTORP. U mnie stoi na zlewozmywaku, ale można ją także powiesić na ścianie. Pod spodem ma wyjmowaną tackę, w której zbiera się woda. A do tego ładnie wygląda w kuchni. Uwielbiam takie produkty-praktyczne i piękne!

ŚMIECI

Powiem szczerze, że segregowanie śmieci to była dla mnie  na początku czarna magia. Nie miałam pojęcia jak zorganizować tę przestrzeń. W końcu potrzebne są aż 4 różne śmietniki- na mokre, plastiki i metale, szkło i papier. Wybraliśmy wysuwaną szafkę z systemem śmietników VARIERA. Są do nich również pokrywki, my mamy bez. Pojemniki są łatwe do czyszczenia i przenoszenia, idealnie pasują do naszej szuflady. Składana rączka utrzymuje worek na miejscu. Bardzo sprawdził nam się ten system.

Mam nadzieję, że ten wpis okaże się dla was pomocy, bo u mnie te pomysłu zrewolucjonizowały moją ‘pracę’ w kuchni!

Wpis powstał we współpracy z IKEA.

9 miesięcy i jest

Jeżeli myśleliście, że skoro 9 miesięcy temu wymieniliśmy kanapę to w tej materii i w tej części mieszkania nie będzie więcej zawirowań to jesteście w błędzie. Dziewięć miesięcy zaowocowało nowym członkiem rodziny o wdzięcznym imieniu – VILMAR. Tym razem jednak chłopak nam się trafił już wyrośnięty i ładnie ubrany.

Całkiem niedawno kolejny raz przeglądając inspiracje mieszkaniowe na Instagramie zobaczyłam piękną welurową sofę. Jak to zwykle u mnie bywa zapałałam silną chęcią posiadania takowej. Wiadomo – zdjęcia takie ładne by były, a jakby pięknie pasowała do naszej przestrzeni. No typowa gonitwa myśli w mojej głowie. Wierzycie, że jak się zaprogramujecie na coś i będziecie pewni, że to się spełni to prędzej czy później tak się stanie? Podobno sukcesy nie są dziełem przypadku, tak samo jak osiągane cele…

Jacek Walkiewicz mówi, że nie ma czegoś takiego jak „się udało”. To ludzie stoją za realizacją celów, a nie ślepy los. Jeżeli czegoś chcemy, a nie jest to do zdobycia natychmiast to wierzę, że praca i nieprzerwane działanie na rzecz naszego zamysłu przynosi prędzej czy później triumf. Zaprogramujmy się zatem na sukces i nie czekajmy aż warunki będą takie czy owakie. Bo może idealne nigdy nie nadejdą. Trzeba działać tu i teraz z takimi środkami, jakie posiadamy.

Dlaczego takie myśli mnie naszły przy okazji sofy? Ano po pierwsze dlatego, że cel ten udało mi się zrealizować bardzo szybko, a wydawał się co najmniej nierealny, a po drugie dlatego, że miałam bardziej wygórowany plan, że najpierw kupimy większe mieszkanie, a potem wymarzoną sofę. Na większe lokum się nie zanosi w najbliższym czasie, więc uznałam, że nadal będę się realizować wnętrzarsko w starym i trochę już ciasnym naszym M3. Tak musi być! A że mąż namówił mnie ostatnio do grubszego remontu-wariactwa totalnego to na pewno nudno nie będzie i nie pozwolę Wam zasnąć z powodu monotoni 😉

Wracając do naszej nowej sofy 😉 muszę Wam się przyznać do tego, że jestem w niej zabujana na amen. Welur ma w sobie coś magicznego i szlachetnego. Jest miękki i miły. Nasza jest trzyosobowa z szezlongiem i ma dębowe nóżki. Kolor mój ulubiony jeżeli chodzi o kanapy – granat. Pewnie większość z Was już wie, że pochodzi ze sklepu Sofa company. Jak oceniacie nasz wybór? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania!

I to tyle ode mnie przy niedzieli J A zanim poniedziałek nas zaskoczy niespodziewanie pozwólcie, że udam się na seans Przyjaciół na nowej sofie, a Was zaproszę na zdjęcia 🙂 dobrego wieczoru!

 

A Wy co robicie wraz z przyjściem wiosny?

Przychodzące wiosną pragnienie zmian w mieszkaniu co roku przybiera u nas na sile. W poprzednich latach mieliśmy jeszcze na tyle nieskończone mieszkanie, że mogliśmy tę energię przeznaczyć na rzeczy i mini remonciki, które były niezbędne. Dobra zdarzały się też zbędne, ale koniec końców udawało nam się wyżyć wnętrzarsko;) Niestety lub stety prawie wszystko mam już zrobione i chyba czas albo na drugą rundę lub nowe mieszkanie 😉

Jedną z ostatnich rzeczy, której nam brakowało był okap. Brakowało go z oczywistych względów-przeszkadzały nam zapachy, które roznosiły się na przy okazji gotowania (mamy salon z aneksem), nie mieliśmy też wystarczającego oświetlenia nad kuchenką.  A trzeba przyznać, że dość sporo się u nas gotuje, więc bez odpowiedniego sprzętu odprowadzającego wilgoć było nam już ciężko.

Po dogłębnym przestudiowaniu tematu zdecydowaliśmy się na firmę Globalo. Jest to polska marka, która oferuje ciche, skuteczne, ekologiczne i nowoczesne okapy, która działa na rynku już od 15 lat. Nam najbardziej spodobał się model Nomina 90.4 sensor Black. Ma sterowanie elektroniczne z wyświetlaczem LED z trzema zakresami prędkości+boost (niezbędnego w razie potrzeby intensywnego pochłaniania pary), oświetleniem diodowe i sensor pary. Okap działa w dwóch trybach: pochłaniacza oraz wyciągu. W trybie pierwszym okap zatrzymuje zanieczyszczenia oddając czyste powietrze, w trybie wyciągania – odprowadza je poza mieszkanie.

Okap używamy od tygodnia i jesteśmy mega zadowoleni! Sensor pary to świetna opcja! Włącza okap, gdy wykryje wilgoć, a sam się wyłączy, gdy poziom pary znacząco się obniży. Pozbyliśmy się wszelkich zapachów, które psuły nam nastrój podczas gotowania (zwłaszcza mojemu mężowi, który jest mega wyczulony na wszelkie kuchenne zapachy). Dodatkowo super jest to oświetlenie LED, jest energooszczędne (zużywają o 10 razy mniej energii niż tradycyjne żarówki, mają także 50 krotnie wyższą wytrzymałość, a ich żywotność może sięgać nawet 15lat), bardzo ułatwia pracę w kuchni i wieczorem tworzy strasznie przyjemny klimat. Bardzo odpowiada nam też design okapu! Jest prosty, minimalistyczny i pasuje w zasadzie do każdego rodzaju kuchni! Nawet jeżeli zdarzy nam się jakiś remont 😉  to nie martwię się o to czy będzie pasował.

Jeżeli i Wam brakuje okapu lub chcecie wymienić dotychczasowy to mam dla Was zniżkę na ofertę marki Globalo. Do końca lipca możecie wpisać w koszyku kod „deer.home” i otrzymacie 5% zniżki na dowolny sprzęt 🙂

Zostawiam Was ze zdjęciami kuchni i nowego okapu. Dajcie koniecznie znać czy podoba Wam się kuchnia w takim wydaniu 🙂

 

Jak stworzyć domowy gaj

Betonowe bloki, ciasno przylegające do siebie. Blokowiska z małymi enklawami zieleni. Rozrastają się w zastraszającym tempie zabierając ostatki natury w mieście. Brakuje nam codziennego kontaktu z przyrodą. Dlatego nie dziwi mnie powrót mody na roślinne motywy, zieleń czy żywe kwiaty. Chęć przebywania blisko natury musi być w nas, to instynkt samozachowawczy. Kojarzy się z odpoczynkiem, relaksem, oddychaniem pełną piersią. Kontakt z naturą to coś więcej niż piękne krajobrazy.

Jeżeli również tęskno Wam do przyrody bardzo łatwo możecie stworzyć u siebie domowy gaj. Wystarczy kilka roślin, piękne i praktyczne doniczki, naturalne tkaniny z roślinnym printem i oczywiście wygodny fotel w kolorach ziemi!

Zebrałam dla Was kilka pomysłów jak otoczyć się naturą i lepiej odpoczywać we własnych czterech kątach. Korzystajcie do woli, wypróbowane na własnej skórze☺

  • wysokiej jakości, naturalne materiały

Lepiej się wypoczywa wśród naturalnych materiałów. Bawełna, len i wełna stwarzają przytulną, miłą atmosferę. Uwielbiam miękkie i przyjemne dla stóp dywany! Do domu wybrałam czarno-biały STOCKHOLM, ale ostatnio spodobał mi się KÖPENHAMN. Oba są wykonane ręcznie, do tego z surowców odnawialnych – dlatego każdy dywan jest wyjątkowy i niepowtarzalny.

Nie znam lepszej pościeli niż ta z naturalnego lnu. Fenomelnanie się w niej śpi! Len oddycha, pochłania wilgoć i zapewnia optymalną temperaturę przez całą dobę. W dzień też zdarza nam się przecież zanurkować pod kołderkę na krótką drzemkę albo seans z książką. Niedawno trafiłam na komplet PUDERVIVA w kolorze zgaszonej zieleni i to był strzał w dziesiątkę!

Drewno to materiał, który nigdy nie zawodzi. Jest bardzo uniwersalne, a do tego niesamowicie ociepli każde wnętrze i nada mu naturalny charakter. Na przykład drewno brzozowe relaksuje, uspokaja i rozluźnia. Sprawia, że jesteśmy pewniejsi siebie. Gałązki brzozy warto trzymać w pobliżu telewizora, gdyż neutralizują promieniowanie.

Jeżeli chcecie szybko ocieplić wnętrze drewnem i nadać mu charakteru, to nie musicie od razu zrywać podłóg. Na początek weźcie pod uwagę stoliki w kształcie liści z serii STOCKHOLM. Możecie ustawić je razem albo osobno i powiem Wam, że robią niesamowite wrażenie!

  • dodatki przywołujące na myśl naturę

Z naturalnymi materiałami świetnie współgrają dodatki roślinne. Ceramiczne kaktusy SJÄLSLIGT, plakaty TVILLING czy liście monstery SMYCKA są pięknym, zielonym dopełnieniem domowego gaju. Nie macie ręki do roślin? Nie ma sprawy, tych nie musicie podlewać ☺

  • rośliny 

Czy wiecie, że rośliny we wnętrzach fotosyntezują? Zużywają dwutlenek węgla i wydalają tlen, a co za tym idzie – oczyszczają nasze pomieszczenia, pozbywając się szkodliwych substancji wydobywających się na przykład z klejów czy farb. Warto trzymać w domu rośliny, bo nie tylko pięknie wyglądają, ale również korzystnie wpływają na nasze zdrowie. A do tego, kontakt z naturą również uspokaja.

Zawsze gdy jestem w IKEA poluję na fajne rośliny. Całkiem niedawno znalazłam odmianę Pilei PEPEROMIAPOLYBOTRYA. Rośnie jak szalona i wygląda przepięknie. Rośliny niesamowicie ożywiają wnętrze!

  • fajne doniczki

Rośliny to oczywiście piękna dekoracja wnętrza, która ożywia i dodaje mu koloru. Jednak każdy kwiat potrzebuje odpowiedniej oprawy w postaci donic. Jeżeli wybierzecie te z czerwonej gliny INGEFÄRA z pewnością poczujecie śródziemnomorski klimat małych greckich miasteczek. Powierzchnia zmienia z czasem wygląd, co nadaje im niepowtarzalnego, postarzanego charakteru. Doniczki te absorbują nadmiar wody, którą roślina może pobrać, gdy tego potrzebuje.


  • naturalne wzory i kolory

Jakie miejsce przychodzi Wam na myśl, gdy planujecie wypoczynek w domu? Pewnie wygodny fotel z podnóżkiem! Taki kącik to idealna miejscówka na chwilę relaksu we własnych czterech kątach. Wybierzcie taki w kolorach ziemi: żólty, zielony czy brązowy. A może przypadnie Wam do gustu fotel STRANDMON w roślinne wzory?

Nie ma relaksu bez mięciutkich poduch! Wprowadzają miłą atmosferę. Koniecznie muszą być z naturalnych tkanin – są przyjemne dla skóry. Jeżeli zdecydujecie się na zestawienie roślinnych lub etnicznych wzorów z kolorem zielonym czy żółtym macie szansę poczuć się niczym wczasowicz w egzotycznym kurorcie. Ja mam w domu model GILLHOV i SANELA w kolorach ciemnozielonym oraz złoto-brązowym (pokazywałam Wam jak fajnie razem się komponują przy okazji postu kanapowego).

W domu można świetnie odpoczywać. Wcale nie musicie od razu wyjeżdżać na rajskie wakacje! Wystarczy trochę roślin, dodatków przywołujących na myśl przyrodę, drewno, naturalne tkaniny i materiały, a Wasz dom stanie się taką enklawą zieleni w środku miasta. Nadanie Waszym mieszkaniom przytulnego charakteru nigdy nie było prostsze, bo ilość produktów do wyboru jest ogromna! Wiele z nich jest wyjątkowa, bo tworzona ręcznie. A pozorna niedoskonałość otwiera nasze domy na naturę i co za tym idzie relaks!