Wyprawa do IKEA i jak na tym zyskała moja sypialnia

Powiem szczerze, że w naszej sypialni niewiele się można zmienić. Nie ma w niej miejsca – jest wąska, średnio ustawna, ciemna (robienie zdjęć bez statywu nie ma prawa bytu). Aby wstawić mini biureczko musieliśmy pozbyć się ulubionej komody, ogromne rośliny hodowane przez męża zakrywają pół okna, a jedyne wolne pół metra przy ścianie zajmują moje artefakty do zdjęć. Każdy kąt jest wykorzystany do maksimum i wstawienie choćby nawet małego stołeczka sprawiłoby zapewne, że ktoś z domowników straciłby zęby potykając się o niego. Nie powiem, w przeszłości było kilka prób dostawienia kolejno – regału i witryny, ale wtedy ta klita wyglądałaby już jak składzik, a nie miejsce wypoczynku, więc sobie darowałam. Jedyne z czym mam możliwość poszaleć to z dodatkami 🙂

Marząc o przestronnej sypialni, jakiej się naoglądałam na Instagramie, dostałam możliwość poczuć się jakbym taką posiadała. IKEA Gdańsk rzuciła mi i Karolinie Pingielskiej wyzwanie! Miałyśmy sobie nawzajem odmienić sypialnie. Okazja była nie byle jaka – teraz w IKEA jest promocja na wszystkie tekstylia i z kartą IKEA Family możecie je mieć z rabatem -15%! 

Traf chciał, że Karolina ma piękną, dużą i przestronną sypialnię, której bardzo mi brakuje, więc z wielką przyjemnością przygotowałam listę produktów do metamorfozy. U niej można poszaleć! Same zakupy robiłyśmy już razem na podstawie przygotowanych sobie nawzajem list (widzieliście relację na Instagramie?). Miałyśmy z tego mega radochę! A odkrycie co sobie nawzajem przygotowałyśmy było lepsze niż otwieranie prezentów od Św. Mikołaja 😉

Ze względu na metraż u Karoliny do niej można wrzucić jakiś dodatkowy mebel, więc otrzymała nowy fotel rattanowy ALBACKEN. Jeżeli kiedykolwiek doczekam się większej przestrzeni to na pewno i u mnie taki stanie! Do tego pasująca lampka KNIXHULT (jest w dwóch rozmiarach) oraz kosz na poduchy i kocyki SNIDAD. Obowiązkowo nowa białą pościel (no przecież wiem, że Karolina kocha biel;))i wiosenne, pastelowe poszewki PUDERVIVA (żeby tę biel trochę rozweselić). Obie wybrałyśmy lniane tekstylia do naszych sypialni, ale chyba to nie dziwi, bo jest to najmilsza pościel do spania, oddycha, chłonie wilgoć i ma piękny połysk. Dodatkowo ozdobne wstążki utrzymują poduszkę na swoim miejscu i są ładnym elementem dekoracyjnym w minimalistycznym designie poszewek. Ostatnią niespodzianką dla Karoliny były kołdry RÖDTOPPA, Zapewnia ona równomierną temperaturę spania, pochłania wilgoć i jest bardzo łatwa w pielęgnacji. I dzieci (jak władują się do łóżka rodziców) nie będę się bić o przykrycie 😉

A oto jak Karolina odmieniła mi sypialnię:

 

A oto lista produktów z IKEA Gdańsk, które znalazły się w mojej sypialni:

Komplet lnianiej pościeli PUDERVIVA

Poszewka lniana AINA

Kołdra zimowa RÖDTOPPA

Lampka nocna EVEDAL

Kosz z uchwytami z trawy morskiej TÄNKVÄRD

Hedonizm w wersji domowej, czyli co mają nowe kawy mleczne Nespresso do szczęścia tu i teraz

Czekanie to istota ludzkiej natury. Czekamy na lato, na weekend, na święta…czekamy aż dzieci dorosną, aż zaczną mówić, aż zdejmą pieluchy…jak już to wszystko się wydarzy znajdujemy nowe momenty „do czekania”. 

Kiedyś, gdy byłam jeszcze młoda i piękna, w zasadzie ciągle żyłam od chwili do chwili, od momentu do wydarzenia. Pozostały czas był jakby w zawieszeniu, wpół oddechu. Czekałam aż końcu schudnę i ubiorę wymarzoną kieckę czy ulubione jeansy sprzed matury (wtedy na pewno osiągnę szczęście życiowe i sukcesy same zapukają do drzwi), czekałam aż znajdę dobrą/lepszą pracę (w starej męczyłam się okrutnie), czas mijał mi od weekendu do weekendu, od urlopu do urlopu. W międzyczasie w myślach planowałam i marzyłam jak będzie wyglądała na chwila, na którą tak nie mogę się doczekać.

Czekanie zaczęło mi ciążyć. Nie pamiętam dokładnie w którym momencie, może tuż po drugim porodzie? Może jak dzieci odkleiły się od mojej nogi. Przestało mi się podobać, bo zaczęłam się dusić w tym czekaniu, szczęście zawsze było gdzieś poza, niby tuż za rogiem, ale ciągle odległe. A może to bagaż lat, doświadczeń. Myśl, która od jakiegoś czasu mi chodzi po głowie z łzami w oczach-„to są nasze najlepsze dni”, dzieci rosną, usamodzielniają się, a ja młodsza nie będę? 

Cokolwiek to nie było, sprawiło, że doceniłam tu i teraz. Że nie warto czekać na weekend, wiosnę, urodziny żeby świętować życie, celebrować chwilę, docenić małe gesty, obecność ukochanych ludzi. Wypić ciepłą kawę z pianką i cieszyć się jej smakiem jak gdyby to była ostatnia kapsułka na ziemi. Lepiej może już nie być, bo przecież jest idealnie! Wystarczy to sobie uświadomić.

Nawet siedząc w domu z dziećmi mam swoje małe ceremoniały, chwile hygge, małą odskocznię, która pomaga mi się odprężyć i zawsze poprawia humor. Jest nią oczywiście kawa. Parzenie pachnącego napoju bogów to najprzyjemniejsza chwila dnia i możemy ją sobie zorganizować kiedy tylko mamy ochotę i potrzebę. Wybieranie kapsułki to także mój mały rytuał, lubię mieć  duży wybór smaków i aromatów i oczywiście od razu kupuję wszystkie nowości, a potem testuję, testuję…

Nowa linia Nespresso BARISTA CREATIONS dla miłośników białej kawy to mój absolutny ulubieniec ostatnich dni. Można z niej wyczarować prawdziwe cuda dla zmysłów, wariacje o delikatnym i przyjemnym smaku! Tak! Biała kawa to zdecydowanie moja bajka i koniecznie z mlekiem kokosowym. Już sam wygląd i kolor kapsułki sprawia, że mam ochotę ją parzyć w nieskończoność. Do wyboru macie trzy smaki CHIARO, SCURO i CORTO (które wchodzą na stałe do oferty Nespresso i mojego domu). Pierwsza po dodaniu mleka uwalnia aromaty karmelu i herbatników, druga zbóż i orzechów, zaś trzecia jest nieco pikantna, o gęstej konsystencji i odważnym aromacie. Inspirowane są kolejno metodą parzenia przez baristów z Brooklynu, Melbourne i gorącej Hiszpani. Brzmi kusząco prawda? 

To co dacie się ponieść chwili z pyszną, białą kawą, która smakuje jak od prawdziwego baristy? Spokojnie, bez pośpiechu, delektując się każdą dawką ulubionego smaku? Ważne jest tu i teraz…

Post powstał przy współpracy z Nespresso. Jak wiecie już od bardzo dawna jestem wierna fanką ich kawy. Oddaję także zawsze kapsułki do recyclingu, co uważam za mega sprawę! A już w najbliższy weekend (10-12.05.2019) zamierzam odwiedzić stoisko marki na Electronics Show w Warsaw Expo Ptak, gdzie będą zaprezentowane najnowsze rozwiązania technologiczne i koncepty! Przebieram nóżkami, bo mam nadzieję przywieźć dla Was jakieś newsy i zaskakujące rozwiązania! Wybieracie się na te targi?

Drobne zmiany, nowa kuchnia!

Wiosna przyszła na całego i większość z nas wybudziła się z zimowego snu. Bardziej nam się chce, zauważamy zmieniający się świat, zachwycamy pierwszymi listkami na drzewach. I we mnie rodzi się we mnie jakaś nowa energia do zmian, przestawiam, sprzątam, dokupuje zielone, detale. Szczególnie, że już robi się ciepło, słońce przygrzewa, rozjaśnia zapomniane kąty.

Małe zmiany, wielki efekt to mój ulubiony sposób na metamorfozę w domu. Wymiana mebli, przestawianie ciężkich stołów, zniszczone kolana i przeciążony kręgosłup już za mną. Teraz dużo bardziej doceniam szybkie acz efektowane przemiany. Niewielkim kosztem i nakładem sił można obudzić się rano w zupełnie innym wnętrzu.

Kuchnia to szczególne miejsce pod tym względem. Wymiana całych mebli to zasadniczo grubsza akcja i wymaga nie lada wysiłku, pieniędzy, zaburza życie rodzinne. Nic więc dziwnego, że nikomu przy zdrowych zmysłach nie przychodzi do głowy robienie takich remontów co roku, ani nawet co 10 lat na wiosnę 😉 Ja również nie jestem skora do takich wyczynów, dużo bardziej ciągnie mnie do dodatków, kwiatów, nowych roślin. Detalami można zagrać we wnętrzu tak, że sami ledwo je poznamy.

Są tacy (i na szczęście jest ich coraz mniej), którzy boja się dekoracji w kuchni, bo się kurzą, bo brudzą. Ja jestem innego zdania- tworzą prawdziwą, „twoją” kuchnię. Piękne dechy, ładne kubki obok ulubionego ekspresu, ulubione zioła w doniczkach, ładne pojemniki do przechowywania. Po nie sięgamy jakby bezrefleksyjnie, w końcu należą do naszego świata, raczą nas aromatyczną kawą, poprawiają smak ulubionych potraw, serwują ukochane przekąski…tworzą naszą strefę komfortu, przytulność, domowy klimat. Warto połączyć wartość estetyczną i użytkową przedmiotów, które znajdują się w kuchni. Niech będą takie „nasze”, cieszą oko, ale również usprawniają działania w kuchni. Ja lubię zioła w prostych osłonkach, które są na tyle lekkie, że łatwo je przestawić, ewentualnie umyć. Seria PERSILLADE to nowość w IKEA i na pewno na jednej nie poprzestanę. Jest genialna – ma wagę piórkową, chropowatą powierzchnię, na której w ogóle nie widać zachlapań i świetną cenę! Mam również słabość do pięknych młynków – te drewniane INTRESSANT, wykonane z drewna akacjowego to mój najnowszy nabytek z IKEA. Są duże, solidne i mają mechanizm ceramiczny, który jest bardziej trwały od młynków ze stali. Są piękną dekoracją nie tylko w kuchni, ale również na stole i bardzo usprawniają pracę w kuchni. Pasujące do nich deski FASCINERA to kolejna praktyczna dekoracja, którą z radością przyjęłam u siebie 😉 Są wykonane z drewna mango i mogą posłużyć nie tylko do krojenia, ale także serwowania. Takimi drewnianymi dodatkami bardzo łatwo ocieplić kuchnię. Jeżeli Wasza strefa gotowania jest za bardzo sterylna koniecznie postawcie trochę ziół, ładne dechy i młynki. A by mieć wszystko w zasięgu ręki, a jednocześnie zaoszczędzić miejsce polecam Wam serie KUNGSFORS i RIMFORSA. Składają się one z różnych modułów do zawieszenia na ścianie i pozwalają na tysiące aranżacji. Wszystko zależy od Waszego stylu i od tego jakie akcesoria chcecie mieć na wierzchu.

Jeżeli chodzi o kącik kawowy bądź herbaciany – jak kto woli-to ja lubię mieć ulubione kubki, filiżanki na wyciągnięcie ręki. Rano moja ręka jeszcze sennie i po omacku szuka tam zapasów energii. Ostatnio pijam trochę mocniejszą kawę, więc zaopatrzyłam się w filiżanki do espresso DINERA. Kupując je, kilka razy sprawdzałam czy na pewno dobrze widzę cenę;) kosztują grosze, a wyglądają pięknie, minimalistycznie. Do kompletu mój hit ostatnich zakupów w IKEA misa na owoce lub sałatkę oraz mlecznik z limitowanej kolekcji IKEA ÖVERALLT. Od razu wpadły mi w oko i jak się okazuje seria powstała przy współpracy z afrykańskimi projektantami i znakomicie współgra zarówno ze stylem skandynawskim, nowoczesnym, jak i boho. Uwielbiam taki design, który sprawdzi się w prawie każdym wnętrzu. Limitowana kolekcja szeroko dostępna będzie w przyszłym tygodniu – od 2 maja, ale mi udało się już upolować ją wcześniej w jednym ze sklepów IKEA. Czasem to, co znajdziemy w sklepie może okazać się przyjemną niespodzianką 🙂 Pudełko szklane SAMMANHANG pokazywałam Wam już kiedyś w aranżacji salonu. Ostatnio wpadłam na myśl, żeby wykorzystać je na kapsułki do kawy i strasznie mi się ono tu podoba. Zresztą fajnie wygląda również na orzechy czy ciastka. 

Na wiosnę obstawiam się wazonami i niosę do domu naręcza kwiatów i gałązek. Wyciągnęłam już mój zestaw GRADVIS, który pozwala nawet w najmniejszej kuchni przemycić element kwiatowy.

Pozostając w temacie ładnych i praktycznych dekoracji kuchni, mojemu mężowi już od dawna marzył się moździerz. Przyprawy w nim rozgniatane mają niesamowity zapach i aromat. Lada chwila zacznie się sezon na grilla i świeże warzywa, uznałam, że to znakomity moment na poszukiwania tego idealnego. Model ADELSTEN jest wykonany z czarnego marmuru, na który mam teraz szał i idealnie wpasował się do mojej kuchni. Będzie stał dekoracyjnie na wierzchu 😉 

Jakiś czas temu pokazywałam Wam fajne rozwiązania na przechowywanie w kuchni. Chciałabym jednak dodać do tamtej listy jeszcze jeden produkt, który skradł moje serce. Zestaw misek bambusowych do serwowania ÖVERALLT. Są lekkie, łatwo je przenieść z miejsca na miejsce, chowają się jedna w drugą i można w nich serwować, a także przechowywać. Do tego wyglądają przepięknie i spokojnie mogą stać na wierzchu i pełnić rolę dekoracyjną. Jestem zakochana w całej tej serii produktów inspirowanych kulturą afrykańską.

Na koniec chciałabym Was namówić do odrobiny szaleństwa! Pamiętajcie, że meble kuchenne to nie tylko wszechobecna biel i szarość. Ja od jakiegoś czasu marzę o frontach w kolorze i tak jak wspominałam kilka dni temu na Instagramie na pewno następnym razem takie zrobię! 

IMG_9143

  1. Doniczka/osłonka PERSILLADE
  2. Miseczki i mlecznik z serii ÖVERALLT dostępne już w maju w IKEA (polecam całą serię!)
  3. Szklane pudełko SAMMANHANG, idealne np. na kapsułki do kawy
  4. Dechy wykonane z drewna mango FASCINERA
  5. Moździeż marmurowy ADELSTEN
  6. Misa ÖVERALLT
  7. Młynek wykonany z drewna akacjowego INTRESSANT
  8. Zestaw misek bambusowych z przykrywką ÖVERALLT
  9. Filiżanka do espresso czarna DINERA
  10. Filiżanka do espresso błękitna DINERA
  11. Duża decha z drewna mango FASCINERA

TYLKO nowy regał może nas uratować

Życie przed i po narodzinach dzieci to można by rzec dwa różne światy. Zanim pojawią się te najbardziej wymagające istoty nie mamy pojęcia jak bardzo będziemy niewyspani i jak bardzo będziemy musieli zrezygnować z własnych planów i przestrzeni. Dzieci weryfikują wszystko- to banał, ale dopóki dom nie zaleje stos brudnych pieluch i plastikowych zabawek żyjemy w błogiej nieświadomości. I raczej (takie jest moje zdanie) wyobrażamy sobie rodzicielstwo przez pryzmat uśmiechniętego malucha z reklamy Pampersa, który dysponuje pięknym pokoikiem z dwoma zabawkami i stosikiem ubranek w komodzie.

Już w trakcie ciąży zaczynamy powoli się uświadamiać, że dziecku nie wystarczy wózek i łóżeczko oraz kilka kosmetyków. Potem jest tylko gorzej. Stosy książeczek, gryzaków, klocków, maskotek, skarpetek i przeróżnych niezbędnych gadżetów rosną i mała komoda oraz kosz z wikliny przestają wystarczać. W trakcie dokupowania kolejnych pojemników na dziecięce must-have rozpoczyna się walka o każdy centymetr mieszkania. Rodzice-konformiści nie bronią się przed zalewem i udostępniają salony, sypialnie pod stosiki zabawek. Inni pozbywają się w miarę na bieżąco, robiąc miejsce na nowe lego i lalki, ale uwierzcie, że i u jednych i u drugich musi przyjść kryzys.

Mi mówiono, że u każdego przychodzi moment przepełnienia w mieszkaniu, nie wierzyłam. Byłam przekonana, że mi to nie grozi. Sprzątałam, wyrzucałam, pozbywałam się. Jak się jednak niedługo później okazało szafy nie są z gumy, a im większe dzieci tym mają jakoś większe zabawki, więcej ciuchów i w ogóle same dzieci więcej zajmują miejsca (żarcik ;)). Koniec końców okazało się, że nasze mieszkanie już nie daje rady w takim rozkładzie jak do tej pory i mały, piękny biały regalik oraz komódka muszą ustąpić miejsca czemuś większemu. Czemuś, co będzie lekkie wizualnie, a jednocześnie pojemne. Czemuś, co nie zabierze przestrzeni, ale dzięki czemu pozbędziemy się problemu 100 koszy i pojemników do przechowywania. Jak zwykle z pomocą przyszedł nam  najprawdopodobniej najpiękniejszy regał na świecie- TYLKO.

Moja miłość do tych mebli rośnie z każdym ich nowym projektem i nie wyobrażam sobie bez nich już naszego domu. Jeżeli kiedykolwiek się przeprowadzimy to tylko z odpowiednio dużymi ścianami dla naszych regałów. Teraz do chłopaków chciałam coś trochę innego , żeby nie było nudno i wybraliśmy piękny głęboki granat model Type02 (jest to nowość), z kilkoma zamkniętymi półkami i szufladami. Efekt przerósł nasze oczekiwania! Zmieściliśmy w nim dwa razy więcej niż planowałam! A przecież kilka półek zostawiłam na moje ulubione duperelki dekoracyjne.

Projekt wymarzonego mebla zrobicie w bardzo intuicyjnym programie na stronie TYLKO i idealnie dopasujecie do swojej przestrzeni i potrzeb. Regał jak zwykle przyjechał perfekcyjnie zapakowany i ponumerowany. Złożenie trwało może z 2 godziny, więc jak na taki wielki mebel bardzo szybko. Najbardziej jednak znowu zaskoczył mnie fakt jak bardzo jest pojemny i jaki daje wachlarz możliwości aranżacyjnych. Jest uniwersalny, pasuje do każdego wnętrza i ułoży każdy bałagan. Pokój wygląda teraz schudnie, jest porządek, o jakim marzyłam od dawna.

 

Z nowości macie do wyboru kilka nieoczywistych kolorów, które mnie zachwycają- Terracotta (ceglasty czerwony), Midnight blue (granat), Mint+Forest Green (miętowo-zielony), White (biały), Sand & midnight blue (piaskowo-granatowy). Który kolor jest Waszym faworytem? 🙂

111

112

113

114

115

Zdjęcia materiały własne TYLKO

Jak odświeżyć swoje otoczenie w nowym roku. Moje zdobycze z TK Maxx.

Mam już od lat pewną słabość, którą wyjątkowo dzielę z mężem 😉 Kiedy rzucam hasło zakupów w tym miejscu On mi prawie nigdy nie odmawia, a na miejscu nie jęczy i nie stęka. A co najważniejsze-nie szuka mnie między regałami!
Zapewne każda kobieta wie co to za męka zakupy z facetem (pomijając sprzęt sportowy i elektroniczny). Nudzi się, wyczekuje na zewnątrz, cmoka, robi miny i pyta „Ile jeszcze?”. Do tego nic nie doradzi! Nie sprawia to, że zakupy stają się udane, oj nie. Ja zazwyczaj wtedy niebezpiecznie skracam mój czas w sklepie, mierzę na szybko i nie mam czasu się porządnie zastanowić nad swoimi wyborami. Jestem też w strasznym stresie, bo ja nie znoszę się śpieszyć!
Na szczęście już jakiś czas temu znalazłam sposób na zakupowego marudę. Jest taki sklep, w którym oboje znajdujemy to, czego szukamy-TK Maxx! On zaszywa się na dziale męskim i zaspokaja swój instynkt łowcy, a ja mogę w spokoju szukać skarbów na dziale domowym, który uwielbiam! Upolowałam tam tyle perełek, że już nie zliczę i zawsze w świetnych cenach 😉 Najbardziej ucieszyło mnie lusterko znanej duńskiej marki, które znalazłam pod koniec zeszłego roku. Było to moje marzenie wnętrzarskie od dłuższego czasu i wyobraźcie sobie moją radość, gdy znalazłam je w TK Maxx za 25% ceny sklepowej! Oprócz produktów do domu prawie zawsze wybieram jakąś herbatę (ewidentnie mam do nich słabość), co roku kupuję kalendarze ścienne i książkowe, a ostatnio odkryłam, że na dziale kosmetycznym są świetne akcesoria do pielęgnacji i wiele świetnych mazideł do ciała.
Tym razem jednak miałam plan na kilka fajnych wiosennych dodatków do salonu i mojego domowego biura. Wyszło jak zawsze i wróciłam załadowana po brzegi- z welurowym krzesłem w kolorze fioletowego różu, złotym organizerem na dokumenty, miękkim dywanikiem-futerkiem, dużymi kubkami na herbatę, etui na telefon (świetnej skandynawskiej marki, na który chorowałam od dłuższego czasu) i moim osobistym hitem ostatnich dni-zestawem zapachowym do domu.
Zestaw do aromaterapii, na który zwróciłam uwagę to uspokajający kardamon i rozmaryn, a w zestawie jest zapach z patyczkami, spray do wnętrz i świeca. Mają minimalistyczne, wręcz aptekarskie opakowania i pachną przepięknie. Następnego dnia pojechałam po jeszcze jeden taki zestaw na zapas! W TK Maxx znajdziecie ogromny wybór świec i przeróżnych zapachów do wnętrz i są to marki, których często próżno szukać w Polsce, więc tym bardziej namawiam Was do polowania 
Traf chciał, że większość skarbów, które upolowałam pasowały jak ulał do mojego biurka, więc tę część mieszkania mam odmienioną i w takim otoczeniu dotrwam z radością do wiosny. Do czego i Was namawiam, szukajcie pięknych dodatków w TK Maxx (nowości pojawiają się kilka razy w tygodniu) i rozweselcie swoje otoczenie w nowym roku, a lutowe i marcowe zawieruchy nie będą Wam straszne. Pod warunkiem oczywiście, że już tego nie zrobiliście, wtedy skupcie się na relaksowaniu duszy i ciała aromatycznymi zapachami i kremami i koniecznie zafundujcie sobie wyjątkową mieszankę herbat, mi zawsze pomaga 🙂

 

 

Kolory, które będę uwielbiać w tym roku

Wiele razy dostawałam od Was prośby o podsumowanie trendów w aranżacji wnętrz. Niestety byłoby to bardzo trudne z tego względu, że jest ich sporo. Kolekcje, różne style dekoracji, w każdym sklepie z dodatkami do wnętrz jest tego multum. Do tego dla każdego pomieszczenie w domu praktycznie co sezon zmienia się moda. Oj ciężkie mamy życie z tymi trendami 😉

Postanowiłam zatem podzielić smaczki wnętrzarskie 2019 na działy. Dzisiaj kilka słów o kolorach i wzorach! A wiadomo nie od dziś, że wracają w końcu na salony i o ile jeszcze 3-4 lata temu moje mieszkanie przypominało więzienie albo niemy film to dzisiaj kolory zadomowiły się na dobre. Co więcej, nieśmiało zabraliśmy się nawet za przemalowywanie ścian! Póki co mamy jedną szarą i jedną z tapetą, ale coś czuję, że na tym się nie skończy. Kusi mnie szaleństwo i to coraz bardziej!

A oto kolory i wzory, które z chęcią zobaczę u siebie i u Was!

Living Coral

Raz do roku marka Pantone przedstawia trend kolorystyczny, który będziemy kochać przez następne 12 miesięcy. Pewnie się zdziwicie, ale teraz jest to Living Coral czyli bardzo jasny odcień koralowy ze złotym tonem. Kolor, który ma być „afirmacją życia”, napawać dobrą energią, nakłaniać do unikania sporów i prowokować do zmian na lepsze.

Źródło

coral1

Źródło

Źródło

coral6

Żródło

Żródło 

coral10

Źródło

Źródło tu i tu

Mango Mohito

Kolejny odcień z palety Pantone 2019. Kolor pomarańczowo-żółty, bardzo energetyczny i wesoły. Ten kolor zadomowił się zarówno w naszej szafie, jak i tekstyliach i obiciach.

 Źródło

yellow5

Źródło

yellow6

Źródło

Źródło tu i tu

Źródło tu i tu

yellow11

Źródło

hkliving

Źródło

 

Sweet Lilac/Dusty Pink

Róż wpadający w fiolet. Trochę lawenda, a trochę brudny róż. Mi najbardziej przypadł do gustu jaśniejszy odcień. Trochę marzy mi się ściana 😉

pink1

Źródło

Źródło tu i tu

pink4

Źródło

pink12

Źródło

pink13

Źródło

pink14

Źródło

pink15

Źródło

Tapety o intensywnych wzorach

tapeta

Źródło: Marta Brylińska

tapeta1

Źródło:  Aleksandra Nadolny

Źródło tu i tu

tapeta4

Źródło

tapeta5

Źródło

Źródło 

tapeta8

Źródło

Podobają Wam się któreś z tych trendów? A może już goszczą w Waszych domach? 🙂

Przy pięknym biurku dzieci chętnie się uczą ;)

Wspólny pokój moich synów to nasza zmora 😉 Nie mieścimy się na maksa, a to gówniarstwo ma więcej zabawek i ciuchów niż my! Komoda ledwo się zamyka, a gry i klocki walają się wszędzie. O niczym innym nie marzę jak o większym metrażu. A mój mąż twierdzi, że żeby wystarczyło na wszystko przestrzeni to musielibyśmy mieć pałac 😉 ja tam twierdzę, że 5-6 pokoi 😀 póki co musimy jednak ostudzić zapędy i radzić sobie z tym co mamy. Filip poszedł do szkolnej zerówki, a Mikołaj pójdzie za rok i byliśmy zmuszeni wprowadzić zmiany w ich pokoju. Wybraliśmy najwygodniejszy i najbardziej designerski zestaw ever- biurka Mountains od Woodluck4kids z panelem tylnim w kształcie gór i krzesła Stokke Tripp Trapp. Biurka są w całości zrobione ze sklejki, którą kocham miłością wielką, są solidne i porządnie wykonane. Mają dwie szuflady, które bardzo lekko chodzą i trzy zamykane na pokrywy pojemniki na drobiazgi. Plecki natomiast są wyposażone w półeczki w kształcie litery V, które można dowolnie aranżować i układać. Marka ma w swoim asortymencie również szafy, regały, łóżeczka, skrzynie i dekoracje. My mamy także klocki Mr Strong, które są super dekoracją i ekstra zabawką.

Krzesełek Stokke chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Genialne są- ergonomiczne, stabilne, piękne, wygodne i można je używać już dla najmłodszych do karmienia, a dorosły też z powodzeniem na nich posiedzi.

 Mamy jeszcze plan na jeden duży mebel do przechowywania, ale o tym następnym razem 😉

Chłopcy bardzo lubią te swoje nowe kąty i bardzo chętnie tu działają, co mam nadzieję przełoży się w najbliższym czasie na same piątki ;P

 

Biurka Woodluck4kids

Krzesła Stokke

Figurka wartownik skandynawskie.pl

 

Prezent świąteczny, który zawsze się sprawdza – karta podarunkowa Tk Maxx

Święta Bożego Narodzenia to najpiękniejszy czas w roku. Są tacy, którzy już w listopadzie planują potrawy, dekoracje, ekscytują się pierwszym  grudnia, bo wtedy można już legalnie puszczać świąteczne utwory i postawić choinkę. Inni uciekają na święta, planują dalekie podróże, wykupują wycieczki na Bali i stoje kąpielowe. Oni nie chcą świątecznego przepychu, nie kręcą ich spotkania rodzinne, szaleńcze wyprawy za prezentami i lepienie pierogów. Zamiast śledzia wybierają kokosy, wiatr we włosach i szum fal. Nie muszą w sumie kupować też prezentów. Ale to jest akurat wielka frajda, którą ja uwielbiam i nawet jeżeli jakimś zbiegiem okoliczności udam się któregoś roku na egzotyczną wyspę to prezenty kupię i tak, bo uwielbiam obdarowywać!

Kocham też święta! Widok aut z zaśnieżoną choinką na dachu, świąteczne utwory  w odbiorniku, zapach suszonych grzybów i pierniczków. Lubię ten czas oczekiwania, lampki na ulicach wieczorami i kiczowate, plastikowe dekoracje-mikołaje, które bez pardonu wiszą na rynnach czy balustradach. Zupełnie nie przeszkadzają mi półki w sklepach wypełnione po brzegi dekoracjami, girlandami, pudłami na prezenty i wstążkami. Nawet przebrany Mikołaj rozdający najtańsze cuksy w galerii handlowej mi nie przeszkadza! Dzieci dużo mocniej odczuwają podekscytowanie świętami i każdy taki malutki bodziec, detal jest dla nich magiczny. Tak, święta z dziećmi nabierają innego wymiaru!

Jest tylko jedna rzecz w tym przedświątecznym czasie, która zawsze mnie trochę męczy i spędza sen z powiek-wybieranie odpowiednich, pięknych prezentów, które ucieszą, zaskoczą. Zazwyczaj z łowów wracam z niepełną listą, bo to co sobie wymyśliłam okazuje się niedostępne, za drogie lub nie końca takie jakie się spodziewałam. A nic tak mi nie psuje humoru jak kupowanie upominków na siłę. Nie znoszę właśnie z tego powodu kupowania na ostatnią chwilę. Wtedy niemalże pewnym jest, że będę musiała wziąć coś, do czego nie będę przekonana. A tego bardzo nie lubię.

Już od wielu lat, na kilka tygodni przed świętami zapuszczam się do sklepu TK Maxx, zawsze tu kupuje piękne papiery do pakowania, wstążki, ozdoby na choinkę, kule śnieżne (w tym roku są piękne białe) , i puszki z ciastkami! Trochę wstyd się przyznać, ale jestem uzależniona od ich herbat i ostatnio do mojej spiżarki trafiło chyba z 10 różnych rodzajów 😉  Kocham ich poduchy z motywami zimowymi i kocyki w reniferki. I co roku kupuję zestaw pięknych kartek świątecznych, które rozsyłam rodzinie i przyjaciołom. Na magię świąteczną tego sklepu jestem zupełnie nieodporna, ale to mi w ogóle nie przeszkadza! Uwielbiam wyjątkowe smaki, piękne printy i niespotykane formy, a to wszystko tutaj znajduje.

Wracając do prezentów, jakoś tak już natura ukształtowała dzieci, że zawsze wiedzą co chcą dostać, piszą obszerne listy do świętego Mikołaja i rodzice mają ułatwione zadanie. Po prostu wykreślają z listy i ja uważam, że to jest piękne i jakże przydatne 😉

Co innego dorośli. Im czasami ciężko wybrać odpowiedni prezent. I nie piszą już niestety listów, chyba nie wierzą w świętego 😉 No i co tu wybrać skoro tata ma już pięć par kapci i stos nieodpakowanych skarpet, a kuzynka melomanka ma już tyle podwójnych płyt, że ciężko coś wybrać.
Aby oczekiwanie i przygotowania do tego ważnego czasu Was nie przytłoczyły, a kupowanie prezentów nie okazało się ruletką polecam Wam karty upominkowe TK MAXX! Są piękne, możecie załadować je, na jaką chcecie kwotę ( do 999,99zł), a co istotne ważne są bezterminowo i w każdym sklepie. A kupicie jest w każdym salonie Tk Maxx, a także online na https://www.tkmaxx.pl/Karty-Upominkowe.

Ja osobiście kocham buszować w tym sklepie i byłoby mi niezmiernie miło, gdybym sama taki prezent otrzymała J a do kompletu, do karty koniecznie weźcie puszkę herbatki lub ciastek! Niech będzie praktycznie i pysznie!

Zapraszam Was także do wzięcia udziału w konkursie, który odbywa się na FB Tk Maxx, a do wygrania są karty upominkowe o wartości 100zł.

 

 

 

 

 

 

 

Stół wigilijny

Zwierzę Wam się z czegoś. Od kiedy tylko pamiętam robię różne rzeczy na ostatnią chwilę. Egzamin? Tydzień lawirowania na krawędzi, a ostatni dzień przed godziną zero zarwana noc. Przebranie na bal dla dzieci? Wizyta w Tesco na ostatnią chwilę i nerwowe poszukiwanie rozmiaru. Przygotowania do świąt? Na dwa dni przed spisywanie listy zakupów, a następnie decyzja czy posprzątam czy ugotuję (wszystkiego nie zdążę przecież ;)) czy po prostu zarwę kilka nocy. Obowiązkowe odstanie w kolejne w Wigilię rano, bo jak zwykle o czymś zapomniałam. Na szczęście wyleczyłam się już z kupowania prezentów w ostatnim tygodniu przed świętami, ale o tym kiedy indziej.

Reasumują przyznaję się bez bicia, że jestem odkładaczem,  a największą motywację do działania mam kiedy termin przypili, czas się kończy.Rzadko ma to jakiekolwiek plusy, zazwyczaj wkurza mnie niemiłosiernie, obiecuję poprawę, a za chwilę znowu powtarzam stary, zakodowany w głowie proces myślowy i jestem spokojna do czasu deadline’u, po czym wpadam w panikę 😉

Prokrastynacja, bo tak nazywa się moja przypadłość to tymczasem nie jest złe zarządzanie sobą czy czasem! Jak się okazuje to po prostu „pozyskiwanie energii z lęku” (Steve McClatchy), co teoretycznie może być pozytywne, ale ja już trochę jestem zmęczona tym stresem i napięciem, które towarzyszy tym wszystkim akcjom na ostatnią chwilę.

W tym roku postanowiłam trochę popracować nad sobą i spędzić czas świąteczny nieco spokojniej. Już nie chce stać w kolejkach i wyczekiwać nerwowo czy moje paczki zdążą dojść na czas. Już nie mówiąc o kupowaniu na szybko czegokolwiek (czego szczerze nie cierplię!). W tym roku już działam, planuje i robię zakupy.

To samo tyczy się bloga, chciałabym wszystkie zaplanowane wpisy zrobić odpowiednio wcześniej, abyście zdążyli moje inspiracje wcielić w życie! Na początek świątecznych postów-moja propozycja aranżacji stołu wigilijnego. Całą zastawę i dodatki wybrałam z asortymentu IKEA i powiem Wam, że jest w czym buszować! Tylko tak jak ja zróbcie to jak najszybciej, bo znikają jak świeże bułeczki.

Mi i moim dzieciom szczególnie spodobały się święcąca choinka oraz złote muchy z serii VINTER, które można wykorzystać zarówno do ozdobienia drzewka świątecznego, jak i stołu czy stroików. Wystarczy ręcznie zrobiony mały wianek z eukaliptusa, wspomniana choinka i złote dodatki lub plasterki suszonej pomarańczy czy szyszki i mamy piękną dekorację na stół. Do tego Cyprysik w złotej osłonce, kilka luźno rzuconych gałązek, obowiązkowo długie świece, prosta zastawa i ładne kieliszki i efektowny stół gotowy.

Ja w tym roku stawiam na biel i złoto, nasz kącik jadalniany nie jest zbyt pokaźnych rozmiarów i nie chcę go przytłoczyć. Wy możecie dorzucić trochę czerwieni, zieleni lub czerni jeżeli lubicie. Ale dodatki ze złota to must-have już co najmniej od dwóch sezonów i ja jestem w nich zakochana i używam ich także w aranżacjach codziennych 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Do aranżacji stołu wykorzystałam:

kieliszki tu

filiżanki tu

talerzyki tu

marmurowa pieprzniczka tu

dekoracje kule tu

świeczniki tu

półmisek tu

patera tu

długie świece tu

mlecznik ptaszek tu

cukiernica tu

mały półmisek tu

złote muchy tu

złote łyżeczki tu

podświetlana choinka tu

złota osłonka tu

serwetki tu

bieżnik tu

sznurek dekoracyjny tu

gwiazdy do powieszenia tu

czerwony sznurek ozdobny tu

 

 

 

Dom-azyl w środku miasta

Nowy katalog IKEA to jak św. Mikołaj w środku lata. Gładkie i pachnące drukiem strony są chyba najbardziej wyczekiwaną przesyłką końca wakacji. Już jako dziecko niecierpliwie go wyglądałam, a  gdy w końcu wpadał w moje ręce godzinami go przeglądałam i planowałam co kupię jak będę dorosła. Oczywiście, już kompletnie nie pamiętam, co wtedy mi się podobało i oczywiście mam już zupełnie inny gust, ale nadal nowy katalog wywołuje u mnie te same emocje i jak co roku robię długą listę zakupów.

Nowy katalog  jak zwykle mnie zachwycił. Już sama okładka sprawiła, że mocniej zabiło mi serce, ale o tym za chwilę. Tegoroczny jest podzielony na siedem różnych home’ów. Każdy otwiera się na różne potrzeby w zależności od tego, kto w nich mieszka. Mi najbardziej przypadł do gustu dom „ Azyl w środku miasta” czyli taki, w którym od samego wejścia czujemy się zrelaksowani i odczuwamy ulgę. Jest to bowiem miejsce jasne, przyjemne, stworzone do wypoczynku po ciężkim dniu pracy. Są tu miękkie, jasne tkaniny, wygodna sofa lub fotel, jasne drewno i dużo poduszek. Wszystko to sprawia, że możemy poczuć się jak u siebie i zrelaksować. Harmonia i spokój to hasła przewodnie tej aranżacji.

Home, który wydaje mi się najbliższy  znajduje się w katalogu jako pierwszy. Jest co prawda trochę jaśniejszy niż mój własny salon, ale czułabym się tam jak w domu! Głównym punktem jest oczywiście duża, miękka sofa GRÖNLID w kolorze łagodnej bieli i równie miękki i przyjemny dywan z długim włosiem VINDUM. Jest też szezlong z lampą idealny do codziennego odpoczynku i zasłony AINA do samej podłogi, które dają poczucie intymności i pozwalają na zmianę natężenia światła wedle naszych własnych potrzeb. Odrobina zieleni w postaci drzewka oliwnego (które jest symbolem spokoju) to miły akcent, który daje poczucie obcowania z naturą i wprowadza harmonię. Ja wielbię miłością bezwzględną wszelkie dziergane dodatki-pledy, koce, pufy, poduszki, a ich w tej aranżacji nie zabrakło. Siedzisko SANDARED aż się prosi, żeby na nim rozłożyć zmęczone stopy. A jasny, drewniany stolik LISABO jest idealny do odłożenia magazynów i relaksującej herbatki. Jak większość z Was zauważyła zapewne, wszystko jest bardzo w moim stylu, bo ja uwielbiam odpoczywać w przyjemnym otoczeniu.

ikea-catalog

Od samego początku, od kiedy zaczęliśmy aranżować nasze mieszkanie bardzo zależało nam na tym, aby była to taka oaza spokoju, przyjemne i przytulne miejsce, do którego wszyscy będziemy chcieli wracać. Żeby każdy miał ochotę rozwalić się na kanapie z nogami do góry i odetchnąć. Nowy katalog napawał mnie chęcią by wprowadzić tutaj trochę więcej jasnych kolorów i pasteli. Kolejny raz przekonałam się, że kilka dodatków może niesamowicie odmienić wnętrze.  Ja wybrałam dwie nowości- poszewki ELDTÖREL i SKÄGGÖRT, obie mają piękne i łagodne wzory i są oczywiście bawełniane. A ich cena uradowała nawet mojego męża, który jak sam powtarza hoduje węża w kieszeni 😉 Poduszki kolorystycznie pasują do mojego kolejnego nabytku- fotela VEDBO. Jest to chyba najpiękniejszy fotel, jaki kiedykolwiek widziałam. I ten brudny róż! J Niestety jak to zwykle u nas bywa oblazły go nasze dzieci i przez pierwsze dni ciężko będzie tu się usadowić z książką. Ale jest piękny, wygodny i sprawia, że nasz livingroom niesamowicie łagodnieje. Co ciekawe, pomimo koloru nie zniechęcił do siebie mojego małżonka, który własnoręcznie, pod zasłoną nocy upychał go do bagażnika. A jasny, drewniany stolik LISABO jest idealny do odłożenia magazynów i relaksującej herbatki.

Przy okazji wizyty w IKEA nie mogłam nie zauważyć nowych, pastelowych wazoników GRADVIS. Jest to seria, która kojarzy mi się bardzo skandynawsko i stanowi te dodatki do domu, do których zdecydowanie mam słabość. Czuję się bardzo nieswojo, gdy nie mam świeżych kwiatów, uwielbiam na nie patrzeć i dodają moim zdaniem takiej miłej atmosfery i przytulności. A jak jest dużo kwiatów to trzeba do nich dużo wazonów.

Jakiś czas temu pokazywałam Wam już mój nowy kosz SNIDAD. Jak tylko zobaczyłam go w nowościach zapragnęłam go mieć. Pomieścił wszystkie nasze koce, bez których nie wyobrażam sobie miłego wieczoru na sofie. Lubię porządek, a w tym pojemnym koszu wszystkie tekstylia z salonu można łatwo ułożyć.

W temacie porządku, szklane pudełko z przykrywką SAMMANHANG to świetny sposób na szybkie uporządkowanie biżuterii, która niegdyś leżała rozłożona gdzie popadnie, teraz jest bezpieczna i nie na widoku. Cena tego pudełka również mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła.

Wypoczynek na własnym fotelu pod kocykiem nie byłby tak przyjemny gdyby nie kubek gorącej herbaty lub kawy. Wszyscy lubimy pić i jeść przed telewizorem, ale szczególnie ja nie lubię odbitych kółek na stole i plam na dywanie. Tace MEDFÖRA to był mój kolejny cel wyprawy do IKEA. Zobaczyłam je w katalogu i trafiły na moją listę must-have.

Nadadzą się zarówno jako podkładka pod kawkę, jak i przekąski. Moje dzieci dwie podkradły do swoich zabaw Lego, więc każdy spełnił swoje potrzeby. Aaaa dodam, że tace są dwustronne, więc łatwo jest zmienić aranżację stołu przekręcając je na drugą stronę 🙂

Co roku wydaje mi się, że nowy katalog nie może mnie bardziej zaskoczyć. I jak co roku się mylę. Aranżacje i design nowych produktów przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Na szczęście nie trzeba od razu ogromnego remontu, żeby zmienić atmosferę w domu. Kilka poduszek, kosz czy nowe zasłonki mogą z powodzeniem odświeżyć wnętrze. Jeżeli Wasze życie, tak jak moje przypomina bieganinę i nie umiecie zwolnić koniecznie zajrzyjcie do nowego katalogu IKEI tam więcej produktów, które zmienią Wasze salony w prawdziwe azyle w środku miasta.

Do mojego azylu w środku miasta wykorzystałam:

fotel VEDBO

kosz SNIDAD

poszewka w kropki SKÄGGÖRT

poszewka różowa we wzory ELDTÖREL

wazoniki GRADVIS

kwiatek w doniczce SUCCULENT

wazon ze szkła BERÄKNA

tace MEDFÖRA

pudełko szklane SAMMANHANG

 

Post powstał we współpracy z IKEA.