Łazienkowe inspiracje

Myśląc o łazience wyobrażam ją sobie zawsze w wersji black and white. Od zawsze uważałam, że podstawa, czyli kafle i sprzęty muszą być minimalistyczne, bez zbędnych dodatków i udziwnień. Tylko wtedy mamy super fundament do stworzenia czegoś ponadczasowego, co nam się nie znudzi za 3 lata. Umówmy się, remont łazienki to koszmar i nie chciałabym go przechodzić z dziećmi w domu. W starym domu mieszkamy już prawie 8 lat i nadal uważam, że kafle w wersji b&w to był strzał w 10! Szafkę czy dodatki, a nawet kolor ścian zawsze można zmienić i nadać jej nowy styl i charakter. Natomiast materiały stałe to coś w co trzeba zainwestować czas i pieniądze i wybrać mądrze monochromatycznie 🙂

W nowym mieszkaniu też planujemy pójść tym torem i zagrać dodatkami. Ładne lustra, lampy, półki itd. Chciałabym dzisiaj pokazać Wam mniejszą łazienkę, która jest częścią naszej sypialni i będzie od niej oddzielona szklaną ścianką. Było to moje marzenie wnętrzarskie od dawna. Podobnie jak wanna wolnostojąca i okno obok. Wszystko udało się nam w taki sposób zaaranżować. Oczywiście dokładny wpis zrobię jak już wcielimy w życie nasz projekt, ale chciałam Wam pokazać mniej więcej do czego dążymy 🙂

Inspiracje:

Źródło tu i tu

Zrzut ekranu 2020-06-8 o 13.07.00

Źródło tu

Źródło tu

Zrzut ekranu 2020-06-8 o 13.31.46

Źródło tu

IMG_1930

A tu wizualizacje, które wykonała dla nas Meblościanka Studio:

 

Jak Wam się podobają takie proste łazienki?

 

Prezenty, które dbają o nasze mamy

Dokładnie 8 lat temu zrozumiałam co przeżywają. Ile hektolitrów łez, ile strachu, nieprzespanych nocy, bezsilnych chwil muszą przetrwać. Ile razy odwołują spotkania, łapią w ostatniej chwili przed upadkiem. Ile razy zmieniają priorytety. Wszystko to przechodzimy spontanicznie, bez przygotowania i bez podpowiedzi jak się zachować. Boimy się przy tym i martwimy o tych małych ludzi, nic już nie jest od nich ważniejsze.

Poświęcenie dla dziecka jest ogromne. Mamy, po pojawieniu się małej istotki w ich życiu, zazwyczaj zapominają o sobie i swoich potrzebach. Rezygnują bardziej lub mniej świadomie z własnych planów i ambicji. Niestety, wychowanie dzieci to nie bułka z masłem. Nie rozumieją tego tylko Ci, co potomstwa nie mają. Kosztuje to nas – matki bardzo wiele. Niewyspanie, zmęczenie i stres towarzyszą nam od pierwszych chwil bycia rodzicem. 

Ja, od samego początku, z łatwością rezygnowałam z aerobików, wizyt w salonach piękności, a nawet tych u lekarzy. Odkładałam to wiecznie na później z myślą, że będę miała więcej czasu, gdy dzieci dorosną. Że to tylko teraz, poświęcę się trochę, by potem móc więcej zainwestować w siebie. Nic bardziej mylnego. Taki moment nie nadejdzie w bliższej przyszłości, o siebie trzeba dbać już teraz, natychmiast. Zwłaszcza, że musimy być w formie i kondycji, żeby lecieć na pomoc tym naszym małym przylepom. Nie bez kozery mówią, że „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”.

Często się zastanawiam jak to by było, gdybym nie miała dwójki dzieci. Gdybym nie spędzała pół dnia w kuchni na przygotowaniu posiłków dla zawsze głodnych chłopców. Gdybym mogła w każdej chwili skończyć na basen, fitness, bieganie. Lub gdybym wszystkie środki przeznaczała tylko i wyłącznie na swoją urodę. Podejrzewam, że miałabym już zęby równe jak koraliki i białe jak śnieg, nogi i biodra w rozmiarze 36, skórę gładką jak aksamit i totalny brak cieni pod oczami;) Z zachwytem patrzę na te wszystkie mające czas dla siebie dziewczyny, ale nie zamieniłabym moich chłopców na nic na świecie. Dlatego mam taki pomysł w tym roku, żeby obdarować mamy prezentami, które pomogą im zadbać o siebie, urodę i tym samym o ich humor. Niech te kobitki, które tyle się poświęcały dla nas wiedzą, że o nich myślimy i chcemy także o nie zadbać!

PREZENTY DLA MAMY

Szczoteczka Oral B Genius X, bo zdrowie jamy ustnej ma wpływ na zdrowie całego organizmu. Szczoteczki elektryczne czyszczą o niebo lepiej niż tradycyjne (przetestowane na całej rodzinie). Ta Oral B Genius X jest wyposażona w sztuczną inteligencję i rozpoznaje nawyki w szczotkowaniu zębów, aby wspomóc proces czyszczenia. Ma okrągłą główkę, dzięki czemu dokładnie okala ząb, czujnik siły nacisku oraz 6 różnych trybów pracy, a w tym szczotkowanie delikatne i wybielanie! Możliwość połączenia z aplikacją daje nam natychmiastowe informacje na temat mycia zębów. Szczoteczka posiada również baterię litowo-jonową, która daje nam ponad dwa tygodnie szczotkowania po ładowaniu. 

Dodatkowo, szczoteczka jest w pięknym różowym złocie i ma boskie smart etui, które ma dwa wejścia USB i można np. w podróży ładować jednocześnie szczotkę i telefon. Ja jestem zachwycona tym patentem 🙂 Jest to najbardziej innowacyjna i inteligentna szczoteczka na rynku! Teraz w zestawie macie dodatkowo 6 końcówek, link tu.

Jest to mój najlepszy pomysł dotychczas – podarować mamie piękny uśmiech za te wszystkie łzy, które nade mną wylała 😉 

Świece i mydełka uspokajające, bo mamy mają dużo stresów w życiu. Wybierajcie koniecznie takie na bazie olejków lawendowego, różanego, rumiankowego i bergamotki. Mają właściwości kojące i relaksujące.

Voucher na masaż, bo mamy są często spięte. Taki masaż relaksujący uwalnia ciało i wspomaga regenerację. Osobiście uważam, że jest to najlepszy sposób na ukojenie i że każda mama powinna z takiego masażu korzystać regularnie, żeby uwolnić mięśnie od napięć i pozbyć się bólu kręgosłupa, głowy czy innych części ciała, które często nam mamom towarzyszą. 

Biała szałwia, aby pozbyć się negatywnej energii w naszym otoczeniu. Pomaga osiągnąć odpowiednią atmosferę do medytacji czy relaksacji, usuwa toksyczną energię. Palenie szałwii sprawia, że poprawia się nam humor, a nasze myśli wracają na dobre tory. Była używana w tym celu już w starożytności. Ma zapach kadzidła i ja osobiście bardzo go lubię. Podobne właściwości ma również Palo Santo, czyli święte drzewo. Dzięki aromatom uwalnianym podczas jego spalania, również pozbywamy się negatywnej energii oraz łagodzimy bóle głowy. Ma piękny zapach, który od razu poprawia humor. Wypróbowane przeze mnie!

Książka kucharska jak zdrowo jeść z przepisami, bo dobra dieta to zdrowie, ładna skóra, włosy i paznokcie oraz wspaniałe samopoczucie. Ja w tym roku chciałabym dostać taką o diecie wegetariańskiej, bo gotowanie bez mięsa to nie lada sztuka, której uczę się od podstaw. A ostatnie badania dowodzą, że jest to dieta rekomendowana dla każdego, kto chce zachować ładną sylwetkę i zdrowie!

Czasy nie są zbyt łaskawe dla mam. Jeszcze bardziej się martwimy o nasze dzieci, zdrowie i przyszłość. Dlatego tak ważne jest, aby jeszcze bardziej dbać o siebie nawzajem. Dzień Matki to umowny dzień, żeby przypomnieć jak bardzo są dla nas ważne te nasze rodzicielki, ale tak naprawdę możemy sprawdzić im niespodziankę każdego dnia, zgadzacie się? 🙂 

Ekologiczne trendy w kuchni-bądź eko!

Dzisiejsze czasy są najtrudniejsze w historii jeżeli chodzi o zmiany klimatyczne. To, czym straszyli nas naukowcy już powoli się dzieje. Dlatego tak ważne jest, aby wprowadzać w swoim życiu jak najwięcej zmian dobrych dla środowiska oraz dokonywać mądrych wyborów. Dotyczy to także kupowanych produktów do domu.

Powinniśmy bezwględnie sięgać po takie, które są dobrej jakości i długo nam posłużą, są wykonanie z naturalnych i neutralnych dla środowiska surowców oraz w miarę możliwości nadają się do recyclingu lub z niego pochodzą. A także takie, które pomagają nam oszczędzać energię elektryczną i wodę.

Chciałabym dzisiaj zaprosić Was na przegląd rozwiązań kuchennych z IKEA, które nie tylko cieszą oko oraz ułatwiają nam życie codziennie, ale także, dzięki ekologicznym rozwiązaniom, sprawiają, że jesteśmy o krok bliżej do zrównoważonego życia.

Szafki i blaty

Jeżeli właśnie myślcie o zmianie lub kupnie nowej kuchni koniecznie sprawdźcie serię BODARP. Fronty mają nie tylko przyjemny, uspokajający kolor, ale również zostały wyprodukowane w fabrykach wykorzystujących odnawialną energię elektryczną. Przy ich produkcji zostały  natomiast wykorzystane materiały z recyclingu – folia z przetworzonych butelek PET. Szaro-zielone szafki są fajną odskocznią od wszechobecnej bieli, nadają kuchni świeżości i wprowadzą harmonię we wnętrzu. 

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.12.21

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.13.36

Jeżeli jednak kolor to nie Wasza bajka to jest jeszcze seria KUNGSBACKA. Fronty tych szafek także zostały wyprodukowane z butelek PET i drewna. Do produkcji jednego potrzebnych jest aż 25 półlitrowych butelek! Do tego mają głęboki grafitowy kolor i matową fakturę, która nadaje jej nowoczesny charakter. Jest na tyle uniwersalna, że wystarczy zagrać dodatkami, a dopasuje się do naszego wymarzonego wnętrza. Pamiętajcie również, że system METOD w IKEA to aż 25 lat gwarancji! Kuchnia jest niemalże długowieczna, dzięki temu oszczędzamy materiały potrzebne do produkcji, energię + paliwo potrzebne do transportu, oszczędzamy nasze środki. 

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.44.58

Zrzut ekranu 2020-05-8 o 07.39.51

W trosce o środowisko IKEA nie posiada aktualnie w sprzedaży blatów z litego drewna. Co więcej, marka deklaruje dążenie do tego by od 2020 całe drewno przez nią wykorzystywane pochodziło ze źródeł zrównoważonych. 

Sprzęt kuchenny

Nie wiem czy wiecie (pewnie nie;)), ale istnieją baterie, z którymi oszczędzanie wody jest bajecznie proste! Bateria kuchenna TÄMNAREN ma z boku umieszczony czujnik – można ją włączać i wyłączać lekkim ruchem dłoni, bez dotykania. Dzięki temu nasze ubrudzone dłonie nie będą zagrożeniem dla jej czystości. A jeżeli czujnik nie wykryje naszego działania przez 10 s, wyłącza się automatycznie. Bateria ta jest ponadczasowa, pasuje do każdego wnętrza, jej wysoka wytrzymałość sprawi, że będzie służyła przez wiele lat! Gwarancja jest na 5 lat, a dodatkowo ma perlator, który napowietrzając wodę pomaga zredukować jej zużycie. 

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.12.48

Bardzo ważną kwestią w projekcie naszej kuchni jest sprzęt. To, że powinien być energooszczędny to chyba dla każdego jest oczywiste. Taka właśnie jest płyta indukcyjna MATMÄSSIG. Pozwala gotować szybko i dokładnie, a funkcja Booster zapewnia dodatkowe zasilanie danej strefy grzewczej. Jest wyposażona w czujnik, który wyłącza płytę, kiedy woda przeleje się z garnka na system sterowania. IKEA zadbała również o bezpieczeństwo dzieci –  płyta posiada możliwość blokady rodzicielskiej. Jest minimalistyczna i łatwa w obsłudze. Posiada wszystkie funkcje, które są potrzebne w kuchni. 

Oboje z mężem jesteśmy kawoszami i lubimy eksperymentować ze smakiem kawy. Już od jakiegoś czasu chcieliśmy kupić kawiarkę, żeby móc sobie serwować od czasu do czasu taką małą czarną. Smak takiej kawy zawsze przywodzi nam na myśl wakacje i domek na Kaszubach, w którym właśnie taką kawę przygotowywaliśmy. Mamy do niej wielki sentyment. Kawa z kawiarki to również bardzo ekologiczny sposób na przygotowywanie kawy, tym bardziej, że fusy pozostałe z naparu łatwo odzyskać do użytku domowego. Wiedzieliście, że można z nich zrobić nawóz lub odżywkę do roślin? Nawet niedopitą kawę  możemy wlać do doniczki.

My wybraliśmy model METALLISK. Ma piękny kształt, za który autor projektu otrzymał nagrodę GOOD DESIGN. Kawiarka jest wykonana ze stali nierdzewnej i będzie nam służyła długie lata. Możemy także zabrać ją w każde miejsce na świecie! I tam, gdzie oczywiście jest kuchenka, przygotować swoją ulubioną kawę w kilka minut.

Garnki

Zawsze uważałam, że jak garnki to tylko porządne, ponadczasowe, które równo rozprowadzają ciepło. Ostatnio poszukując fajnego garnka z pokrywką, którego można używać i w piekarniku , i na kuchence, trafiłam na model VARDAGEN. To taki na lata, który możecie oddać córkom jako posag 😉 Garnek równomiernie rozprowadza i utrzymuje długo ciepło. W takim garnku łatwo jest przygotować soczystą i pyszną potrawę. Widziałam, że wiele osób podczas kwarantanny piecze w nim chleb! Jest multifunkcyjny i takiego garnka szukałam!

Warto pamiętać o nawykach, które pozwalają zaoszczędzić energię podczas gotowania: gotujemy pod pokrywką (przy okazji oszczędzamy również czas) i wybieramy na kuchence pole o takiej samej lub mniejszej średnicy niż garnek.

Przechowywanie i sortowanie

Na temat przechowywania i recyclingu powstał już jeden artykuł na blogu, możecie przeczytać go tu. Pojemniki, które pokazywałam Wam wtedy nadal mi wiernie służą! Wszystkie są szklane i mają bambusowe lub plastikowe przykrywki i pochodzą z serii IKEA 365+. Szklaną część można używać w piekarniku, więc jeżeli zostanie nam jakaś resztka z obiadu łatwo ją odgrzać następnego dnia. A do tego czasu jedzenie zostaje w szczelnie zamkniętym pojemniku i nie chłonie zapachów z lodówki. Kwestia niemarnowania żywności jest w naszych czasach kluczowa. Wg specjalistów, nawet 30% jedzenia może trafiać do śmieci każdego dnia, a poprzez zmiany klimatu jest go coraz mniej. Nie wyrzucajmy resztek, przechowajmy i wykorzystajmy później. Byle zanim się zepsuje 😉 Wiedzieliście, że z jędrnych liści rzodkiewki wychodzi przepyszne pesto? W internecie aż kipi od przepisów less waste. Przy okazji ograniczamy też wydatki.

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.46.38

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.41.37

Pojemniki mają też wiele różnorakich zastosowań- mogą być np. maselniczką, pojemnikiem na ser, służyć do zapiekania czy deska do krojenia (przykrywka). Małe opakowania to też świetny sposób by zabrać jedzenie ze sobą. Może je później odgrzać w mikrofali i podać na stół bez konieczności przełożenia zawartości na talerz. Te pojemniki powinny być obowiązkowym wyposażeniem każdego domu!

Zrzut ekranu 2020-05-25 o 18.27.31

Do sortowania śmieci nadal służy mi system VARIERA. Seria jest już niedostępna, ale w IKEA widziałam nową serię HÅLLBAR, która jest jeszcze bardziej dostosowana do obecnie obowiązujących zasad segregacji. I jeżeli śmietniki mogą dobrze wyglądać, to te są naprawdę ładne i estetyczne! Kosze mają różne wielkości, dzięki temu możemy dostosować je do naszej przestrzeni i potrzeb. Jeżeli zdecydujemy się także na pokrywki, to zatrzymamy przykre zapachy w środku. Zalet sortowania i ponownego użycia odpadów tłumaczyć nie trzeba. Można tylko namawiać, aby robić to jeszcze staranniej i dzięki temu wspomóc oraz przyspieszyć ich przetwarzanie.

Zrzut ekranu 2020-05-21 o 13.42.01

Zrzut ekranu 2020-05-5 o 17.13.43

Drewno

Uwielbiam ten materiał – ociepla pomieszczenie, jest naturalny, piękny i ponadczasowy. Wybierając produkty wykonane z drewna, bambusa czy włókna kokosowego możemy także przysłużyć się naszej planecie. Jest to materiał odnawialny, trwały i łatwo odświeżyć jego wygląd. IKEA rozsądnie korzysta z jego zasobów i jak już wspominałam dąży by do końca 2020 drewno pochodziło z bardziej zrównoważonych źródeł – z recyclingu albo posiadało certyfikat FSC®. Ja już od dawna mam w kuchni drewniane dechy FASCINERA, która służą mi do podawania przystawek i ciast. Mam w planie zakup deski NORRSJÖN, która jest wytrzymała, bo wykonana z drewna dębowego i olejowana, a do tego jest stylowym przedłużeniem blatu, gdyż jest przystosowana do tego, aby używać jej na zlewozmywaku. Jest to bardzo przydatne szczególnie w małej kuchni. Sprawdzi się oczywiście także do serwowania. Alternatyw dla plastiku w kuchni mamy wiele, moją uwagę zwróciły zwłaszcza: miski BLANDA MATT, młynki INTRESSANT, chlebak MAGASIN czy taca na sztućce VARIERA. Wszystkie są ponadczasowe i z łatwością dopasujemy je do każdego wnętrza. A świadomość, że wybieramy produkty, które są wyprodukowane z surowców odnawialnych i z dobrego źródła jest nieoceniona.

 

Już od jakiegoś czasu obserwuję, jakie rozwiązania proponuje IKEA w zakresie odpowiedzialnego społecznie przedsiębiorstwa. Meble z recyclingu, tekstylia powstałe ze ścinków czy stosowanie materiałów, które nadają się do re użycia, optymalizacja procesów produkcyjnych i logistycznych. IKEA poświęca ogrom czasu, żeby oszczędzać energię, wodę, produkować coś z niczego, korzystać ze zrównoważonych źródeł, wykorzystywać zasoby do maksimum. W naszych codziennych wyborach, organizacji naszej kuchni możemy z tych pomysłów korzystać, oczywiście tworząc przy tym własne. Przerabiać, naprawiać, tworzyć nowe zastosowania. Im nas więcej, tym więcej czasu my i nasze dzieci będziemy mieli na tej planecie!

Post powstał przy współpracy z IKEA.

Jak poprawić odporność

Nie wiem jak Wy, ale już od trzech lat zaczynam chorować w okolicach początków lutego i kończę w kwietniu lub nawet maju. W tym roku ten schemat dotyczył też naszych dzieci. Cały sezon wszyscy byli zdrowi, a na koniec się zaczęło. Doszłam do wniosku, że to musiała być osłabiona odporność po zimie. Teraz dodatkowo czyha na nas niebezpieczeństwo w postaci wirus Covid-19  i uważam, że warto zadbać o siebie i swoją odporność jeszcze bardziej!

PIJEMY WODĘ

Chyba każdy wie, że zdrowa dieta i ruch to podstawa jeżeli chcemy cieszyć się dobrym zdrowiem. Szkoda, że mimo posiadania tej wiedzy, tak trudno wcielić ją w życie 😉 A może tak zacząć od picia czystej i pysznej wody? Małymi krokami wypracować dobre nawyki? To prosta czynność, która nie wymaga od nas dużego poświęcenia. My od jakiegoś czasu mamy zasadę, że jak przechodzimy obok kuchni to od razu nalewamy sobie pół szklanki wody z baterii Franke Vital. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy dużo czasu spędzamy w domu i wszyscy mamy przesuszoną śluzówkę. Dzięki piciu wody chronimy gardło przed infekcją. Woda również rozrzedza krew, dzięki czemu tak łatwo się nie przeziębiamy.

ZDROWO SIĘ ODŻYWIAMY

My teraz szczególnie dbamy o dużą ilość owoców i warzyw. Unikamy słodyczy, których i tak teraz nie jest tak łatwo nabyć. Pijemy soki, napary i różne koktajle. Dodajemy kurkumę, która która ma zastosowanie w leczeniu infekcji wirusowych, imbir, cytrynę, cynamon, pieprz cayenne czy miód. Wszystkie są zbawienne na naszą odporność. 

Przepis na szybki koktajl:

2 szklanki szpinaku lub jarmużu 

3 banany

2 szklanki wody niegazowanej

Trochę świeżego, obranego i startego imbiru

1/2 łyżeczki startego cynamonu

1/8 łyżeczki startej kurkumy

Wszystkie składniki blendujemy i pijemy na zdrowie!

WYSYPIAMY SIĘ

Niestety siedzenie z Netflixem do późnych godzin nocnych to najgorszy grzech matki. Nie dość, że człowiek następnego dnia jest nieprzytomny (zwłaszcza, gdy na kwarantannie dzieci zaczęły wstawać o godzinie 5-6), a do tego zmęczony organizm gorzej radzi sobie z infekcjami. Dla wspólnego dobra staramy się porządnie wysypiać. Musi to być wypoczynek w całkowitej ciemności i głuszy, wtedy wydziela się w szyszynce melatonina, która zapewnia dobre funkcjonowanie układu odpornościowego. No i chyba nie muszę dodawać, że przed snem najlepiej się wyciszyć z książką lub medytacją, a nie obgryzać paznokcie z nerwów oglądając kolejny horror! To nie pomaga w dobrym śnie.

Z DALEKA OD STRESU

Stres to najgorszy możliwy doradca. Zawsze, gdy mam dużo nerwów jestem chora! Dlatego pamiętam w tym ciężkim czasie o relaksie i nie daje się porywać emocjom. Pomimo, że do codziennej pracy i ogarniania domu doszły nam jeszcze lekcje z chłopcami to każdy dzień planujemy tak, żeby był czas na odpoczynek, wspólne rozrywki. Wy też koniecznie o tym pamiętajcie! Myślcie o sobie i swoim dobrobycie psychicznym. Nie możemy spotykać się ze znajomymi na żywo, wychodzić do kina, restauracji, fryzjera czy na siłownię, ale domowe spa i wideo rozmowę ze znajomymi możemy spokojnie zorganizować w swoich czterech ścianach. Każda taka mała przyjemność jest teraz na wagę złota. Ja uwielbiam różne zapachy i pomimo siedzenia w domu codziennie używam perfumów, palimy świeczki, palo santo i to nam mega pomaga się zrelaksować.

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Ja nigdy nie miałam problemu z ćwiczeniem w domu, więc teraz kontynuuje dobre nawyki i ćwiczę z Youtubem. Nawet krótki 10-15 minutowy seans ruchowy o umiarkowanej intensywności poprawi nam krążenie  i zmniejszy podatność na choroby. Wysiłek zwiększa ilość produkowanych makrofagów, które stanowią pierwszą linię obrony przed antygenami i poprawiają ich skuteczność w walce z bakteriami i wirusami.

WIETRZYMY 

Chociaż jedno okno mamy otwarte cały czas. Dostęp do świeżego powietrza mamy obecnie ograniczony, a wiadomo że jest ono bardzo ważne w walce o odporność! Dlatego wietrzymy tak dużo jak się da i jeżeli tylko jest ładna pogoda to wychodzimy na balkon. Dotleniony organizm lepiej sobie radzi z infekcjami!

 

W naszym dbaniu o odporność pomaga nam nasza bateria z wymiennym filtrem Vital od Franke, która serwuje nam codziennie krystalicznie czystą i pyszną wodę.

 

Wstępna koncepcja naszej nowej kuchni

Czasy nie sprzyjają marzeniom oraz ich realizacji. Prawdopodobnie naszego małego marzenia w postaci większego mieszkania tak szybko nie doprowadzimy do końca. Coś tam udało nam się zamówić przed epidemią Covid-19, ale oczywiście nie zdążyliśmy wybrać wszystkiego. Po części jest to moje niezdecydowanie, ale również fakt, że na ekipę musieliśmy jeszcze poczekać i w sumie to uśpiło naszą czujność. 

Jak wiecie poprosiłam o pomoc przy pracy nad projektem dziewczyny z MEBLOŚCIANKA STUDIO. Owszem, mogłabym to samodzielnie ogarnąć, bo przecież trochę już się tych wnętrz naoglądałam i nawet to nasze stare mieszkanie nie wygląda źle. Ale bardzo chciałam skorzystać z takiej możliwości. Sprawdzić z czym to się je.

Potrzebowałam też, żeby ktoś, kto się na tym zna sprowadził mnie na ziemię z niektórymi pomysłami. I przede wszystkim określił w jaki sposób użytkowo to wszystko rozplanować, żeby było to wnętrze ergonomiczne, dostosowane do naszych potrzeb. Nasze mieszkanie może i ma 100 metrów, ale jest jakieś totalnie nieustawne (zwłaszcza salon) i niezbędnym było, żeby mi dziewczyny wyliczyły czy np. kominek nie stoi za blisko kanapy czy stołu. Dla mnie to czarna magia. To samo z punktami świetlnymi i gniazdkami- niekoniecznie chciałabym siedzieć godzinami zastanawiając się jak to zrobić. Są osoby, które spojrzą na plan i od razu wiedzą jak to zrobić, żeby było dobrze!

Kolejną sprawą jest chęć zobaczenia jak nasze mieszkanie będzie wyglądało jeszcze przed wybraniem materiałów. Bardzo mi zależało, żeby każda część była dokładnie taka, jaka mi się marzy. To może być nasze ostatnie mieszkanie i nie chcę żadnej pomyłki. Muszę czuć, że to będzie to! Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad miętowo-szarym kolorem w kuchni i trochę miałam stracha, że to będzie zbyt ekscentryczny wybór. Wizualizacja mnie uspokoiła, utwierdziła w przekonaniu, że tego właśnie chcę. Uwielbiam oglądać te nasze projekty, to tak bardzo ułatwiło decyzje! 

Dodatkowo, bardzo chciałam, żeby nasze łazienki udało nam się razem podkręcić. Wiedziałam mniej więcej jaką kolorystykę i wzory czy dodatki preferuję i owszem mogłam zwalić rozwiązania z Pinteresta lub Instagrama, ale chciałam mieć coś swojego, wypracowanego na bazie wiedzy dziewczyn i mojego stylu. Mam z tego frajdę, że jednocześnie miałam na powstanie tego projektu duży wpływ, a jednocześnie Meblościanka podsunęła mi ogrom rozwiązań, na które bym nie wpadła. To mega rozwinęło moje horyzonty wnętrzarskie. 

No i tu ostatnia ważna rzecz. Nasza współpraca przebiegała przy naszym dużym udziale, na bieżąco się komunikowaliśmy, uzgadnialiśmy co chcemy zrobić. Ja chciałam mieć w to jak największy wkład, bo wiem czego chcę i jak ma to wyglądać. Część mebli jedzie z nami z poprzedniego mieszkania, więc one też musiały pasować. Nie jest to tak, że projektant narzuca swoją wolę, chyba, że nie mamy o urządzaniu zielonego pojęcia i tak właśnie chcemy. 

Ostatnią ważną rzeczą jest wykonanie przez Meblościanka Studio projektu technicznego pomieszczeń. Nasza ekipa chciała taki otrzymać i dzięki  niemu nie będziemy musieli wszystkiego rozrysowywać i tłumaczyć tysiąc razy. To mega ułatwia remont i niweluje ewentualne pomyłki. Ja oczywiście totalnie nie umiem zrobić takich rysunków, więc jak najbardziej potrzebowałam dziewczyn do pomocy.

Oto, jaki styl kuchenny był nam najbliższy:

Źródło tu

Źródło tu

Źródło tu

Źródło tu

Źródło tu

Zrzut ekranu 2020-03-25 o 21.11.56

Źródło tu

Źródło tu

Źródło tu i tu 

Nasz projekt:

kuchnia

logo (2)

Projekt MEBLOŚCIANKA STUDIO

Zmiany w życiu od kuchni

Poranek. Starszy syn wstaje i zmierza jak zwykle do kuchni napić się wody. Patrzę kątem oka, zawsze uwielbiał gazowaną, ale tym razem nalewa z nowej baterii. Widać, że samo nalewanie daje mu radość. Aż sama się do siebie uśmiecham, kolejny krok ku dobrym, ekologicznym nawykom. W ostatnim czasie temat bardzo zaprząta moją głowę bardziej niż wcześniej. Dopiero obrazki zalanego plastikiem oceanu i ponure wizje dokąd zmierza globalne ocieplenie otworzyły mi szeroko oczy. Nie chce takiego świata dla moich dzieci. Wizja jak bardzo nasze nieodpowiedzialne życie zniszczy planetę jest dla mnie nie do przyjęcia. Chcę żyć lepiej.

Kilka dni temu pozbyliśmy się plastikowego, ogromnego dzbana filtrującego (który psuł mi całą wizję ładnej kuchni i ciągle przeszkadzał), a na jego miejsce pojawia się najpiękniejsza bateria kuchenna, która sama filtruje wodę- Vital od Franke. Posiada system filtracji kapsułkowej, czyli wymienny filtr z węglem aktywnym. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć jak działa to maleństwo, jakby na przyczepkę do baterii w zlewozmywaku, a sprawia, że dzieją się cuda! System został opracowany w Szwajcarii, a technologia bazuje na naturalnym procesie chemicznym. Woda przepływa przez filtr wstępny i pozbywa się większych cząsteczek, w następnym specjalna membrana usuwa to co mniejsze, a także bakterie! W ostatniej fazie działa wspomniany węgiel. Usuwa zanieczyszczenia te rozpuszczone w wodzie, jak i nie. Pokażę Wam jak to wygląda:

Jak zapewne wiecie picie wody jest fundamentalną zasadą nie tylko życia, ale również dbania o zdrowie i sylwetkę. Zaleca się przyjmowanie nawet do 3 litrów dziennie, a absolutne minumum to 1litr na 30kg masy ciała. Nie jest to niestety takie proste, żeby wyrobić w sobie ten dobry nawyk. Ja często o tym zapominałam i na koniec dnia okazywało się, że mój bilans dzienny jest o wiele za niski. Teraz przechodząc przez kuchnię tylko spojrzę na baterię i od razu mi się przypomina, że czas na szklaneczkę. Jest to idealny sposób, żeby stało się to dla nas rutyną.

Dzięki filtrowi w baterii Vital mamy 500l orzeźwiającej wody zdatnej do picia, z której pozbyliśmy się praktycznie wszystkich bakterii i wirusów (ponad 99%), bez rdzy i osadów, bez mikrocząsteczek plastiku i pestycydów, o super smaku i zapachu (już testowane przez naszą rodzinę!). Osobiście muszę przyznać, że mnie to fascynuje. Ta bateria to czyste złoto. Jest łatwa w obsłudze, mega łatwa w montażu (przez mojego męża, oczywiście nie przeze mnie ;)), o wymianie filtra informuje dioda (pali się wtedy na czerwono), oszczędza miejsce na blacie i w dodatku wygląda obłędnie. Do niego dobraliśmy jeszcze zlewozmywak ceramiczny, w czarnym macie (link podam Wam na dole), który jest odporny na uderzenia. Chyba nie muszę Wam wspominać, że po jej instalacji znowu pokochałam naszą wysłużoną kuchnię!

Zapewne zauważyliście, że cechy wizualne są dla mnie bardzo ważnym kryterium wyboru. Ja nie idę na kompromisy jeżeli chodzi design, każdy dodatek wybieram wiele dni, musi być dokładnie taki, jaki sobie wymarzę. Bateria Vital spadła mi z nieba, nie dość, że jest minimalistyczna i elegancka, to jeszcze pasuje praktycznie do każdego wnętrza (są dwa kolory do wyboru- czarny i chrom). Mam wrażenie, że zmieniła naszą kuchnię nie do poznania. To tylko dowodzi kolejny raz, że detale tworzą wnętrze, a małe zmiany wystarczą by ożywić otoczenie. Możecie mieć najtańsze szafki w kuchni, które będą wyglądały jak z najdroższego sklepu dzięki pięknej baterii, zlewozmywakowi oraz np. wyjątkowym uchwytom. Na pewno Was nie zdziwi, że baterie Franke Vital otrzymały prestiżową nagrodę Red Dot za piękny design oraz nagrodę Dobry Wzór, przyznawaną przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego.

Bardzo się cieszę, że udało się wprowadzić tę małą/wielką zmianę w naszym domu. Już od dłuższego czasu wspólnie działamy, żeby żyć bardziej ekologicznie. Oprócz filtrowania wody
(i rezygnacji z butelek jednorazowych), ograniczamy niezdrowe i przetworzone jedzenie i przede wszystkim staramy się żyć w trybie less waste, nie używamy toreb foliowych i innych opakowań plastikowych, staramy się kupować ubrania od marek odpowiedzialnych społecznie czy oddajemy kapsułki od kawy do recyclingu. Nasze dzieci są z dnia na dzień coraz bardziej świadomymi konsumentami i włączają się w nasze działania. Może nie jest jeszcze idealnie, bo nadal ciężko mi znaleźć dobre kosmetyki w ekologicznych opakowaniach czy odmówić synom kolejnej saszetki Zingsów, ale staramy się i małymi krokami stajemy się łaskawsi dla Matki Ziemi.

Bateria z filtrem to świetne rozwiązanie- ekologiczne, genialne w swej prostocie, zajmuje mało miejsca i świetnie filtruje wodę dzięki jedynej takiej zaawansowanej szwajcarskiej technologii. Kwestie wizualne pozostawiam Wam do oceny. Mnie zachwyciła i w parze ze zlewozmywakiem tej samej marki nasza kuchnia zyskała nowe życie, czuję się jakby była „brand new” 😉

 

Do metamorfozy kuchni wykorzystałam:

  • Zlewozmywak Mythos MTK 610-58 Fraceram tu
  • Bateria Vital z filtrem kapsułkowym tu
  • Blat Egger kolor Dąb Halifax naturalny

Ładnie mieszkać i nie wydać fortuny

Największe ikony stylu, od kiedy pamiętam, przyznają się do zakupów w sieciówkach. Stać je na wiele. Mieszkają w starych kamienicach z niebotycznie drogimi marmurowymi blatami ściągniętymi z Włoch i złotą armaturą, a jednocześnie nosząc trencz z second handu i koszulkę za 20 zł ze sklepu za rogiem. Potrafią z taniej stylizacji stworzyć przedmiot pożądania. Wiedzą co kupić i jak dobrać, żeby wyglądało szykownie. Mogą wydać setki na rzecz od projektanta, ale tego nie robią. Dobry gust nie liczy się ilością wydanych złotówek. To umiejętność, którą mamy w sobie albo możemy wypracować. Wystarczy chcieć.

Podobne przemyślenia mam odnośnie wnętrz. Na prawdę nie trzeba wyczyścić konta w banku lub brać kredytu (znam takich co się zapożyczają i potem mają problem ze spłacaniem;)), żeby ładnie mieszkać. Niestety, na to trzeba poświęcić trochę czasu, poszukać, pogrzebać, udać się na polowanie. Dlatego tak lubię Instagram i blogi. Blogerki często robią to za nas, wyszukują perełki, podrzucają rozwiązania. Są największymi inspiracjami również dla mnie.

Bywają takie momenty kiedy mamy gorszy humor, jakiś dół życiowy nas dopada, życie wydaje się trochę bardziej szare niż zwykle, a najlepiej smakuje tabliczka czekolady i kieliszek wina (byle jak największy;)). Przyznaje, że wtedy bardzo poprawia mi humor zakup czegoś nowego, choćby właśnie rzeczony kieliszek, kubek albo kosz (choćby na święconkę) czy poszewkę. Ale nie mogą być zbyt drogie, bo to jeszcze bardziej stresuje. W nowym kubku kawa lepiej smakuje, a pod nową narzutą człowiekowi jakoś lepiej się wypoczywa.

Nieważne czy akurat aranżujecie mieszkanie, robicie wiosenne odświeżenie otoczenia czy macie gorszy humor, który wymaga nowego kubka lub poduchy. Zrobiłam dla Was budżetowy przegląd najfajniejszych rzeczy sezonu z PEPCO. Kilka rzeczy ładnych, niedrogich i poprawiających humor! Wszystkie wydają się idealne, żeby zjeść z chłopakiem, mężem czy kim tak sobie chcecie śniadanie w łóżku i nie wychodzić z niego cały dzień! 😉

Czarno-biała narzuta 39,99 zł
Włochate poszewki 9,99 zł
Ceramiczna doniczka 14,99 zł

Osłonka/kosz 19,99 zł
Poszewki 9,99 zł
Czarny, metalowy koszyk 19,99 zł
Metalowy kosz „My staff” 19,99 zł
Kubek 4,99 zł. Jest dostępny również w kolorze szarym.
Okrągły koszyk 14,99 zł

Jeżeli spodobały Wam się moje inspiracje to koniecznie dajcie znać! Jestem ciekawa czy z nich skorzystaliście. Ja w PEPCO bardzo często kupuję także super szklane deski do krojenia, zestawy drewnianych wieszaków czy torebki prezentowe- mają genialny wybór! Jeżeli natomiast macie wrażenie, że zawsze omijają Was nowości, to koniecznie ściągnijcie bezpłatną aplikację PEPCO i wejdźcie na platformę INSPIRACJE PEPCO, gdzie wielbiciele sklepu dzielą się swoimi aranżacjami i pomysłami, a także można zostać wyróżnionym INSPIRACJĄ TYGODNIA.

Neutralne nowości w salonie

Jakiś czas temu internety i nasze domu zalała fala bieli, białe były nie tylko ściany, kuchnie, łazienki, a nawet podłogi i kwiaty. Białe były wazony, talerze, ekspresy, kanapy. Pomimo, że zdecydowałam się na białą kuchnię i ściany to nigdy nie mogłam zrozumieć mody all in white. Wydawało mi się, że mieszkanie poniekąd odzwierciedla właściciela, a ludzie nie mogą być aż tak nudni i mdli, żeby wybierać wszystko co jasne. Ale moda to moda.

No ale wracając do jasnych wnętrz. Chwilę później zorientowałam się, że takowe są hitem na Instagramie, ciemniejsze były uważane za pewien rodzaj awangardy, a potem przyszedł styl boho ze swoją naturalną swobodą i lekkością i natural stylizowany na minimalistyczne japońskie mieszkania w stylu zen i już mi trochę ulżyło, choć beż też do ciemnych nie należy. Ale jest ciepły, przyjemny, jak latte na mleku kokosowym, ciasteczko maślane czy pola zbóż skąpane w letnim słońcu. Kojarzy mi się przytulnie i daje poczucie, że nie jest to przestrzeń tak sterylnie szpitalna jak w przypadku bieli. Do tego koniecznie kilka naturalnych dodatków, trawy, kamień, drewno- to wszystko łączy z naturą i uspokaja skołatane nerwy.

Ostatnio przeczytałam, że ludzie nie są w stanie żyć minimalistycznie zgodnie z tym co mają w głowach. Jesteśmy tak skomplikowanymi istotami, że życie w samej bieli i beżu nie jest zgodne z naszą naturą. Ja też tak nie potrafię, Lubie różne faktury, tkaniny, kolory. Lubię eksperymentować, wstawiać meble i dodatki, które mogą na pierwszy rzut oka nie pasować. Wprowadzić trochę chaosu, nieoczywistości. Eklektyzm mnie kręci, różne style i połączenia barw, trochę bałaganu nawet. W domu już tak jest, że gdzieś jakiś karton wyłania się spod kanapy, gdzieś tam kabel się wije, dom to nie muzeum. Nie mogłabym żyć w mieszkaniu białym, beżowym, monochromatycznym. Nie chowam wszystkiego, także do zdjęć. Chyba nie jest to zresztą żaden wyczyn wstawić kilka białych mebli, połączyć je z drewnem i cieszyć się typowym farmhouse living. To się zawsze ludziom podoba. Wyzwaniem jest łączyć barwy, wzory i faktury tak, żeby do siebie pasowały. Mi się zachciało czegoś innego, jakiegoś ciekawszego,    niesztampowego. Kuchni już nie wyrzucę, jakoś ogram dodatkami na wiosnę jak zawsze. Inne większe zmiany w końcu nas czekają. 

Ale ponieważ ten beż mi się wkręcił i tak błogo otulił przyjemnością postanowiłam trochę go wpuścić do swojego salonu. Delikatnym muśnięciem rozjaśnił ciemną podłogę i stonował odcienie musztardy. Tak mi się wpasował jakoś ukradkiem i chwilowo zostaje 🙂 

Markę Elevaar obserwuję już od jakiegoś czasu, to tam wybraliśmy nasz nowy, wełniany, pętelkowy dywan. Wybór był tak ogromny, że na prawdę cieżko było zdecydować. U nas wygrał beż z dodatkiem juty. Jest tkany ręcznie, nieidealny i to w nim lubię najbardziej. Powstał wyłącznie z naturalnych surowców, jest miły i ciepły w dotyku, uwielbiam po nich chodzić na boso. Więcej wzorów dywanów znajdziecie tu.

Plakaty, które trafiły do nowej galerii to niezastąpiona marka Desenio. Tym razem wybrałam wzory w odcieniach beżu i brązu. Wprowadzają dużo harmonii i uspakajają moje wariackie zapędy 😉  Marka proponuje ogromną ilość zdjęć i posterów, na pewno uda Wam się podkręcić Wasze wnętrza! 

ZWŁASZCZA, ŻE od piątku 21 lutego do pon 24 lutego będę miała dla WAS kod “DEERHOME30”, który pomniejszy Wasze zakupy o 30% (nie obejmuje on ramek lub plakatów z kolekcji Handpicked/Collaborations/Personalizowane). Wybierajcie swoje na stronie Desenio i od piątku wpisujcie mój kod w koszyku 🙂

 

 

Prosty stół wigilijny

Moja propozycja stołu wigilijnego to minimalizm, który uwielbiam! W tym roku postawiłam na dużo zieleni i trochę inspirowałam się boho letnimi piknikami 😀  W końcu pogoda ostatnio iście wiosenna 😉 Musi być oczywiście biała zastawa, ładne szkło i kilka dodatków. Gdy robiłam te zdjęcia to nie mieliśmy jeszcze choinki, ale poza nią, wiankiem i gwiazdą betlejemską już więcej dodatków świątecznych nie planuję. Nie jestem jakimś świątecznym freakiem, który obstawia każdy kąt, a to pewnie dlatego, że nie za dużo mam wolnych tych kątów. Wiadomo, że większa przestrzeń pozwala na szaleństwo, u nas jednak takiej nie ma, więc póki co świątecznie jest u nas umiarkowanie. A Wy dekorujecie na maksa czy minimalnie jak ja?

Processed with VSCO with a4 preset

Moja zastawa to oczywiście Lyngby, bukiet i mini wianki zamówiłam w Narcyzie, a pyszne ciasto zrobiła dla mnie genialna trójmiejska manufaktura Musi Bake. Jeżeli potrzebujecie wypieku na jakąś okazję to polecam na maksa!

Jak zaaranżować ładne i praktyczne miejsce do pracy

Takie biuro marzyło mi się od zawsze i pomimo, że teoretycznie nie mieliśmy na nie metrażu to ja się uparłam i wstawiłam je w sypialni. Przy okazji pozbyłam się ulubionej komody (którą i Wy lubiliście), teraz leży pod łóżkiem i czeka na lepsze czasy. No cóż, jak się uwielbia zmiany to nie ma rady-czegoś trzeba się pozbyć, żeby było miejsce na nowe.

Z moich wyliczeń wynika, że teraz znowu czas na przearanżowanie przestrzeni biurowej, w końcu od roku wygląda tak samo. A to chyba już nie wypada blogerce wnętrzarskiej. Traf chciał, że akurat całkiem niedawno zobaczyłam w IKEA krzesło biurowe, które jest najprawdopodobniej najpiękniejszym jakie widziałam kiedykolwiek. Wiadomo, że musiało być moje 😉

Krzesłem, obok którego nie mogłam przejść obojętnie jest model ALEFJÄLL, występuje w trzech wariantach kolorystycznych, ale my wybraliśmy odcień, który na stronie jest określany jako złoto-brązowy, ja natomiast nazywam go rudym;) Docelowo wybrałam go dla męża, bo już od trzech miesięcy połowę czasu pracy spędza w domu. Podkradał moje różowe, ale to już zaczynało być męczące. Tego rudzielca wypróbowaliśmy w sklepie i okazał się ultra wygodny, wysokość  krzesła i oparcia oraz głębokość siedziska są regulowane, więc zapewniają wsparcie dla pleców i ud bez względu na wzrost. Ma bardzo bezpieczne kółka (co w naszym przypadku jest bardzo ważne, bo dzieci sobie go wyjątkowo upatrzyły i obsiadają każdego dnia), które są wrażliwe na nacisk hamulca. Krzesło jest przez niego utrzymywane w miejscu, gdy wstajemy i zwalania się automatycznie gdy siadamy. Odchylając się do tyłu zachowujemy idealną równowagę, gdyż mechanizm dopasowuje się do ruchów ciała i ciężaru i reguluje opór. Chyba nie muszę dodawać, że jest idealne do pracy przy biurku, łatwo się przesuwa, bo kołka są zwrotne i design nas totalnie zachwyca!

Przy okazji wizyty w IKEA udało nam się znaleźć kilka rzeczy, które zdecydowanie ułatwiły nam utrzymywanie porządku w strefie biurowej. Dokumentów niestety przybywa, a my póki co nie mamy piwnicy, ani komórki lokatorskiej, aby to wszystko tam archiwizować. W oko wpadły nam pudełka MANICK. Są metalowe, z przykrywką i świetnie będą się sprawdzały na wszelkie rzeczy biurowe czy dokumenty. Na razie wzięliśmy jedno, ale jak już powiększymy metraż to dokupimy więcej. Mają miejsce na etykietę z podpisem, więc będą świetne do piwnicy właśnie na dokumenty, które trzeba trzymać w razie kontroli urzędu. Na pewno z 2 zostawimy sobie pod biurkiem na bieżąco używane papiery i akcesoria. 

Na takie, które używa się ciągle i trzeba mieć pod ręką wybraliśmy segregatory PLUGGIS w bieli. Generalnie utrzymywać porządek w dokumentach nie jest łatwo, z czasem robi się ich taka ilość, że człowiek zarasta totalnie (znacie to z autopsji prawda?), w przeszłości każdą kartkę poszukiwałam godzinami i doprowadzało mnie to do szaleństwa. Dlatego już od jakiegoś czasu zaczęliśmy je segregować, podpisywać i na bieżąco wkładać w wyznaczone miejsca. Ile to mniej nerwów przy szukaniu 😉

Przy okazji ostatniej wizyty w IKEA jeszcze jedna rzecz wpadła mi w oko. A mianowicie kosz VÄRMER. Świetnie nadaje się na gazety, książki, koce, poduchy, wełnę i nawet na drewno kominkowe. Lubię takie rzeczy wielorakiego zastosowania, tylko wyobraźnia może być wtedy dla nas granicą! Na razie dostał miejsce właśnie w kącie biurowym, ale docelowo chyba będzie stał w nowym mieszkaniu obok kominka właśnie. Kolejny świetnie zaprojektowany gadżet, który moim zdaniem znajdzie miejsce w wielu domach.

Wybraliśmy też dodatkową lampkę biurkową, ja mam swoją złotą, ale trzeba było znaleźć też coś dla męża. Zdecydowaliśmy się na model RIGGAD, który może ładować jeden telefon bezprzewodowo (u modeli, które mają taką możliwość – mój ma!), a drugi przez wbudowany port USB. Czyż to nie jest genialna funkcja?! Ja jestem trochę w szoku, że takie coś w ogóle jest możliwe! Dodatkowo jest designerska, ma delikatny i piękny kształt, daje skupione światło i można je skierować w dowolnym kierunku. Lampa jest również ledowa, a ten typ oświetlenia zużywa 85% mniej energii i wystarcza na 25 razy dłużej niż tradycyjne żarówki.

Jeżeli miałabym wskazać na rzecz, którą przy biurku mam długo i nadal cieszy oko i się przydaje to kratka/tablica na notatki ze spinaczami MYRHEDEN. U nas złota, ale w IKEA jest też czarna. Co jakiś czas zmieniam kartki, które na niej wiszą i jest to świetny sposób na szybką zmianę w naszym otoczeniu! Bez dźwigania, środków finansowych, a nawet wizyt w sklepach. Możemy na niej wieszać także karteczki z ważnymi informacjami czy listami zakupów. Myślę, że jest tak uniwersalna, że sprawdzi się także w przedpokoju czy w kuchni.

Spodobał mi się również wazon LIVSVERK. Idealny maluch, żeby nie zajmował zbyt dużo miejsca na biurku i cieszył małymi kwiatami. Zastanawiałam się też nad pojemnikami na kable ROMMA, to świetny patent, żeby kable nie zawalały całej podłogi pod biurkiem. Poczekam jednak z tym zakupem już na nowe lokum, bo wtedy tych kabli będzie zdecydowanie więcej.

Przemyślenia mam takie, że fajnie jak miejsce do pracy jest takie, że stymuluje naszą kreatywność. Tablice inspiracyjne, dokumenty w ładzie, w oznaczonych miejscach, wygodne i ładne krzesło oraz funkcjonalna i dobrze zaprojektowana lampka to nie tylko gadżety mają też za zadanie umilić te często długie chwile z mailami. W dobrze zorganizowanym miejscu biurowym aż chce się wytężać szare komórki i tworzyć! To na prawdę działa. Pamiętajcie, że nawet malutką przestrzeń da się zamienić na komfortowe miejsce do pracy (ja jestem tego najlepszym przykładem), rozwiązań jest mnóstwo, a Wy zyskujecie ergonomiczne miejsce do siedzenia przy komputerze i wygodę pracy.

 

IMG_9637

  1. Lampa stołowa RIGGAD
  2. Przybornik na biurko YPPERLIG
  3. Wazon LIVSVERK
  4. Tablica MYRHEDEN
  5. Metalowe pudełko MANICK
  6. Regulowane biurko IDÅSEN
  7. Segregatory PLUGGIS
  8. Kosz z drewna VÄRMER
  9. Skórzane krzesło biurowe ALEFJÄLL
  10. Pojemnik na kable ROMMA

 

Wpis powstał we współpracy z IKEA.