„Lion. Droga do domu”

Mały chłopiec, który zostaje oddzielony od rodziny i walczy o życie w okrutnych i bezlitosnych realiach jednego z najbardziej zaludnionych miast na świecie. Indie, w których wielu najmłodszych żyje w dramatycznych warunkach, żeby przeżyć muszą pracować, żebrać, kraść, zostają pozostawieni na pastwę losu. Książka „ Lion. Powrót do domu” to jedna z tych historii, które na długo pozostają w pamięci. Nie sposób zrozumieć jak 5 letni chłopiec może sobie poradzić sam na ulicy, bez najbliższych, bez grosza przy duszy i bez żadnej nadziei, a w obliczu tak niebezpiecznych okoliczności. I ile trzeba siły woli, by po wielu szczęśliwych latach powrócić w poszukiwaniu rodziny.

To prawdziwa historia o niezwykłej sile, odwadze i „męstwie”  (jeżeli można tak określić postawę małego dziecka) chłopca imieniem Saroo. Kilkulatek w przypływie paniki z powodu niemożności odnalezienia brata na stacji kolejowej, wsiada do pierwszego lepszego pociągu i zasypia. Zostaje uwięziony na wiele godzin i uwolniony dopiero w oddalonej o 1500km od miejsca zamieszkania Kalkucie.  Nie ma kompletnie pojęcia skąd przyjechał, ile spał, ani jak się nazywa. Jego nowym miejscem zamieszkania zostaje dworzec kolejowy, gdzie dorośli (co jest dla nas po prostu niepojęte) w ogóle na niego nie zwracają uwagi i nie próbują pochylić się nad jego losem. Musi za to walczyć z innymi dziećmi o przetrwanie,  uciekać przed gangami porywaczy, spać na ulicy i żywić się resztkami. Bardzo przejął mnie ten fragment książki. Nie potrafię sobie wyobrazić jak głębokie przeżycia musiałby to być dla takiego małego chłopca. W dalszej części opowieści wydaje się o tym nie pamiętać, ale jestem pewna, że na zawsze odcisnęły piętno na jego życiu. Saroo miał to szczęście, że poznał również wspaniałomyślnych ludzi, którzy mu pomogli i trafił do sierocińca, a stamtąd do nowej rodziny, do Australii. Pomimo, że zamieszkał na drugim końcu świata nigdy nie stracił nadziei, że odnajdzie miejsce, w którym się urodził i swoich najbliższych. Przez wszystkie lata pielęgnował  wspomnienia i powtarzał je w pamięci by o niczym nie zapomnieć, gdy przyjdzie mu wpaść na odpowiedni trop.

Całkiem niedawno obejrzałam ciekawy filmik obrazujący, co jest najważniejsze w życiu i na czym powinniśmy opierać pozostałe jego aspekty. Znalazła się tam oczywiście rodzina. Główny bohater zdaje się o tym wiedzieć. Nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach, nigdy nie porzucił pragnienia odnalezienia swojej indyjskich rodziców i rodzeństwa. Zrobił absolutnie wszystko, co było w jego mocy, aby osiągnąć swój cel. Książka to przede wszystkim opowieść o wielkiej sile miłości, która ma większą moc niż czas, przestrzeń i wszelkie przeciwności losu.

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with a5 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

Processed with VSCO with hb1 preset

2 myśli na temat “„Lion. Droga do domu”

Dodaj komentarz